Nigdy, ale to nigdy, no po prostu absolutnie nigdy nie sądziłam, że kiedyś jeszcze doczekamy się jakiejkolwiek książki z uniwersum Igrzysk śmierci. Zawsze Suzanne Collins wyglądała na taką, co to umie w oszczędzanie i rozsądne dysponowanie gotówką, że zarobiła tyle na swojej trylogii i prawach do ekranizacji, że nie wpadnie na pomysł, by próbować doić tę krowę dalej. No ale cóż, nigdy nie mów nigdy, prawda?
