środa, 16 marca 2016

Recenzja| Życie i śmierć. Zmierzch opowiedziany na nowo - Stephenie Meyer

Przyznać się, kto był (dalej jest) fanem sagi Zmierzch?

Jestem pewna, że nie ma osoby, która by nie czytała, nie oglądała albo chociaż nie słyszała o historii miłosnej pewnej zwykłej śmiertelniczki i przystojnego wampira. Bella i Edward stali się nieodłączną częścią wielu z nas. W wielu przypadkach to oni zachęcili do czytania, do sięgania po kolejne książki, bo ich przygody pokazały, że powieści kryją w sobie rozrywkę i frajdę z lektury. Ja byłam jedną z takich osób i bez wstydu mogę przyznać, że Zmierzch zmienił moje życie. Bez niego nie byłoby mnie tutaj.

Historia, która zaczęła się snem z 2 czerwca 2003 roku, który później stał się trzynastym rozdziałem tej książki (czytałam to chyba z 10 razy więc wiecie…), niedawno obchodziła okrągłą rocznicę. Minęło już dziesięć lat od wydania pierwszego tomu! Na tę okazję Stephenie Meyer przygotowała coś specjalnego dla miłośników jej dzieła. W październiku 2015 roku wydano Życie i śmierć. Zmierzch opowiedziany na nowo. I nie, to dalej nie jest Midnight sun, to nie jest historia opowiedziana z perspektywy Edwarda, to jest zupełnie coś nowego i nietypowego.


Życie i śmierć przypomina Zmierzch. Nawiązuje do niego w każdym stopniu. Tytułem, okładką, opisem z tyłu książki czy fabułą, wydarzeniami i bohaterami. Bo w gruncie rzeczy to jest Zmierzch, ale nie do końca. To ta sama dobrze znana wszystkim historia z jednym „ale”. Autorka postanowiła wprowadzić tzw. plot twist i zamieniła płci bohaterów. Bella jest niebieskookim chłopakiem o imieniu Beaufort, znanym inaczej jako Beau. Edward to piękna, pełna gracji i nieskazitelna Edythe. A umięśniony Jacob został Julie, dawną przyjaciółką z dzieciństwa.

Płeć wszystkich postaci została zmieniona, oprócz dwóch, które jak sama Meyer przyznała, nie wpływają w tak dużym stopniu na fabułę, aby ten proces był konieczny. Mam tu na myśli rodziców głównego bohatera. Charlie i Renée pozostali Charliem i Renée. I we wstępie autorka tłumaczy, że w czasach, w których ma miejsce akcja książki, ojciec rzadko dostawał prawo do opieki nad dzieckiem. Mimo że usprawiedliwienie ma sens, to i tak momentami brak ingerencji w tych bohaterów sprawiał, że miałam mętlik w głowie.

Przyznaję, że jak początkowo byłam strasznie podekscytowana nowiną, że Meyer wydaje nową książkę, to mój entuzjazm osłabł, gdy już dostałam w swoje ręce angielski egzemplarz. Nie przebrnęłam nawet przez pierwszy rozdział. Dopiero, gdy w lutym powieść ukazała się w Polsce, znowu byłam rozemocjonowana. Ale i wtedy nie sięgnęłam po nią od razu. Przeciągałam moment spotkania chyba poniekąd ze strachu, że w końcu dostałam kolejną odsłonę mojej ukochanej książki, a później nie będzie już nic, że to ostatecznie będzie koniec. Ale moment lektury nadszedł pod koniec lutego i zapewnił mi dużo śmiechu. Doskonale wiedziałam, że są zmienione płci, ale za każdym razem, gdy pojawiała się nowa odsłona  starego bohatera, miałam uśmiech na ustach. No bo kto by się nie śmiał, gdy Mike staje się McKaylą? Albo gdy pojawia się Alice jako Archie? Więcej transformacji nie będę przytaczać, bo nie chcę zabierać wam frajdy z odkrywania ich samemu.

Pewnie każdemu rodzi się pytanie, (oprócz tego, po co Meyer napisała kolejną książkę albo dlaczego nie jest to Midnight sun): dlaczego autorka zdecydowała się na coś takiego? Sama odpowiada na to pytanie:

"Jak wiecie, krytykowano Bellę za to, że jest ciągle ratowana, czytelnicy narzekali, że to taka typowa "dama w opałach". Zwracałam im wówczas uwagę, że to nie dama, ale "człowiek w opałach", normalna istota ludzka ze wszystkich stron otoczona superbohaterami albo wybitnie czarnymi charakterami. Zarzucano jej także, że jest zbyt pochłonięta obiektem swojej miłości, jakby płeć determinowała tego typu emocje. Uważałam i nadal uważam, że nie byłoby żadnej różnicy, gdyby Bellę zastąpił chłopak. (…) Pomyślałam więc sobie: A może by tak sprawdzić, czy mam rację? (…)  Jak się okazało, nie ma specjalnej różnicy pomiędzy dziewczyną zakochaną w wampirze, a chłopakiem zakochanym w wampirce."

[Przedmowa]



Nie traktowałam tej powieści inaczej, niż robiła to sama autorka. Dla mnie to było nowe doświadczenie, zabawa z tak uwielbianą przeze mnie książką. Nigdy nie przeszkadzało mi, że w związku Edwarda i Belli to akurat chłopak jest wampirem. W tej wersji Meyer chyba skutecznie ukróciła uwagi pod tym adresem. Bo dziewczyna, która niesie chłopaka na plecach? Wampiry żyły w tajemnicy i nie mogły się ujawniać, więc dla postronnego obserwatora to by wyglądało dość nietypowo, dziwnie, jeśli nawet nie komicznie.

Życie i śmierć może być odbierane jako kontrowersyjne. Wszystko jest takie samo, wszystkie sceny zostały zachowane, jedynie Meyer poprawiła w nich swoje wcześniejsze błędy. Dlatego wywoływać to może wiele śmiechu i dwuznaczności przy lekturze, gdy nagle Emmett staje się wysoką, umięśnioną i barczystą brunetką.

Jednak z moją nieograniczoną miłością do twórczości Meyer i z sentymentem, który mam do jej prac, odnalazłam jedną wadę jej nowej powieści. Wielokrotnie łapałam się na tym, że w głowie podczas czytania podświadomie nie uwzględniałam zmiany w wyobrażaniu sobie bohaterów. Ba, początkowo nie mogłam ich sobie nawet wyobrazić! Ale później, gdy już się przyzwyczaiłam, poszło bardzo gładko. Jednak w scenach, w których pojawiał się Charlie, z przyzwyczajenia wracałam do oryginalnej treści i zapominałam, że czytam o Beau.


A teraz czas na materiał dodatkowy. Niuans, który pokażę, zauważyłam już przy lekturze, ale dopiero podczas pisania recenzji miałam okazję go sprawdzić. Nie wiąże się on bezpośrednio z fabułą, ale z przedmową autorki. Otóż we wstępie w polskiej wersji językowej Meyer pisze, że Beau urodził się w 1879 roku. Jakim sposobem jest to możliwe, skoro akcja książki rozgrywa się w 2005, a główny bohater ma 17 lat? Zadałam sobie trud, aby podejść do półki i wyjąć z niej moje angielskie wydanie. Miałam rację, że to tylko błąd tłumacza, bo prawidłowa data urodzin Beau to 1987. I wszystko stało się jasne.

Podsumowując, Życie i śmierć zapewnia rozrywkę na kilka wieczorów, z kubkiem gorącej herbaty można sięgnąć po tę książkę i spędzić miło czas, jeśli saga Zmierzch nie wywołuje w nas wiele emocji. Za to osoby, które pierwsze krytykowały nieporadność Belli w oryginalnej sadze, z czystej ciekawości mogłyby zapoznać się z tym nowym tytułem, a może zmienią zdanie.

Ach, i nie muszę chyba zaznaczać, że to powieść obowiązkowa dla wszystkich fanów! Choć jestem trochę zdziwiona, że premiera tej książki w Polsce odbyła się bez większego echa. Myślałam, że będzie większy rozgłos, a wszystko potoczyło się dość spokojnie.


Jeszcze podczas lektury zapaliła się we mnie iskierka nadziei; skoro Meyer postanowiła opowiedzieć Zmierzch na nowo w rocznicę jego wydania, to może skusi się na ten sam zabieg z kolejnymi częściami? Ale ta iskierka zgasła pod koniec, bo wiem, że raczej autorka nie ma w planach nowych wydań reszty tomów. Kto czytał, ten wie dlaczego.

Oprócz tego myślę, że to był bardzo dobry pomysł na wydanie tej książki. Jest to na pewno gratka dla miłośników. Oczywiście, wielu by wolało po prostu kolejną część sagi, ale nie sądzę, by to był dobry pomysł. Historia zakończyła się w dobrym miejscu i nie ma sensu jej rozwijać dalej, a chyba każdy fan robił to w swojej głowie, rozważał różne warianty i zmieniał niektóre wydarzenia. Możliwe, że wersja Meyer nie przypadła by już nam do gustu. A Życie i śmierć moim zdaniem jednocześnie uszczęśliwiło wszystkich Twihearts oraz nie zepsuło im historii.

A wy, mieliście okazję przeczytać już nowy Zmierzch? Piszcie w komentarzach jeśli tak, bo ciekawią mnie wasze odczucia co do lektury. A jeśli jeszcze nie mieliście okazji zapoznać się z tą książką to napiszcie, czy zamierzacie to zrobić.


Znajdziesz mnie również tutaj:

Facebook: https://www.facebook.com/toreadornottoreadworld/
Instagram: https://www.instagram.com/thethirteenthbook/
Goodreads: https://www.goodreads.com/ewuniunia
Snapchat: @ewuniunia

Najbliższy wpis już w kolejną środę ;)

18 komentarzy:

  1. Fb? Insta? Jeeej *_*
    Zaskakujesz
    Jaka jest zenska wersja Jaspera?! Wyslij mi to poczta plz oddam ci zycie w zamian *_*

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka leży sobie u mnie na półeczce i czeka na swoją kolej :D Kiedyś pewnie przeczytam ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. niestety nie czytałam jeszcze tej książki, ale mam zamiar się za nią zabrać.
    Serdecznie pozdrawiam.
    http://nacpana-ksiazkami.blogspot.de/

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie sięgnę po tę książkę :)
    Choć może nie jestem ogromna fanką "Zmierzchu" to i tak jestem bardzo ciekawa tej pozycji :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No to Cię 'rozczaruję', bo jestem tą osobą, która Zmierzchu ani nie czytała ani nie oglądała ;p I jakoś nie mam zamiaru - nie moje klimaty. A co do tej książki, to pomysł na nią brzmi dość dziwnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ mnie zaciekawiłaś. Masz racje wydanie tej książki obeszło się bez większego echa co jest bardzo dziwne. Oczywiście słyszałam o tej książce ale nie miałam większej ochoty po nią sięgnąć, ale teraz kiedy przeczytałam twoją opinie zmieniłam zdanie i po prostu muszę mieć ta książkę xd Na razie nie wyobrażam sobie pozmienianych postaci ale to może być ciekawy zabieg i już nie mogę się doczekać.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam nadzieję że się nie zawiedziesz! ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedyś uwielbiałam Zmierzch, potem stwierdziłam, że teraz chyba nie dałabym rady jeszcze raz całej sagi przeczytać, ale tej pozycji jestem niezwykle ciekawa! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Żałuję, że książka zostala wydana z tą "własciwą" cześcią Zmierzchu. Gdyby byla wydana osobno pewnie bym ją kupila :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie też to trochę denerwuje. Książka jest kierowana do Zmierzchomaniakow a każdy fan ma pierwszą część. A w tym wydaniu trochę niewygodnie się czyta i jeszcze czcionkę zmniejszyli

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakbym teraz czytała to pierwszy raz to by mi się nie spodobało, ale i tak uwielbiam wracać do tej historii.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobrze, że podeszłaś do tej książki z pewnym dystansem, może to uratowało całą sprawę. Ja sama zmierzchu nie lubię, przeczytałam pierwszą część, nie jestem nawet pewna czy do końca. Meyer jest autorką której nie wierzę w ani jedno słowo. Jak Rowling chce wydać kontynuację Pottera to wierzę jej kiedy mówi, że ma taką potrzebę i już. Kiedy Meyer zaczyna tłumaczyć skąd kolejna książka, to za jej słowami widzę ciągle przewijające się jedno słówko "pieniądze". To już jednak nie istotne :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Sama zastanawiałam się nad kupnem tej książki - sama mam cała sagę na półce + "drugie życie bree tanner" - ale zniechęciło mnie jej wydanie. Liczyłam, że będzie to jedna, luźna książka, a tu patrzę i nie wierzę, wydali ją razem z 1 częścią sagi, co mnie odrzuciło.
    Na razie jednak nie będę jej kupować, chociaż mam sentyment do Zmierzchu - gdyby nie on, nigdy nie zaczęłabym pisać opowiadań.

    Love, Pietrova ♥

    OdpowiedzUsuń
  14. Mimo wszystko to wydanie jest całkiem fajne, tylko niewygodnie się czyta ;/

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie jestem przekonana co do pomysłu na tę książkę. Nie sądzę, że chciałabym przeczytać którąś z moich ulubionych powieści z zamienionymi płciami bohaterów.
    http://castleona-cloud.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja też nigdy nie miałam takiego zamiaru, ale to ciekawe doświadczenie c;

    OdpowiedzUsuń
  17. Czytałam i kocham. Książka była zabawna i chociaż wiem, że ciągnięcie historii dalej byłoby bez sensu to jednak bardzo chętnie przeczytałabym następną część. A że Beau jest chłopakiem to polubiłam go znacznie bardziej niż Bellę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zamierzam przeczytać tę książkę w zbliżające się wakacje. Nie mogę się już doczekać.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz wskrzesza jednego jednorożca :D
Odwiedzam blogi wszystkich, którzy zostawili komentarz pod ostatnim postem ;)