wtorek, 12 maja 2015

Recenzja| Więzień labiryntu - James Dashner

Więzień labiryntu, czyli pierwsza z trzech części wydanych w Polsce. Autorem serii jest James Dashner, człowiek, o którym usłyszałam dopiero, gdy swoją premierę miał film na podstawie książki. Po wejściu na jego Wikipedię okazało się, że nie jest autorem jednej powieści. W jego dorobku ukazało się ich znacznie więcej, ale cóż. Polska to zacofany kraj i niekoniecznie goni za wydawniczymi nowościami.

Więzień labiryntu to pozycja dla młodzieży, choć niektóre źródła kwalifikują ją do kategorii young adult. Jest do dystopijna wizja przyszłości. Pierwsze skojarzenie, jakie mi się nasunęło to, że jest to kolejna książka opisująca pesymistycznie świat po wielkiej wojnie. Wszyscy zginęli, ale grupka nastolatków okazuje się być silniejsza (jak zwykle) od dorosłych i przeżywa. Według mnie nie mogłoby tam też zabraknąć wątku miłosnego rozbudowanego na trzy czwarte powieści. Uważałam, że Dashner chciał wykorzystać swoje pięć minut w dobie Niezgodnej oraz Igrzysk Śmierci.

Takie było moje nastawienie, więc dość sceptycznie podchodziłam to tej książki. Chciałam ją przeczytać od września zeszłego roku, ale dopiero niedawno zaopatrzyłam się w ebooka. I co? Otrzymałam coś, na co zupełnie nie byłam przygotowana!


Głównym bohaterem jest szesnastoletni Thomas. Pewnego dnia budzi się on w ciemniej windzie. Drzwi otwierają się, a jego oczom ukazuje się spora ilość nastolatków w różnym wieku. Niektórzy ledwo co skończyli lat jedenaście, inni zbliżają się do osiemnastki. Co miesiąc przybywała jedna osoba. Witają Thomasa w tak zwanej Strefie, w miejscu znajdującym się w samym środku strasznego labiryntu. Jest to jedyna większa i bezpieczna przestrzeń otoczona wielkimi murami.

Żaden ze Streferów nie wie, jak i dlaczego dostał się do labiryntu. Jedyną rzeczą, jaką pamiętają, są ich imiona. Podobnie jest z Thomasem. Brak wspomnień o poprzednich latach życia, o rodzicach i o sobie nie ułatwia mu zaklimatyzowania się w nowym miejscu. Slang, którym posługują się mieszkańcy, pozostawia wiele do myślenia. Zabieg, który został tutaj zastosowany przez Jamesa Dashnera najpierw denerwuje, ale później wywołuje zrozumienie i jeszcze bardziej pozwala wczuć się w sytuację głównego bohatera. Czytelnik jest zdezorientowany razem z nim. Nowi ludzie, nowy język. Trzeba się czasem bardzo natrudzić, by domyślić się, o czym mówią mieszkańcy. Ale przez to wiemy, jak czuł się Thomas. No bo kto wie, co znaczy klump czy twarzostan?


Labirynt otwiera się jedynie w dzień. Nie zdarzyło się jeszcze, by ktoś ze Streferów przeżył w nim noc. Chcąc szukać wyjścia, muszą umiejętnie rozplanować czas oraz pamiętać drogę powrotną. Gdy zapada zmrok, wyłaniają się potwory. Nikt nie chciałby stanąć z nimi twarzą w twarz, gdy jest ciemno.

Osoby, które badają właściwości labiryntu, nazywane są Zwiadowcami. Zaraz po przybyciu do Strefy, Thomas nie jest świadomy wszystkich obsadzanych funkcji. Skądś jednak wie, że chce zostać Zwiadowcą. Musi przejść odpowiednie szkolenia i zdobyć informacje, ale ta myśl została zasiana w jego mózgu i nie chce odejść.

Gdy wszystko wydaje się powoli wracać do normy, oczywiście nie z perspektywy Thomasa, do labiryntu trafia ktoś jeszcze. Tym razem jest to dziewczyna. Pierwsza i jedyna postać rodzaju żeńskiego w całej książce. Nie powinno jej być w Strefie. Nie upłynął miesiąc między przybyciem Thomasa a jej. Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że dziewczyna wydaje się być znajoma dla naszego głównego bohatera. Ale skąd ma wiedzieć dlaczego, skoro ktoś zabrał mu pamięć? Sama Teresa nie wie. Przybyła przekazać wiadomość. Teraz wszystko ma się skończyć.


Streferzy coraz zapalczywiej poszukują wyjścia. Co się stanie, gdy im się nie uda? Zginą czy trafią w inne miejsce? Kto stworzył labirynt? Dlaczego ktoś miałby mieć tak sadystyczny pomysł, by kazać młodzieży błądzić między wysokimi ścianami w poszukiwaniu czegoś, o czym nie wiedzą? No i co jest poza labiryntem? Coś przecież być musi.

Autor bardzo delikatnie dozuje napięcie. Najpierw akcja dzieje się powoli, by z każdą kolejną stroną odrobinę przyspieszyć. Na ostatnich kartach biegnie już z zawrotną prędkością. Samo zakończenie zostawia więcej pytań niż odpowiedzi. Gdyby nie ono, pewnie nie miałabym ochoty sięgnąć po drugą część. Jednak dzięki niemu, bardzo chętnie wrócę do Streferów i razem z nimi poznam odpowiedzi na wszystkie dręczące i ich, i mnie pytania. Próby ognia, czekam na was!

  

 

Wyzwania:


Czytam opasłe tomiska: +424 strony
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: +2,7 cm
Czytam zekranizowane powieści


Chcesz być na bieżąco?


Polub FP na Facebooku --------> https://www.facebook.com/toreadornottoreadworld?fref=ts


Zaobserwuj witrynę na blogspocie ------> http://books-may-well-be.blogspot.com/

23 komentarze:

  1. trochę na książce się zawiodłam
    spodziewałam się czegoś lepszego. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam książkę jako ebooka, więc kiedyś na pewno ją przeczytam. :)
    Zapraszam do mnie: http://otwartaksiega2002.blogspot.com/
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Całą serię bardzo miło wspominam. Najwięcej akcji jest chyba właśnie w drugim tomie, i to on podobał mi się najbardziej :)
    Ekranizacja jest świetna. Już nie mogę doczekać się, aż wejdzie do kin druga część :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Mrrr chce to przeczytac! *_* niewazne czy ci sie to podoba czy nie jest akcja = jest fajnie xd

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytaj, czytaj. Fajne jest. Ja chce drugi toooooom *.*

    OdpowiedzUsuń
  6. Nominowałam Cię do Coolorful Book Tagu :)
    http://biblioteczkaciekawychksiazek.blogspot.com/2015/05/colorful-book-tag.html

    A co do książki - chciałam ją dziś wypożyczyć w bibliotece, ale okazało się, że jest wypożyczona. Nie mogę się wprost doczekać, aż po nią sięgnę! ^^ Zwłaszcza po kolejnej cudownej recenzji przeczytanej na jej temat. Ej, ja już chcę się dowiedzieć, co znaczy twarzostan!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ooo, dziękuję za nominację!! ;)
    Twarzostan, ogay, klump... i inne takie xd

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej, powiedz mi - czy Twój blog można jakoś obserwować tak, jak na bloggerze? :) Bo łatwiej mi wchodzić, jak widzę to w powiadomieniach na pulpicie Bloggera :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zazdroszczę, że już poznałaś teść książki. Ja i siostra czaimy się dopiero do tej pozycji, bardzo jestem ciekawa ekranizacji :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Możesz zaobserwować http://books-may-well-be.blogspot.com/ gdzie dodaję informacje na temat nowych notek albo polubić FP na Facebooku ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dzięki za odpowiedź, już zaobserwowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Muszą ją w końcu przeczytać, ale jakoś nie mogę się za nią zabrać :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Poluję na tę książkę od dawna, ale jeszcze jej nie zasmakowałam;) Jednakże pewnie ją kiedyś przeczytam.
    Ciekawa i pomocna recenzja;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Oglądałam film i zastanawiam się czy sięgnąć po książkę. Zazwyczaj tak mam, że po filmie nie mam ochoty na książkę i odwrotnie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo mi się podoba w jaki sposób piszesz swoje recenzję. Widac,że naprawde lubisz to robić! Powiem ci szczerze ze bardzo mnie zachęciłaś,coś w moim typie postaram się przeczytać! :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziękuję za komplement ;)
    A książkę bardzo polecam i zachęcam do lektury.

    OdpowiedzUsuń
  17. Tej ekranizacji nie oglądałam, ale słyszałam wiele opinii, że książka jest znacznie lepsza od filmu ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Może kiedyś się wezmę i ją przeczytam...
    →http://pasjaprzyjaznprzygoda.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Oh jak ja kocham tę serię, troszkę zawiodłam się na 3 części ale reszta była cudowna!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Czytałam ale się zawiodłam. Męczyłam tę książkę. Może to przez film? Pamiętam że byłam na premierze bo mnie przyjaciółki zabrały chociaż nigdy o "Więźniu..." nie słyszałam, ale nawet mnie zaintrygowało jednak chyba po dalsze części nie sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Filmu nie oglądałam. Raczej nie oglądam ekranizacji zanim nie przeczytam. Ale słyszałam od wielu, że film jest zdecydowanie gorszy od książki, co mnie zbyt nie dziwi, bo zawsze tak jest ;/

    OdpowiedzUsuń
  22. Dokładnie się z Tobą zgadzam, zakończenie zostawia wielką niewiadomą i właściwie to nie mam pojęcia czemu nie przeczytałam kolejnej części xd Ale przede wszystkim też czekam na to z niecierpliwością jak Ty ją zrecenzujesz :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Niestety obejrzałam najpierw film i dlatego nie wiem, czy jest sens czytania książki :/ chociaż powinnam, jeśli chcę wiedzieć jak skończyła się ta historia. Słyszałam, że ostatnia część i zakończenie jest dość słabe :)
    Świetna recenzja!

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz wskrzesza jednego jednorożca :D
Odwiedzam blogi wszystkich, którzy zostawili komentarz pod ostatnim postem ;)