Seriale
z reguły mają to do siebie, że trwają niemiłosiernie długo. Twórcy chcą do
końca wycisnąć z nich to, co się da, a wszystko dla pieniędzy. I dlatego
zamiast dobrych 4-5 sezonów dostajemy ich 10, z czego połowy nie da się
oglądać. Dla mnie ukończenie jakiegoś serialu jest dużym wyczynem. Nie chodzi
mi o to, że mam problem z oglądaniem, nie, nie. Tylko po obejrzeniu ostatniego
odcinka czuję wewnętrzną dumę, jakbym osiągnęła coś wielkiego. Dlatego dzisiaj opowiem
wam o tych tytułach, które udało mi się zobaczyć w całości!
