Pokazywanie postów oznaczonych etykietą october. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą october. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 5 listopada 2017
niedziela, 6 listopada 2016
Book haul - październik 2016
To był udany miesiąc. Czytelniczo nie, ale zdobycznio - tak.
I kto kupił tylko JEDNĄ, jedną JEDYNĄ? I to nawet jeszcze nie dla siebie? Tak, to ja. W październiku Ewa kupiła tylko jedną książkę dla swojej mamy. Cel osiągnięty. W końcu przeczytałam więcej niż przywlokłam do domu z księgarni.
Tak oto prezentuje się zdobycz:
I kto kupił tylko JEDNĄ, jedną JEDYNĄ? I to nawet jeszcze nie dla siebie? Tak, to ja. W październiku Ewa kupiła tylko jedną książkę dla swojej mamy. Cel osiągnięty. W końcu przeczytałam więcej niż przywlokłam do domu z księgarni.
Tak oto prezentuje się zdobycz:
I to w dodatku jedyny zakup dokonany na targach książki. Dlaczego? Ceny nie zachęcały. W dyskontach internetowych jest po prostu taniej. Ale przynajmniej Biblię e-biznesu 2 mam z autografami.
To by było na tyle, jeśli chodzi o szalony październikowy stosik.
Znajdziesz mnie również tutaj:
Facebook:
https://www.facebook.com/toreadornottoreadworld/
Instagram:
https://www.instagram.com/thethirteenthbook/
Goodreads:
https://www.goodreads.com/ewuniunia
Snapchat: @ewuniunia
PS Dodałam obrazek z informacją o publikowaniu nowych wpisów. Patrz - po twojej prawej na górze. Środa - 18, niedziela - 12.
środa, 4 listopada 2015
Book Haul - październik 2015
Etykiety:
Book Haul,
książka,
książki,
october,
październik
Wiedziałam, że w październiku popłynę z kupowaniem książek, ale nie spodziewałam się, że zrobię to tak gwałtownie...
Wszystko zaczęło się od niewinnej wizyty w antykwariacie. Miałam kupić jedynie Dżumę do szkoły jako lekturę, ale jak mogłam się domyślać, wyszłam jeszcze z kilkoma innymi książkami. Moją uwagę wśród stosów przykuł Al Williama Whartona. Zapytałam panią, czy nie ma innych powieści tego autora. No i miała. A ja kupiłam wszystkie, które były dostępne. Dlaczego? Nie wiem. Nigdy nic nie czytałam Whartona, ale nazwisko wydawało mi się brzmieć znajomo. Nie mam nic na swoją obronę...
Za sprawą mojej mamy zaopatrzyłyśmy się też w książki Judith Krantz bo moja mama "oglądała kiedyś film i był fajny". Tak o to przybyły do nas Blichtr i patyna oraz Córka mistrala. Nie wiem o czym są, bo te stare wydania niestety (albo stety) nie mają opisów na okładkach z tyłu.
A zaraz po wyjściu z antykwariatu, jakby było mało, zakup w Empiku, Studnia wstąpienia. Tym razem prezent dla taty, ale i tak stoi u mnie na półce więc spokojnie mogę wliczyć.
W połowie miesiąca miałam okazje znaleźć się w okolicach krakowskiego rynku. A tam, tanie księgarnie. Takim sposobem upolowałam Utratę za śmieszną kwotę oraz Maybelline, które porwało mnie swoją okładką. (Teraz stoi w pierwszym rzędzie na półce odwrócone okładką do mnie. Wcale nie dlatego, że nie mam innego miejsca. Ale podziwiam okładkę).
Kilka dni przed premierą miałam okazję dostać w swoje ręce najnowszą książkę Michała Wawrzyniaka o rozwoju osobistym. Tym razem skupia się on wokół wszechobecnego hejtu. Recenzja na pewno pojawi się na blogu, bo książka jest warta uwagi.
Przy okazji jak byłam z przyjaciółką w kinie, poszłyśmy do Auchan. A tam... Koszyki z tanimi książkami. Udało mi się wygrzebać dziesiątą część serii ze Stephenie Plum. Nieważne, że nie mam ani 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9.. I że nie czytałam 1, 2...
Kolejne cztery książki to mój łup podczas Targów Książki w Krakowie. Jeśli jeszcze nie czytaliście mojej relacji z tego wydarzenia, zapraszam serdecznie do nadrobienia ;)
Wszystko zaczęło się od niewinnej wizyty w antykwariacie. Miałam kupić jedynie Dżumę do szkoły jako lekturę, ale jak mogłam się domyślać, wyszłam jeszcze z kilkoma innymi książkami. Moją uwagę wśród stosów przykuł Al Williama Whartona. Zapytałam panią, czy nie ma innych powieści tego autora. No i miała. A ja kupiłam wszystkie, które były dostępne. Dlaczego? Nie wiem. Nigdy nic nie czytałam Whartona, ale nazwisko wydawało mi się brzmieć znajomo. Nie mam nic na swoją obronę...
Za sprawą mojej mamy zaopatrzyłyśmy się też w książki Judith Krantz bo moja mama "oglądała kiedyś film i był fajny". Tak o to przybyły do nas Blichtr i patyna oraz Córka mistrala. Nie wiem o czym są, bo te stare wydania niestety (albo stety) nie mają opisów na okładkach z tyłu.
A zaraz po wyjściu z antykwariatu, jakby było mało, zakup w Empiku, Studnia wstąpienia. Tym razem prezent dla taty, ale i tak stoi u mnie na półce więc spokojnie mogę wliczyć.
W połowie miesiąca miałam okazje znaleźć się w okolicach krakowskiego rynku. A tam, tanie księgarnie. Takim sposobem upolowałam Utratę za śmieszną kwotę oraz Maybelline, które porwało mnie swoją okładką. (Teraz stoi w pierwszym rzędzie na półce odwrócone okładką do mnie. Wcale nie dlatego, że nie mam innego miejsca. Ale podziwiam okładkę).
Kilka dni przed premierą miałam okazję dostać w swoje ręce najnowszą książkę Michała Wawrzyniaka o rozwoju osobistym. Tym razem skupia się on wokół wszechobecnego hejtu. Recenzja na pewno pojawi się na blogu, bo książka jest warta uwagi.
Przy okazji jak byłam z przyjaciółką w kinie, poszłyśmy do Auchan. A tam... Koszyki z tanimi książkami. Udało mi się wygrzebać dziesiątą część serii ze Stephenie Plum. Nieważne, że nie mam ani 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9.. I że nie czytałam 1, 2...
Kolejne cztery książki to mój łup podczas Targów Książki w Krakowie. Jeśli jeszcze nie czytaliście mojej relacji z tego wydarzenia, zapraszam serdecznie do nadrobienia ;)
To by było na tyle jeśli chodzi o mój październikowy book haul. Po przerwie staram się już wdrożyć w rytm blogosfery, nie do końca to jeszcze wychodzi tak, jak bym chciała, ale obiecuję, że od nowego roku pojawi się dużo zmian i będziecie mieli czego to szukać. A na następny book haul zapraszam już za miesiąc ;)
Przypominam także o obserwowaniu bloga na blogspocie, jeśli chcesz być na bieżąco!

