niedziela, 21 maja 2017

Poszukajmy Eden. "Lato Eden" Liz Flanagan | RECENZJA

Czy ta okładka nie jest cudowna?



Jess wstała z łóżka jak co ranka. Ubrała się, pomalowała i poszła do szkoły, by dowiedzieć się, że jej najlepsza przyjaciółka zniknęła. Nie wiadomo, czy to zwykła ucieczka, próba zwrócenia na siebie uwagi, czy może coś naprawdę się stało. Pod naporem pytań Jess jest zdeterminowana prześledzić krok po kroku zachowanie Eden na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy. W ten sposób dziewczyna na nowo odkrywa wspólnie spędzone lato, dostrzega nowe aspekty, na które nie zwróciła wcześniej uwagi. Dociera do niej, że może jednak nie wie tak dużo o swojej przyjaciółce, jak jej się wydawało.

Narracja jest utrzymana w formie pierwszoosobowej, wszystko jest pisane z perspektywy Jess. Śledzimy teraźniejsze wydarzenia na bieżąco, a także przeskakujemy do przeszłości, gdzie poznajemy sekrety bohaterów, historię ich relacji i przyczyny podjętych decyzji.

Jako że główną bohaterką jest Jess, a zaraz po niej, czy nawet na równi, jest Eden, otrzymujemy kumulację babskiej przyjaźni ze sporą dawką zazdrości, konkurencji i chłopaków. Eden była niesamowitym wsparciem dla Jess w trudnych chwilach, które ta druga przeżywała. Sposób, w jaki Eden podnosiła ją wtedy na duchu, nie dając się odtrącić pomimo braku reakcji i odzewu, był godny podziwu. Jednak gdy nastąpiła zamiana stron i to Eden potrzebowała wsparcia, Jess nie była w stanie jej go udzielić. Cały czas twierdzi, że się nią opiekowała, dbała o jej dobro, a tak naprawdę poznajemy jej myśli i sposób, w jaki opisywała całą sytuację. Odebrałam to jako mieszanka pogardy z ignoracją, jakby nie mogła zrozumieć, że jej problemy na jakiś czas muszą zejść na drugi plan, bo teraz ważniejszy jest ktoś inny.


Ogólnie postać Jess odebrałam bardzo negatywnie. Chyba całym zamysłem książki było przedstawienie jej jako anioła stróża przyjaciółki, która nie może sobie poradzić z zaistniałymi problemami. Ale Jess… no po prostu nie. Niby cały czas widzi, że z Eden nie dzieje się dobrze, że wymaga uwagi i potrzebuje mieć kogoś bliskiego przy swoim boku. A gdy Eden znika, Jess nie wie, że jedno może mieć związek z drugim. I to Jess jako ostatnia osoba przyznaje, że w sumie to było do przewidzenia po tym wszystkim, co się wydarzyło i mogła się tego wcześniej sama domyślić. No nie, Jess, nie mogłaś, po jesteś beznadziejną przyjaciółką i nie zwracasz uwagi na cudze problemy.

Podczas czytania tej książki wielokrotnie zazgrzytało mi coś między zębami przy narracji. Autorka ryzykownie postanowiła wpleść sceny z przeszłości, do końca ich nie precyzując. Przeskakujemy w czasie między poszukiwaniem Eden do momentu, w którym działa się rzecz mająca pozorny związek z główną akcją. Później się okazuje, że w sumie to nie miało wielkiego znaczenia, więc wracamy do teraźniejszości, ale za dwie strony znowu przenosimy się do jeszcze starszych czasów, za chwilę wracamy do sytuacji obecnej, gdzie wyjaśnia się idea tej pierwszej retrospekcji. Nie wiem, czy ten zabieg miał celowo wprowadzić czytelnika w dezorientowanie, by ten razem z narratorką śledził jej wspomnienia w tym samym tempie, w którym ona je sobie przypomina, czy po prostu autorka się pogubiła i nie umiała zachować pewnej chronologii.

Przez połowę książki w napięciu trzyma nas tajemnica, którą skrywa główna bohaterka. Przy każdej możliwej okazji do niej nawiązuje, ale nigdy jej nie wyjaśnia, więc siedzimy i czekamy, aż w końcu dowiemy się, co wtedy miało miejsce. W między czasie autorka wprowadza jeszcze kilka mniejszych sekretów, niektóre były takie sobie, inne zapowiadały się bardzo interesująco, jednak gdy nadchodzi rozwiązanie wszystkich tajemnic na samym końcu, wszystkie zostają bardzo uproszczone i wyprane z emocji. Nie wiem, skończyły się pomysły, by móc to pogłębić i wyjaśnić, czy po prostu sama intryga przerosła konkluzję?


Warto też wspomnieć o samym pomyśle na fabułę. Jess dowiaduje się o zniknięciu Eden przez przypadek. Przyjaciółka nie wraca na noc do domu, wysyła rodzicom dwuznaczną wiadomość i przepada. Od odkrycia jej nieobecności mija parę godzin, jak zostają wszczęte zaawansowane poszukiwania. Najwidoczniej w Anglii nie słyszeli o systemie czterdziestoośmiogodzinnym przed rozpoczęciem działań policyjnych w sprawie zaginionej osoby. Właściwa akcja pokrywa tylko jeden dzień, na którego przełomie wszystko się zaczyna i kończy. W mojej subiektywnej ocenie skumulowano zbyt dużo informacji na zbyt krótkim odcinku czasu. Nie byłam wstanie wziąć zaginięcia Eden na poważnie, jeśli tak naprawdę wszystko rozgrywa się w ciągu kilkunastu godzin. 

Liz Flanagan stworzyła troje bohaterów grających główne skrzypce, zupełnie od siebie różnych. Mamy Jess, córkę świeżo upieczonej lesbijki, wytatuowaną, z kolorowymi włosami i ubierającą się jak gotka. Jej przyjaciółką jest miła, jasnowłosa i piękna dziewczyna, zupełnie niepasująca do jej mrocznego stylu, Eden. Harem dopełnia postać męska, Liam. Największa zakała tej powieści. Nie rozumiem toku myślenia tego chłopaka i chyba nie chcę zrozumieć jego systemu wartości, ale o dziwo obdarzyłam go dużą sympatią. Co daje dwie postacie do odstrzału, jedną do przeżycia.

Lato Eden nie jest złą powieścią. Jej największą zasługą jest to, że porusza poważny temat radzenia sobie z poczuciem winy, pokazywaniem fałszywej osobowości dla ukrycia tej prawdziwej, skrytej w bólu. Można współczuć Jess, można nie rozumieć Eden, można się wkurzać na Liama. Ale najważniejsze jest to, że nie da się przejść koło nich obojętnie, bez ustosunkowania się do którejś z ich idei. 


Nie wiem, co mam myśleć o tej książce. Z jednej strony jest zwykła i przeciętna, nie odkrywa nic nowego, a z drugiej jednak porusza ważne życiowe aspekty, o których warto przeczytać, bo przedstawiony tu punkt widzenia może różnie na ciebie wpłynąć. Może wywołać kaskadę emocji i trafić w ciebie jak Lewandowski do bramki, ale może też był czystą rozrywką, która obejdzie się bez większego echa.




Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu IUVI 

http://kopd.pl/wp-content/uploads/2015/05/iuvi-logo.jpg


 


Fakty objawione:
Tytuł: Lato Eden
Tytuł oryginalny: Eden Summer
Autor: Liz Flanagan
Wydawnictwo: IUVI
Ilość stron: 312
Grubość grzbietu: 
Masa: 
Ciężar: [g=9,81 m/s2] 
Cena: 32,90 zł
Mobilność: M (normalna)


 Facebook Instagram Goodreads Twitter Google+ LubimyCzytać





32 komentarze:

  1. Jakbym tylko miała więcej czasu- przeczytałabym wszystkie książki o jakich tylko usłyszę..

    OdpowiedzUsuń
  2. Piekna okladka :) ale ksiazke raczej odpuszcze :)

    Pozdrawiam Agaa
    http://ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczna okładka! Teraz jak widzę coraz więcej osób przeczytało tę książkę. Może ja też się w końcu skuszę.

    http://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz też trafiam ma dużo jej recenzji xd

      Usuń
  4. Już niedługo się za nią zabieram, bo czeka na półce na swoją kolej :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Może nie jest to pozycja, która znajduje się na szczycie mojej listy "muszę przeczytać", ale jeśli nadarzy się taka okazja, to na pewno to zrobię :)
    Pozdrawiam cieplutko!

    czytelniczkaa97.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że ci się spodoba ;)

      Usuń
  6. Świetna recenzja! :D Muszę koniecznie przeczytać ;)
    http://xkatilily.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Okładka jest prześliczna. Mimo tych niedoskonałości chyba po nią kiedyś sięgnę, bo zaciekawiła mnie fabuła. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Faktycznie okładka jest piękna, ale widzę, że treść jej nie dorównuje.

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękna okładka! ♥
    Mimo Twojego wahania względem końcowej oceny tej książki, akurat tę lekturę mam ochotę przeczytać. Jeśli tylko będę miała okazję, z chęcią ją wykorzystam :D

    Obsession With Books

    OdpowiedzUsuń
  10. Okładka jest prześliczna... I nawet jeśli są te zgrzyty, czuję, że muszę ją przeczytać! Koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak, okładka jest piękna :D Mam wielką ochotę na tę książki, bo jak na razie wszyscy mają o niej inne zdanie :D
    Pozdrawiam :)
    Niebieskie Iskry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest piękne w czytaniu. Ile ludzi, tyle opinii :D

      Usuń
  12. Bardzo ostudziłaś mój zapał, ale jak wiadomo najlepiej sprawdzić samemu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałam! Ale faktycznie, sprawdź sama ;)

      Usuń
  13. Okładka jest przepiękna i kusi. Jeżeli chodzi o fabułę- to nie do końca moja bajka, może kiedyś sięgnę przypadkiem po ten tytuł.

    Pozdrawiam, a w wolnej chwili zapraszam do siebie zakladkadoksiazek.pl

    OdpowiedzUsuń
  14. Muszę przyznać, że ciekawi mnie ta książka, mam nadzieję że będzie dane mi ją poznać :) Liczę na coś świetnego, ale chyba nie będę się aż tak mocno nastawiać, żeby w razie czego się nie zawieść zbyt mocno :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej podejdź do niej neutralnie, wtedy na pewno cię zaskoczy. Inaczej możesz się rozczarować ;/

      Usuń
  15. Bardzo mi się podobała ta książka :) Taka lekka i przyjemna, a do tego porusza ważny temat ;D

    zabookowanyswiatpauli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Hm, zainteresowała mnie ta książka, mimo że nie przepadam za powieściami, których głównymi bohaterami są nastolatki. Szkoda, że nie mam czasu na czytanie...
    http://altealeszczynska.blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cierpię na ten sam problem, tzn brak czasu na czytanie, więc high five

      Usuń
  17. Faktycznie książka wydaje się nie wprowadzać zbyt wiele nowego. Jednak, jak napisałaś porusza dość ważne tematy. Ta fałszywość, czy dwulicowość to przecież ogromny problem, który może zniszczyć człowieka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. A tutaj to jednak jest opisane troszkę inaczej niż w innych książkach

      Usuń
  18. Pomyślę nad nią w wolnym czasie. Na razie mam zbyt wiele obowiązków i zaległości.

    OdpowiedzUsuń
  19. Niedługo będę ją czytać ze względu na booktour w którym biorę udział. Mam nadzieję, że przypadnie mi do gustu, bo wydaje się być fajną książką na raz.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, myślę, że przez book tour spodoba ci się zdecydowanie bardziej niż normalnie :D

      Usuń
  20. Okładka faktycznie przyciąga uwagę. Szczególnie w taki szaro-bury dzień jak dzisiaj. Jednak myślę, że ten tytuł sobie odpuszczę.

    www.worldbysabin.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz wskrzesza jednego jednorożca :D
Odwiedzam blogi wszystkich, którzy zostawili komentarz pod ostatnim postem ;)