środa, 30 sierpnia 2017

Co przyda ci się w szkole? RIP wakacje - [BACK TO SCHOOL]

RIP wakacje.



Wiecie, jaki jest najgorszy moment w roku? Koniec wakacji. Wtedy dociera do ciebie brutalna rzeczywistość, uderza w ciebie jak morska fala z kamieniami i piaskiem, że sielanka się skończyła i pasowałoby przynajmniej spróbować coś ogarnąć. Wśród biegania za piórnikami i długopisikami mogło wam umknąć kilka rzeczy, które są niezbędne w roku szkolnym. Na szczęście ja pomyślałam o wszystkim i stworzyłam dla was listę przedmiotów, bez których nie przetrwacie najbliższych dziesięciu miesięcy (czy ośmiu w moim przypadku).

Ten post weźcie z przymrużeniem oka ;)

Jedzenie
Istnieją osobniki, które o wczesnych porannych godzinach nie są w stanie przyswoić dużych ilości pokarmów i ja do nich należę. Przed dziewiątą mój organizm odmawia posłuszeństwa, więc bez paczek żywnościowych do szkoły to ja się nawet nie wybieram. Wolę się spóźnić niż żeby potem w środku sprawdzianu z matmy zaczęło burczeć mi w brzuchu.



CandyCrush
Nie oszukujmy się, jak jesteś na profilu ścisłym i każą ci siedzieć dwie godziny tygodniowo na historii, trzeba czymś się zająć. Ile można słuchać o wspaniałości Mieszka I i jego potomków? A tak to wyjmujesz smatfona, włączasz grę i przepadasz dopóki nie skończą ci się życia. Przy tym jednak coś tam ci do uszu wpada, więc to nie jest aż tak zły zabieg. Polecam także na polskim, gdy twój nauczyciel za bardzo się w czuje w psychologię Stasia Wokulskiego.



Poduszka
Każdy zna ten ból, gdy wstaje o 6, by zdążyć na pierwszą lekcję. Nauczyciel czasem się nie spieszy z zainteresowaniem klasy omawianym przedmiotem, czasem po prostu przynudza. A jeśli do późna nadrabiało się zaległe odcinki Gry o tron logicznym jest, że zmrużenie oczu tylko na momencik to dobry pomysł. Ale na siedząco niewygodnie, opieramy więc się na ławce, ucinamy sobie komara, aż tu nagle z letargu wyrywa nas głośniejsze zdanie wypowiedziane przez nauczyciela. Podrywamy się ze strachem i… odciśniętym fragmentem bluzy na czole. To żeby nikt się nie domyślił, co właśnie zrobiliśmy. Dlatego poduszka powinna być na wyposażeniu każdego ucznia. Zapewnia wygodę, poczucie bezpieczeństwa, przytulność i zapobiega zażenowaniom.



Książka
Zdarza się czasem tak, że dojeżdża się do szkoły autobusem, tramwajem, helikopterem czy hulajnogą i w środkach transportu spędza się niebotyczne pokłady czasu. Zakładając jeszcze, że na pierwszej lekcji będziemy pisać ważny sprawdzian z całego działu, należałoby czymś wypełnić sobie czas podróży i odstresować się przed nadchodzącym wyzwaniem. Plecak ucznia nigdy nie jest na tyle ciężki, by nie wziąć ze sobą dodatkowej książki. W razie czego można wyrzucić zbiór zadań do matmy, przecież koleżanka z ławki ma taki sam i chętnie ci pożyczy. A nowa część Szklanego tronu sama się nie przeczyta.



Kalendarz
Znacie ten ból, gdy przez miesiąc nie dzieje się w szkole zupełnie nic, a później nagle wszyscy nauczyciele zapowiadają sprawdziany na ten sam tydzień? W poniedziałek polski, we wtorek fizyka, w środę informatyka, w czwartek już terminu brakło, ale to nie szkodzi, pani z angielskiego wam zrobi pracę na lekcji, czort że na oceny. A w piątek sprawdzenie zadania domowego na włoskim, bo dawno nie było. Jakby chcieć to wszystko spamiętać, to by można oszaleć. Dlatego polecam kalendarze. Ostatnio w Biedronce podobno jakieś były, w Tesco także się tego roi od pierona. Można sobie kupić duży, mały, gruby, cienki… Można stworzyć swój własny w systemie Bullet Journal (którego nie ogarniam, póki co). A jak wolicie sobie kupić za tę kasę nową książkę, to zawsze wystarczy kalendarz w telefonie. Zawsze pod ręką, a do tego sam przypomina o zdarzeniach łupiąc się tak niemiłosiernie, że nawet umarły by wstał i dla świętego spokoju zrobił to, co trzeba.


Woda
Bynajmniej nie do picia, ale raczej do utopienia się, gdy zarwiecie nockę nad matmą, a dostaniecie z odpowiedzi marny dopuszczający. Chociaż po tych elaboratach, które tam wygłaszaliście pod tablicą na temat własności trójkątów równobocznych, stosunków przyprostokątnych do przeciwprostokątnej i tabelki Hornera, może się zdarzyć, że wam zaschnie w gardle. Na wuefie woda też znajdzie swoje zastosowanie. Po przebiegnięciu czterech długości stadionów będziecie marzyć o małym łyczku. Chociaż ja używam tego napoju bogów najczęściej, gdy spieszę się na tramwaj i już wiem, że spokojny spacer nie wystarczy, trzeba zasuwać sprintem.



Brudnopis
Kto wie, czy w środku angielskiego nie spłynie na ciebie inspiracja namalowania dzieła na miarę Mona Lisy? A może w popłochu pakowania rzeczy do plecaka zapomnisz zeszytu do biologii? W czymś trzeba notować stadium rozkładu ściółki leśnej i jaki tryb dobowy ma szrotówek kasztanowcowiaczek. Chyba że w między czasie natchnie cię na poradnik pod tytułem „Jak skutecznie powstrzymać rozmnażanie zombie”, to wtedy zrozumiale musisz przeznaczyć na to sporą ilość wolnych stron.


Minionka nie ja rysowałam XD

Czytnik
To na wypadek, gdyby ta poprzednia książka ci się skończyła za wcześnie, a akurat wypadło jakieś niespodziewane zastępstwo. Nie możesz przecież siedzieć bezczynnie! A poza tym z doświadczenia wiem, że czytnik zdecydowanie łatwiej ukryć przed wścibskim wzrokiem nauczyciela.



Ładowarka i/lub power bank
Wyobraź sobie sytuację. Chemia. Cisza w klasie. I nagle odzywa się plumkający dźwięk. Tak, to twój telefon oznajmia ci, że masz słabą baterię. Żenada gwarantowana, bo kto w XXI wieku chodzi z nienaładowanym smartfonem? Przecież to odbiera ci szansę na penetrowanie Facebooka!



Słuchawki
Przekładasz kapelek przez rękaw bluzy, zasłaniasz ucho włosami i już słuchasz nowych piosenek Justina Biebera, bo niestety, ale One Direction już wypadli z obiegu. Przecież jak próbujesz czytać Mechaniczną księżniczkę to nauczycielka nie może cię wybijać z rytmu jakimś bezsensownym gadaniem o Archimedesie. Jego prawo jest proste. Jeśli wejdziesz do wanny, to woda podniesie się o tyle, ile ty zajmujesz w niej miejsca. I po co dodawać tu ideologii i zadań…



Dezodorant
Uwierzcie, przydaje się. Wejście do wuefowej szatni zaraz po chłopakach przypomina wejście do komory gazowej. Oprócz tego jako że posiadanie gazu pieprzowego jest zabronione, a wy wracacie po ciemku z wieczornej sesji fizyki zawsze bezpieczniej się czuje mając coś psikającego w kieszeni.



Przybory toaletowe
Gdy już musisz skorzystać z łazienki niezmiernie rzadko zdarza się, by wszystkie trzy potrzebne rzeczy były tam obecne. Jak jest papier toaletowy, to nie ma mydła. Jak są ręczniki papierowe, to nie ma mydła i papieru. A jak jest mydło, to znowu nie ma ręczników. Najlepiej nosić wszystko ze sobą, bo wtedy nic już cię niemiło nie zaskoczy.



Podręczniki
Ostatni i według mnie najmniej potrzebny punkt z tej listy. Mało jest chwil, w których najdzie się paląca i obezwładniająca potrzeba nauki, ale jakby już dopadła cię ta choroba, to podręcznik do historii będzie jak znalazł. Oczywiście nie namawiam do podejmowania tak radykalnych czynów, miejmy swój własny rozum.






Tak oto prezentują się rzeczy bez których nie wyobrażam sobie szkolnego życia. (Żartowałam).

Życzę wszystkim powodzenia w zbliżającym się roku szkolnym. Trzymam kciuki za tych, co padli ofiarą nowej reformy edukacyjnej, łączę się w bólu i cierpieniu z tegorocznymi maturzystami i trzymam kciuki za trzeciogimnazjalistów. Za dziesięć (osiem!!) miesięcy znowu będą wakacje, yey!


 Facebook Instagram Goodreads Twitter Google+ LubimyCzytać





71 komentarzy:

  1. Wskrzeszam jednego jednorożca! :D
    Chociaż sama mam jeszcze miesiąc wakacji (aha, studenckie życie :D ), to bardzo przyjemnie czytało się Twój wpis ;)
    "W razie czego można wyrzucić zbiór zadań do matmy, przecież koleżanka z ławki ma taki sam i chętnie ci pożyczy. " - śmiej się śmiej, ale ja naprawdę tak robiłam :D Swoją drogą - miałam taki sam podręcznik do włoskiego i zbiór do matmy, cóż za wspomnienia! :D
    Powodzenia na maturze, absolutnie się nią nie stresuj, bo - jak mawiają - matura to przecież bzdura... ;)

    Pozdrawiam cieplutko,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wskrzeszony przez ciebie jednorożec jest ci wdzięczny i pozdrawia!
      Oddaj mi ten miesiąc :C
      Ej, ja też tak robiłam. Zawsze ktoś pożyczył XD
      Matura to bzdura, ale zdać trzeba ;/

      Usuń
  2. Genialny post! :D Ja, na szczęście, czasy szkolne mam już za sobą. Taaaak, 2017 to rok mojej matury (pominę fakt, że w 2018 ponownie będę pisać dwa przedmioty xD). Chociaż, rozważę posiadanie przynajmniej części z tych rzeczy podczas zajęć na uczelni. 8)

    Pozdrawiam serdecznie!
    ksiazkowa-krolowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już się nie mogę doczekać, aż skończę w końcu tę szkołę, bo mam serdecznie dość xd

      Usuń
  3. Ha, bez jedzenia faktycznie ani rusz ;) a co do historii to się nie zgadzam - ja tam lubiłam słuchać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez jedzenia jak bez nogi!
      Nie z moją historyczką. W zeszłym roku skończyliśmy podręcznik w połowie i mieliśmy go teraz kontynuować. Nie pamiętała, gdzie skończyła, więc zaczęła go przerabiać od nowa :)

      Usuń
  4. Trzecia klasa nadchodzi :( Aż nie mogę się doczekać! Ciekawy post, można się pośmiać :)
    Pozdrawiam!
    http://loony-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekamy na ten moment z zapartym tchem

      Usuń
  5. I kto ci biedaku teraz będzie pożyczać zbiór zadań z matematyki XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem pewna że Kinga jej pożyczy!

      Usuń
    2. Jeszcze by musiała zacząć nosić ;*

      Usuń
  6. Jedzenie to w ogóle bardzo ważna rzecz. Cały problem w tym, że nigdy nie mam czasu na zrobienie sobie ,,paczek żywnościowych", dlatego w najlepszym wypadku łapie szybko jakiegoś jogurta z lodówki.
    Kto ma miejsce na CandyCrush w telefonie? Serio. Mój telefon prawie cały czas krzyczy na mnie, że mam za mało miejsca.
    Chcę poduszkę z Gry o tron *--*
    Przybory toaletowe to mój ulubiony podpunktowy i zarazem taki prawdziwy :')

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wolę się spóźnić, niż iść bez wałówki xd. A jak już żywcem nie mam czasu, to na szczęście mam pyszne sałatki i kanapki na stołówce <3
      CandyCrush to podstawa! XD
      Przybory toaletowe to także mój ulubiony podpunkt. Tylko nie wiem, czy mam się z niego śmiać czy płakać ;-;

      Usuń
  7. Praktycznie o każdej z tych rzeczy, które wymieniłaś staram się pamiętać, no chyba, że mowa o poduszce... U mnie to nie przejdzie. Nawet jeśli jestem na bio-chemie i mam w tym roku maturę to na historii nie będę miała możliwości zmrużyć oka, bo to przecież tak samo ważny przedmiot jak wszystkie inne...
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie ;)
    https://timeofbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas odpuszczają. Nawet jak mam rozszerzenie z fizyki to ziomek daje spokój tym, co go nie zdają XD

      Usuń
  8. Ten czytnik to i ja mam przetestowany :D Co prawda odkryłam jego magiczne zdolności w kryciu się dopiero na studiach, ale nie wyobrażam sobie jechać na wykłady bez czytnika. No... smartfon też się sprawdzi, ale na czytniku wygodniej :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja poznałam jego zalety w liceum i do teraz je wykorzystuję :D

      Usuń
  9. Czytanie tego postu sprawiło mi wiele śmiechu! W sumie nie licząc punktu z papierem i mydłem, sama noszę to wszystko do szkoły :D Choć czytnika nie miałam wcześniej wiec nie było okazji xd ale w telefonie zawsze jakiś ebook był :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Gdzie kupiłaś tą poduszkę z "Winter is coming"?

    Woda i jedzenie to podstawa:)Tak samo jak książka, czy ebook na telefonie.

    Właśnie zaczynam swoją przygodę z Bullet journal. Mam już w nim wszystko zrobione tylko czekam na wrzesień, żeby móc go wypełniać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We Włoszech na jakimś straganie xd
      Ja się już nie mogę doczekać robienia października, bo wrzesień trochę zepsułam xd

      Usuń
  11. Mam jeszcze prawie miesiąc wakacji, więc mogę jeszcze o tym nie myśleć. Chociaż moja wyprawka wygląda tak, że mam 10 długopisów na zapas, jeden gruby zeszyt do wszystkiego, karton rękawiczek, fartuch i Gardenscapes (gra) na wykłady. Książek raczej na wykłady nie noszę, bo się nigdy nie mieszczę z notatkami na tym stoliczku. Jedynie na łacinę w zeszłym roku nosiłam XD
    Zazdroszczę poduszki z Gry o tron

    Pozdrawiam
    Babskie Czytanki

    OdpowiedzUsuń
  12. O mamo, jak ja bym chciała czytnik w czasach szkolnych miec! 😂 Niestety, na studiach to juz wszystko wyglada inaczej 😂
    Bardzo fajny i zabawny post 👌🏼 Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo fajny i przydatnu post :) Czasy szkolne już za mną więc z przujemnością wróciłam do nich poprzez twój tekst :)
    Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nawet nie będę głośno mówiła, w którym roku ja zdawałam maturę 😂😂😂 Ale mimo to bardzo przyjemnie czytało się ten przezabawny post :)

    Pozdrawiam,
    shevvolfxczyta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Rewelacyjny post! Nie da się nie uśmiechnąć czytając go :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Przypomniałaś mi, że już drugi rok biorę się za zakup czytnika XDDD Muszę przestać wydawać na książki i w końcu go kupić

    Pozdrawiam ^^
    https://miedzynamiksiazkami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! Nie będziesz żałować jak już się zdecydujesz :D

      Usuń
  17. Jakie szczęście, że wszystko mam. Bez książki ani rusz z domu, wiec nawet podręczników nie biorę tylko powieść wrzucam do torby. I jedzenie <3
    Genialny post!
    POCZYTAJ ZE MNĄ!

    OdpowiedzUsuń
  18. Nigdy nie wpadłam na posiadanie czytnika w szkole :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Dzięki za ten tekst! Na chwilę (dzięki Tobie) znów przeniosłam się w czasy szkolne. Ach, co to były za czasy. I co, że bez smartfonów, czytników czy Facebooka ;D Ale ładowarki też zdarzało nam się nosić (już w średniej, bo wtedy dopiero komórki zaczęły się masowo pojawiać). Czy ja na jednej z poduszek dobrze wypatrzyłam fotkę Edwarda?!

    OdpowiedzUsuń
  20. Genialny post :) No i jest w nim sporo prawdy XD
    Pozdrawiam, Ola
    bookwithhottea.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Haha świetny post :D Ale masz racje bez książki ani rusz :D

    Pozdrawiam Agaa
    https://ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Dobrze to podsumowałaś : RIP wakacje :(
    Kocham takie posty z przymrużeniem oka <3 A ten jest wyjątkowo super! Poza tym ten post to hit! Kocham go <3 Wszystko się zgadza, a przy tych rzeczach toaletowych pękałam ze śmiechu, jakie to prawdziwe xD Cudowny! Zwłaszcza, że każdy punkt był tak dobrze żartobliwy, że po prostu kocham, kocham i jeszcze raz kocham <3333

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    Szelest Stron

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3
      I wysyłam równie wielkie pokłady miłości w twoją stronę <3 <3 <3

      Usuń
  23. Genialny luźny post :) uwielbiam takie :) co do kalendarza, mimo, że sama nie chodzę już ani do szkoły ani na studia, muszę jutro kupić książkowy kalendarz z ciekawą okładką. Masz jakiś pomysł? Czekam na propozycje :) Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  24. O boże, Ty to potrafisz rozbawić człowieka hahaha. Genialny post, jestem już na 100% przygotowana na nowy rok szkolny dzięki tobie XD ;)
    Pozdrawiam, Martyna
    metropolisofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Haha, uśmiechałam się pod nosem cały czas!xd Świetnie napisany post:D

    OdpowiedzUsuń
  26. Może to śmieszne, ale te przybory toaletowe są prawdziwe. Na palcach jednej ręki mogę policzyć razy, kiedy w mojej szkole było mydło. Zapomniałaś o grzejniku elektrycznym, ewentualnie pierzynie. Wiadomo, każda szkoła oszczędza, nawet jeśli oznacza to zamarzanie uczniów zimą. ;)
    Pozdrawiam!
    Zapraszam do mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, o tym nie pomyślałam! Tyle że u mnie grzeją aż nadto. Zawsze jest duszno i się oddychać nie da. I dlatego moi ukochani koledzy otwierają okna tak, że w kurtkach trzeba siedzieć xd

      Usuń
  27. Szkołę skończyłam równo 10 lat temu (masakra, jak to brzmi), ale z perspektywy czasu ubolewam, że nie miałam wtedy czytnika. Musiałam targać książki do czytania w autobusie i na przerwie :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Mi na szczęście wakacje się jeszcze nie kończą, jeszcze mam miesiąc, ale Tobie życzę powodzenia w tym roku szkolnym!Świetny post! Buziaki :*
    https://smallbigshelter.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  29. Na szczęście ja mam jeszcze miesiąc wolnego :D haha. Ale życzę miłego powrotu do szkoły! A post genialny c: poduszka przyda się na pewno!
    #SadisticWriter

    OdpowiedzUsuń
  30. Super post! Bardzo oryginalny i ciekawy :) Z tymi przypodami toaletowymi masz rację... zawsze czegoś brakuje :/

    Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
  31. pati-blooog.blogspot.com
    Też nie ogarniam Bullet Journala :D

    OdpowiedzUsuń
  32. W sumie, to masz rację. Musze sobie kupić kalendarz... Bo BJ czy jak to tam ma się skrót - też nie ogarniam. Brudnopisu nie miałam, zawsze coś na ostatniej stronie się baźgrało. Teraz co prawda idę na zaoczny roczny kurs, więc tez mi się przyda parę rzeczy. Nie będę mieć wf'u, ale przybory toaletowe i dezodorant to i tak takie must have. ;) Telefon, słuchawki również norma - ja popadałam w lęk jak nie zabierałam ze sobą słuchawek w minionym roku szkolnym, naprawdę. Ładowarkę rzadko kiedy zabieram ze sobą, bo w nocy ładuje telefon, a aż tak długo z reguły z niego nie korzystam. ;) A książki zabierałam rzadziej, bo jednak ta matura to nie czas na przyjemności. ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz BJ trochę zaczęłam ogarniać, ale i tak zrypałam pierwszy miesiąc xd
      Mnie power bank i ładowarka zostały jeszcze z czasów na pokemony xd

      Usuń
  33. Ja totalnie nie ogarniam Bullet Journal. Po drugie jestem bez talencikiem i się nie nadaje do takiego czegoś XD Ja nie lubię korzystać z kalendarza w telefonie. Taki ze mnie tradycjonalista XD A historię to ty szanuje :D
    Pozdrawiam :)
    Bullet Journal

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historię z moją nauczycielką to nie idzie w żaden iment szanować xd

      Usuń
  34. Podręczniki oczywiście na ostatnim, honorowym miejscu haha. Jak zostanie ewentualnie miejsce w plecaku to tam wylądują.:D
    Ja na szczęście mam jeszcze miesiąc wolnego i oby minął jak najwolniej.:D

    OdpowiedzUsuń
  35. Zdecydowanie poprawiłaś mój humor swoim postem! Świetny pomysł...spodziewałam się tutaj poważnego tematu, a zostałam miło zaskoczona! I ja muszę się niestety przygotować na ten czas...Chryste Panie...

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2017/09/ostrzezdrajcy-recenzja.html

    OdpowiedzUsuń
  36. Szkoła! Kiedy to u mnie było! Ale do szkoły nie wybierałam się bez książki, wody i kalendarza! :D

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Nie wiem jakim cudem przeżyłam prawie całe technikum bez kalendarza/organizera. Teraz na studiach nie wyobrażam sobie bez nich życia :)

    pozdrawiam, ifeelonlyapathy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  38. Świetny post ;) Żałuję, że nie miałam w technikum czytnika (dalej nie mam hahaha), bo opieprz za książkę pod ławką/ na ławce dostawałam często :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze dostawałam opieprz a później na przerwie pytali, co takiego ciekawego czytałam, że aż się nie mogłam na lekcji oderwać xd

      Usuń
  39. Nie no, ubawiłam się trochę, muszę przyznać. Chociaż ja ogólnie należę raczej do kujonek, więc zobaczyć mnie śpiącą na lekcji to tak jakby zobaczyć śpiącą Hermionę - mało realne. Wyjątkiem jest geografia, na której nawet ja nieraz muszę się sporo natrudzić, żeby nie zasnąć...
    xoxo
    L. (https://slowotok-laury.blogspot.com/)

    OdpowiedzUsuń
  40. Cudowny post, Ewa! (Zresztą jak zwykle!)
    Powerbank, powerbank, nie zapomnieć o powerbanku!

    OdpowiedzUsuń
  41. Poprawiłam sobie humor tym postem, ale oczywiście, biorę sobie te rady do serca :)

    http://oddychajaca-ksiazkami.blogspot.com/2017/09/podsumowanie-sierpnia-2017.html

    OdpowiedzUsuń
  42. Dojeżdżam do szkoły 30 minut, więc niektóre z tych rzeczy (czasem nawet poduszkę) zawsze mam przy sobie :D Świetny post :)

    Pozdrawiam :)
    Nebieskie Iskry

    OdpowiedzUsuń
  43. Ale Historię to ty szanuj pls ;____;

    OdpowiedzUsuń
  44. Świetny post :D Ale się przy nim uśmiałam :P
    Co jak co, ale w kalendarz to faktycznie dobrze jest się zaopatrzyć :P A i książka się sprawdza, nie tylko w szkole - na studiach również :D
    Pozdrawiam :)
    czytanie-i-inne-przygody.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  45. Bardzo przydatna notka, świetnie napisana ! :)

    ZAPRASZAM NA MÓJ BLOG TINYPURPOSE OFFICIAL / klik /

    OdpowiedzUsuń
  46. Ogromnie, ogromnie cieszę się, że jestem w maturalnej klasie, poważnie. Już ostatni raz zaczęłam rok szkolny we wrześniu, ufff. A i matura to przecież bzdura, więc się nie stresuj. :D
    Twój ,,Zestaw przetrwania" zdecydowanie przyda się i mnie, ponieważ są w nim najpotrzebniejsze rzeczy! A papier toaletowy to rzecz must have, naprawdę, zwłaszcza u nas w szkole, gdy takiego wynalazku w kibelkach nie ma.

    Ściskam,
    Izzy z Heavy Books

    OdpowiedzUsuń
  47. Świetny post! Uśmiałam się tym bardziej, że to dobra lista. Ja połowę tych rzeczy nosiłam na studia. :D Noooo może prócz przyborów toaletowych. Jednak byłam tego bliska. :D Były dni kiedy spędzałam tam nawet ponad dwanaście godzin...

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz wskrzesza jednego jednorożca :D
Odwiedzam blogi wszystkich, którzy zostawili komentarz pod ostatnim postem ;)