niedziela, 12 maja 2019

Wszystko, co musisz wiedzieć o kanibaliźmie - "Sekretna kolacja" Raphael Montes [RECENZJA]


Dante wraz ze swoją trójką przyjaciół wyjeżdża z małej rodzinnej mieściny i zamieszkuje w Rio de Janeiro. Każdy z nich ma inny plan na swoją przyszłość, chce rozpocząć inne studia i pracować w wymarzonym zawodzie. Z początku wszystko idzie całkiem nieźle do czasu, aż przyjaciele popadają w kłopoty finansowe, grozi im eksmisja z ukochanego mieszkania i powrót do domu czując smak porażki. W tamtej chwili jeden z nich wpada na pomysł, by zarobić pieniądze poprzez zorganizowanie wyrafinowanej kolacji, na której podadzą gościom ludzkie mięso. Początkowy żart wywołuje spore zainteresowanie, ale jeszcze większe kłopoty.

W pierwszych akapitach poznajemy zakończenie całej historii. Z góry wiemy, do czego doprowadzą działania przyjaciół, ale nie mamy pojęcia, jak do nich doszło. Cała powieść jest swego rodzaju relacją Dantego, który skrupulatnie i ze sporą dawką szczegółów w ciekawy sposób opowiada wszystko po kolei.

Na uwagę zasługuje kilka rzeczy. Po pierwsze, akcja umiejscowiona jest w Brazylii. Ciekawość mojej wewnętrznej podróżniczki została mile podrażniona, bo w końcu, w końcu!, wychodzimy poza schemat Stanów Zjednoczonych, gdzie można już padaczki dostać. Po drugie, które w sumie łączy się też z trzecim, bohaterowie i oprawa graficzna. Dante z kumplami są studentami, czyli de facto są w kwiecie wieku, w mieście swoich marzeń, gotowi do eksperymentów. Mówią jak osoby w swoim wieku, zachowują się jak osoby w swoim wieku, mają mentalność osób w swoim wieku. Doskonale orientują się w otaczającym świecie, w mistrzostwach sportowych i telekomunikacyjnych bajerach. Mają konwersację grupową na WhatsAppie, której zrzuty ekranu dostajemy w książce. Wiecie, narrator nie opisuje całej rozmowy, on załącza screena z tym całym designem i jest wszystko cacy. Nawet tam sobie memy wysyłają, które też są tu zamieszczone.

Ogólnie z tą książką problem mam spory, bo ni cholery nie wiem, jak mam ją ocenić. Z jednej strony zalicza się do tych, które zmieniają pogląd na różne sprawy, zmuszają do myślenia, zapadają w pamięć i równocześnie są bardzo dobrze przyswajalne, ale z drugiej nie umiem powiedzieć, że powieść o kanibalizmie jest świetna, genialna i lećcie po nią do księgarni już, teraz, zaraz, nawet bez majtek i w skarpetkach.  (Jestem wegetarianką, ogólnie mięso nie za bardzo pasuje w mój światopogląd, nieważne, czy ludzkie, czy nie).

Jeśli chodzi o sam aspekt „smaczności” Sekretnej kolacji, to sądzę, że to raczej kwestia gustu. Wiecie, są ludzie, którzy będą ryczeć, gdy umiera pies, a jednocześnie wzruszą ramionami, gdy człowiekowi się bebechy wylewają. Nie mniej jednak powieść ma swoje momenty, które są po prostu niesmaczne i których nie polecam czytać przy jedzeniu (zwłaszcza, gdy zajadacie jakieś smakowite mięsko). Niektóre sceny porównałabym do Piły albo Strasznego filmu, czyli krew dla krwi, ale bez głębszych emocji. No ale mówię, słabsze żołądki mogą potrzebować kilku przerw podczas lektury.


Montes w swojej książce porusza wiele tematów tabu, na które nie zwraca się normalnie uwagi. Ponadto pokazuje różne punkty widzenia na konkretne sytuacje i sprawia, że czytelnik musi sam nieraz się zastanowić, jaki ma stosunek do danego stwierdzenia. Każdy, albo przynajmniej znaczna większość, wie, że kanibalizm jest zły i niewłaściwy, ale argumenty Montesa nieraz potrafią poddać to stanowisko w wątpliwość i rzucić na nie inne światło. Sekretna kolacja to przede wszystkim polemika z wartościami, którymi kieruje się etyka, w sposób mądry, rzeczowy, ale i budzący wiele kontrowersji.

Zakończenie? Gdy cała akcja już się rozwiązała myślałam, że ktoś sobie ze mnie kpi. Nie było wyjaśnione wiele szczegółów, o których wcześniej wspomniano i które miały diametralny wpływ na dalsze wydarzenia, a uparcie się twierdziło, że to już koniec historii. Ale! Potem przeczytałam epilog i musiałam zbierać szczękę z podłogi. Wszystkie elementy układanki wskoczyły na swoje miejsce i nagle całość nabrała sensu. Autor zostawił sobie pole do popisu na ewentualną kontynuację, ale błagam, niech tego nie robi. To otwarte zakończenie idealnie pasuje do tej historii i niech Montes nie waży się go tykać!

Pomijając samą wartość merytoryczną książki i polemikę z etyką, a skupiając się na książce jako takiej to… Sekretna kolacja była świetna, naprawdę. Od pierwszej strony czytasz z zaintrygowaniem, bo chcesz wiedzieć, jak przyjaciele wpadli na pomysł kolacji. Potem siedzisz jak na szpilkach czekając, na dalszy rozwój wypadków. Autor bawi się twoimi emocjami, zmusza cię do myślenia i pokazuje, że może wszystko, ale jednocześnie nie przekracza tej cienkiej linii pomiędzy rzeczywistością i absurdem.


Jeśli szukacie czegoś krwawego i trzymającego w napięciu, to serdecznie polecam wam sięgnąć po historię Dantego i jego kumpli, bo to coś, czego do tej pory jeszcze nie było i na pewno nie znajdziecie drugiej takiej książki jak Sekretna kolacja. (Chyba, że znajdziecie, to dajcie znać, chętnie przeczytam :D)



Fakty objawione: 
Tytuł: Sekretna kolacja
Tytuł oryginału: Jantar Secreto
Autor: Raphael Montes
Tłumaczenie: Barbara Bardadyn
Wydawnictwo: Filia
Ilość stron: 377
Mobilność: M



 Facebook Instagram Goodreads Twitter Google+ LubimyCzytać



15 komentarzy:

  1. Dla mnie sam pomysł na sekretną kolację był niezwykle mroczny i zarazem intrygujący. Rewelacyjna książka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mialam trochę problem z ta ksiazka. To zakończenie wlasnie tez mi nie podpasowalo, bo nagle wszystko sie zakonczylo, takie na leb na szyje. Ale ten epilog? Fajno! ❤️ Mam troche mieszane uczucia co do tworczosci Montesa, ale wracam po wiecej ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo intrygująca książka, z wielką chęcią po nią sięgnę :)
    Pozdrawiam serdecznie!
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi intrygująco! Chętnie zaopatrzę się w ten tytuł. Pozdrawiam
    Osobliwe Delirium

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałam jeszcze o tej pozycji, ale czuję się zaintrygowana :)
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Zobaczę czy sięgnę po tę książkę.

    Pozdrawiam,
    Lady Spark
    [kreatywna-alternatywa]

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam ochotę na tę książkę, odkąd było o niej głośno swego czasu. Właśnie przypomniałaś mi o niej. Muszę wrzucić ją w swoją listę do przeczytania niedługo.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kurde, ostatnio jakoś dziwnie się ze sobą zgadzamy xD
    Mnie się strasznie podobało, bo W KOŃCU było to coś innego, a nie ciągle te same same schematy, te same miejsca, to samo pierdu pierdu.
    A podobno poprzednia książka tego autora (coś z dziewczyną w tytule) straszne badziewie, wiec uważaj.
    Pozdrawiam ciepło :)
    Kasia z niekulturalnie.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty, bo się jeszcze przyzwyczaimy do tej zgody i nudno będzie XD

      Usuń
  9. Będę miała tę książkę w najbliższym czasie na uwadze.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  10. Chętnie po nią sięgnę, bardzo spodobał mi się opis, a okładka cudo.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz wskrzesza jednego jednorożca :D
Odwiedzam blogi wszystkich, którzy zostawili komentarz pod ostatnim postem ;)