Najpierw myślałam, że to
beznadziejny przypadek literatury. Potem się okazało, że i owszem, ale…
Właśnie.
Pierwszy raz miałam
możliwość spotkania się z twórczością Tarryn Fisher przy lekturze Never never, gdzie wraz z Colleen Hoover
stworzyła historię, która mile mnie zaskoczyła swoją pomysłowością, a
jednocześnie rozczarowała koszmarnym i błahym zakończeniem. Wtedy sobie
postanowiłam, że będę kontynuować swoją przygodę z tą autorką i że sięgnę po
jakąś jej twórczość. Mój wybór padł na trylogię Love me with lies.