Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tarryn fisher. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tarryn fisher. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 sierpnia 2017

Coś mało obsesji w tej obsesji - "Bad Mommy. Zła mama" Tarryn Fisher [RECENZJA]

Nie ma to jak zdradzić zakończenie w połowie, prawda?


Książka jeszcze swojej premiery w Polsce nie miała, a bum na nią związany wybuchł na dobre. Najpierw sypały się same pozytywne recenzje, które umieściły moje oczekiwania gdzieś na wysokości Burdż Chalifa. Później gdy do głosu doszli niezależni czytelnicy, opinie stały się bardziej zróżnicowane i już nie każda była pozytywna. Te negatywne obniżyły moje nadzieje do poziomu dziesięciopiętrowego wieżowca jednak w dalszym ciągu byłam szalenie ciekawa, o co chodzi z tą książką i dlaczego podzieliła ona czytelników.

niedziela, 7 maja 2017

Trylogia „Love me with lies” w trzy dni? Czyli wszystko, co jest nie tak w książkach Tarryn Fisher | RECENZJA

Najpierw myślałam, że to beznadziejny przypadek literatury. Potem się okazało, że i owszem, ale… Właśnie.


Pierwszy raz miałam możliwość spotkania się z twórczością Tarryn Fisher przy lekturze Never never, gdzie wraz z Colleen Hoover stworzyła historię, która mile mnie zaskoczyła swoją pomysłowością, a jednocześnie rozczarowała koszmarnym i błahym zakończeniem. Wtedy sobie postanowiłam, że będę kontynuować swoją przygodę z tą autorką i że sięgnę po jakąś jej twórczość. Mój wybór padł na trylogię Love me with lies.