Na
samym początku muszę się pochwalić, że tego tomu Wojny lotosowej nie utopiłam! Nauczona doświadczeniem zabrałam ze
sobą książkę na sesję zdjęciową, ale mostek na Wildze omijałam szerokim łukiem.
Szczerze mówiąc, to boję się teraz iść tam robić zdjęcia, bo mam złe
wspomnienia i się boję, że moja przygoda się powtórzy. A tam jest taki ładny
plener!