środa, 20 lipca 2016

Recenzja| Kłamca 2: Bóg marnotrawny - Jakub Ćwiek

Każdy, kto czytał kiedyś jakąś książkę autorstwa Jakuba Ćwieka wie, że zaraz po jej skończeniu będzie czuł niepohamowaną chęć sięgnięcia po kolejną. To trochę jak nałóg. Jeszcze jednej powieści nie skończysz, ale drugą już musisz mieć pod ręką by od razu zacząć czytać. Przynajmniej to ja odnoszę takie wrażenie. Przeczytałam w końcu już… cztery? Tak. Cztery książki tego wspaniałego pisarza.

Z reguły mam tak, że druga i trzecia część nie podobają mi się już tak jak pierwsza. Zawsze zauważam różnice między kolejnymi tomami serii, z reguły im dalej, tym gorzej. Doskonałym przykładem są Rywalki, których wykres ciekawości zdecydowanie spadł w dół z kolejnymi książkami. Dlatego właśnie kontynuacja Kłamcy tak bardzo mnie zaskoczyła. Nie czułam, że jest to już kolejna część. Cały czas miałam wrażenie, że to przedłużenie pierwszej. Styl i sposób pisania są takie same jak poprzednio. Wszystko doskonale do siebie pasuje i nie widać żadnych różnic. Jakby autor napisał jedną sześciuset stronicową książkę, a wydawca podzielił ją na dwa tomy dla własnej wygody i zysku.

Znowu mamy do czynienia ze zbiorem opowiadań, które nie są ze sobą w żaden sposób połączone. Jedyny punkt wspólny to bohaterowie, których w tej części mamy trochę więcej. Oprócz już dobrze znanego nam Lokiego i archanioła Michała przyjdzie nam poznać dziewczynę o imieniu Jenny, której historia jest zaplątana akurat w guście Ćwieka. Dochodzi także ciekawy i nietypowy duet; Bachus i Eros. Ten pierwszy jest trochę niezdarny przez co bardzo go polubiłam. Ta dwójka po prostu ma w sobie coś takiego, że czytelnik czeka na sceny z jej udziałem. Oni razem z naszym głównym bohaterem tropią demony, boską konkurencję itepe itede czyli generalnie pomagają mu w czarnej robocie.

Loki za swoje usługi pobiera zapłatę, anielskie pióra. W tej części dowiemy się całej historii z nimi związanej. Ale wywoła ona więcej pytań i odpowiedzi. Zamiast wyjaśnić, dlaczego akurat bóg kłamstwa przywiązuje do nich tak dużą wagę, to wywoła u nas kolejną zagwozdkę, po co mu to, skoro nie osiągnie zamierzonego celu w ten sposób? Przez całą książkę się zastanawiałam nad sensem. Przecież anioły nie mogły oszukać Lokiego. Kłamca musi mieć swój własny plan niezwiązany z nałożonymi na niego ograniczeniami. I co? Dopiero na ostatniej stronie (dosłownie) okazało się, że miałam rację! Jednak Loki to Loki i on zawsze wymyśli intrygę godną swojej osoby.

Bóg marnotrawny jest niesamowity. W jednym momencie jesteśmy w Nowym Jorku i nasi bohaterowie podziwiają widok Manhattanu, a w drugim zwiedzamy fabrykę świętego Mikołaja na biegunie. Tak szybka zmiana miejsc to chyba tylko u Ćwieka. Choć w sumie nic nie powinno mnie już tu zdziwić. Ale święty Mikołaj, no! Nie spodziewałam się tego.
Jak w poprzedniej części mieliśmy dużo nawiązań do mitologii nordyckiej i chrześcijaństwa, tak ten tom rozbudowany jest jeszcze o mitologię grecką. Hermes, Zeus i Herakles we własnej osobie. Choć… Z tym ostatnim może nie do końca. Żeby zrozumieć, trzeba przeczytać jedno z tych opowiadań.


Do jednej z historii trzeba podejść z dużym dystansem. Jeśli jest się zagorzałym katolikiem, można mieć lekki problem na początku bo nic nie jest takie, jakie później być się okazuje. Popularny reżyser postanawia wystawić sztukę teatralną na temat Jezusa. Ale nie takiego jego życia, jakie znamy z Piśmie Świętym. Zamierza on wzbogacić swoje dzieło o pikantne i brutalne sceny. Ćwiek opisał to w sposób taki, że mnie chciało się płakać ze śmiechu i to opowiadanie zostało jednym z moich ulubionych. A teraz zwracam się do osób mocno wierzących. Nie zamykajcie wtedy książki. Końcówka naprawdę was usatysfakcjonuje i pokaże, że to nie jest tak, jak wam się wydawało, że będzie. Ale mimo to przez większość tej historii trzeba patrzeć na opisywane wydarzenia z dużym dystansem do swojej religii i prawdy głoszonej w Kościele.

Bezapelacyjnie polecam tę książkę, jak i pierwszą część każdemu. Uważam, że każdy mól książkowy powinien ją przeczytać, bo z reguły szukamy ciekawych autorów za granicą, a nie wiemy, że w swoim własnym kraju mamy taką perełkę, jaką jest Jakub Ćwiek.
Lubisz mitologię? Podoba ci się duża ilość akcji? Nie znosisz opisów przyrody? Chcesz się pośmiać i poprawić sobie humor? A może zainteresował cię film Thor produkcji Marvela i chcesz dowiedzieć się więcej o Lokim? Jeżeli na wszystkie pytania odpowiedzi były na tak, to ta książka musi znaleźć się w twoich rękach.

Boga nie ma, anioły same muszą ustalić zasady w nowym świecie. Kłamca 2: Bóg marnotrawny pokazuje, jak święci żyją bez Boga. A wtedy, wbrew pozorom, już nie są tacy święci.



Znajdziesz mnie również tutaj: 
 Facebook: https://www.facebook.com/toreadornottoreadworld/ 
Instagram: https://www.instagram.com/thethirteenthbook/ 
Goodreads: https://www.goodreads.com/ewuniunia 
Snapchat: @ewuniunia

8 komentarzy:

  1. Miałam w planach powieść tego autora, ale całkiem mi z głowy wyleciało, jak byłam w bibliotece.;/

    OdpowiedzUsuń
  2. Awww, Ćwiek! Kocham go! Loki, bogowie greccy? Gdybym miała tę książkę w zasięgu ręki... Ale hajsu nie ma, czasu nie ma :( Widzę też, że wciąga cię pisanie recenzji ^^ Ale tęsknię za BellaKris z opowiadaniami ;( <3 love <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bogowie nordyccy bo to Skandynawia

      Usuń
  3. Ja jeszcze Ćwieka mam przed sobą, ale na pewno na jego twórczość się skuszę, a ta seria bardzo mnie intryguje ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka zapowiada się naprawdę świetnie ;D Jeszcze nigdy nie czytałam nic Jakuba Ćwieka, mam awersję do polskich autorów, ale może ten by mnie przekonał? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że tak, ale z tego co się zorientowałam, to jego serię są utrzymane w kompletnie innym stylu

      Usuń
  5. Po "Chłopcach" Ćwieka mam mieszane uczucia. Niby książka mi się podobała, rozbawiła, ale po dalsze części jakoś nie sięgnęłam. Nie wiem dlaczego. Jednak ta książka wydaje się być interesująca, lubię taką tematykę. Może i mnie czeka miłe spędzenie czasu w trakcie tej lektury? :)

    Pozdrawiam Iza
    Niech książki będą z Tobą! :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz wskrzesza jednego jednorożca :D
Odwiedzam blogi wszystkich, którzy zostawili komentarz pod ostatnim postem ;)