piątek, 13 marca 2015

Recenzja| Charlie - Stephen Chbosky

Teraz nadchodzi chwila, w której muszę przyznać się do wprowadzenia was w błąd. Gdy czytałam Love, Rosie byłam przekonana, że to jest jedyna powieść epistolarna jaką czytałam. Aż tu niedawno sobie uświadomiłam, że przecież dużo wcześniej czytałam też coś w takiej formie. I stąd temat dzisiejszej recenzji, czyli książka pod tytułem Charlie.



Jak już tak się zorientowałam, że przecież ta książka leży u mnie na półce, a w dodatku była prezentem, poczułam wstyd, bo kompletnie nic z niej nie pamiętałam. Wiedziałam, że jest o uczuciach i że jakoś specjalnie mnie nie urzekła. Pod wpływem chwili po nią sięgnęłam i zaczęłam czytać jeszcze raz, by przypomnieć sobie powody mojej złej opinii. Dotrwałam do jakiejś trzydziestej strony i już wiem o wszystkim. Czyli o wszystkich powodach dla których nie cierpię tej książki.

Fabuła? Nie mam pojęcia o czym jest ta książka. Głównym bohaterem jest tytułowy Charlie, zagubiony nastoletni chłopak, który irytuje mnie jak mało kto. Ma starsze rodzeństwo. Siostrę, którą wszyscy uważają za ładną i która ma duże powodzenie wśród chłopaków. Do tego brat sportowiec ze stypendium. Do postaci pojawiających się w książce należą też jego rodzice i dwoje przyjaciół; chłopak o nietypowym przezwisku Nic oraz dziewczyna Sam.


To kolejny przypadek powieści epistolarnej na moim blogu. Mamy tu do czynienia z zapisem za pomocą listów. Główny bohater potrzebuje osoby, która po wysłucha. Na pierwszych stronach dowiadujemy się, że przyjaciel Charliego, Michael, popełnił samobójstwo. Chłopiec bardzo to przeżywa i próbuje wyrazić swoje uczucia za pomocą pisania listów do fikcyjnego przyjaciela o bardzo ambitnym imieniu – Przyjaciel.

Znam dużo osób, którym ta książka bardzo się podobała, ale ja szczerze jej nie cierpię. Najciekawszym fragmentem był dla mnie akapit na temat Patricka, czyli tego o pseudonimie Nic. Wyjaśnia on krótką historię chłopaka i jego przezwiska oraz szkolne środowisko chuliganów. Dosłownie w jednym akapicie zajmującym kilka linijek.

Znalezione obrazy dla zapytania charlie książkaDlaczego tak bardzo nie podobała mi się ta książka? Prosta odpowiedź. Charlie. Główny bohater zachowuje się w tak cholernie infantylny sposób, że mimo niewielkiej ilości stron, nie dałam rady przeczytać tego na raz. Chłopak cały czas płacze i rozpacza nad swoim życiem. Moim zdaniem powinien zachowywać się dojrzalej z racji na swój wiek.



Spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Opis na przodzie książki sugerował, że zostaną tu poruszone sprawy wzięte z życia. Przemoc, przyjaźń, miłość, seks… I to duży plus dla całej książki bo dostajemy bardzo dużą dawkę nastoletnich problemów z którymi dużo osób musi się zmagać, ale boi się poprosić o pomoc. Znajdziemy cały przekrój kłopotów, poszukiwań własnego siebie i adaptowaniu się do nowych sytuacji. Wszystko wydawałoby się być bardzo fajnie, ale styl pisania pozostawia dużo do życzenia. Znowu powtórzę. Bardzo dziecinnie wszystko zostało przedstawione, a ja nie lubię takich zabiegów.

Odradzam tę książkę osobom poszukującym ambitnej literatury. Według mnie to nawet nie jest czytadło, bo strasznie się męczyłam i za pierwszym razem czytałam to bardzo długo. Chyba zaczęłam wypierać z pamięci całą tę historię i teraz popełniłam błąd próbując czytać ją od nowa. Jest to dla mnie wielkie rozczarowanie. Promocja była bardzo głośna bo opierała się na premierze filmu. Twórcy Zmierzchu, Logan Lerman w roli głównej a u jego boku Emma Watson. Skoro tak wielkie gwiazdy zgodziły się zagrać w ekranizacji to musiało świadczyć o wysokim poziomie tej książki. Albo ja nie potrafię docenić wrażliwego nastolatka albo to w czymś innym tkwi problem, którego nie potrafię zdiagnozować.

A wisienką na torcie jest tytuł, który w oryginale brzmi The Perks Of Being A Wallflower. Muszę pisać coś więcej? Polscy tłumacze odwalili kawał świetnej roboty!


30 komentarzy:

  1. Słyszałam o tej książce kilka razy, ale jakoś nie zwróciłam na nią większej uwagi, i jak widzę po Twojej recenzji nie mam czego żałować. W takim razie odpuszczę ją sobie. Chyba że przypadkiem trafi w moje ręce to z czystej ciekawości przeczytam kilka stron.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ty "hejtujesz" coś? Myślałam, że jedyną książką, którą gardzisz, jest "Grey" i to przez moje krytykowanie. A tu niespodzianka, jest coś, czego otwarcie nie lubisz i nie miałam z tym nic wspólnego!! Zaskakujesz

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubię tu zaglądać , za każdym razem czerpie wiele inspiracji :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Książki nie czytałam, ale film mi się bardzo podobał ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak! Też będziesz hejtować jeśli przeczytasz, choć szczerze odradzam. Druga książka, która czeka na zhejtowanie to "Łza" ale... jakoś tak mi nie wypada, no!
    Grey... Grey, Grey, Grey... Zdecydowanie gardzę nim przez ciebie xd

    OdpowiedzUsuń
  6. Kojarzę książkę, ale jakoś mnie nigdy do niej nie kusiło. No i dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. teraz się zastanawiam czy jednak to przeczytać, ponieważ miałam taki zamiar ;_;

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny post ;) z chęcią go czytałam ;) bemyfourseasons.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Oglądałam film i bardzo mi się podobał :)
    Muszę przeczytać kiedyś książkę
    Zapraszam do siebie
    addictedtobooks.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetna recenzja, ja czytałam tą książkę i mi się spodobała. Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  11. To ja będę omijać książę z daleka ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie czytałam książki, ale "oglądałam film". Właściwie to film był w tle, bo tak mi się na nim nudziło, że zajęłam się czymś innym. Spodobał mi się jeden fragment z filmu, który zobaczyłam na jednym z cytotowanych fanpage na facebooku, więc uznałam, że warto obejrzeć tę pozycję, jednak bardzo się zawiodłam. Nie wiem, może faktycznie ten film jest taki świetny, a tylko ja go nie zrozumiałam. Tak samo mało z niego pamiętam, jak Ty z książki. Nie poleciłabym go chyba nikomu :D. Przypomniałam sobie o nim dopiero, gdy zobaczyłam Twoją notkę, więc chyba nie był wart zapamiętania.

    Co do szkół:
    Przeczytałam wywód :D. Kradnę dyplom, haha! :). Spotkamy się również w VI, ponieważ moja przyjaciółka jest zaciekawiona tą szkołą :). Fajnie byłoby się spotkać, chciałabym poznać kogoś z blogosfery :D. Mogę dać Ci znać, w jakie dni dokładnie będę w II i w VI :D. Pewnie w tym tygodniu będę szykować dokładny plan, gdzie, co i kiedy :D.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja także mam uczucie, że nie doceniłam uroku tej książki bo słyszałam wiele pozytywnych opinii na jej temat. Ale nic na siłę więc filmu na pewno nie oglądnę.

    Szkoły, szkoły... Jeszcze dojdzie, że będziemy w tej samej xD

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękuje za recenzje, dzięki Tobie nie będę tracić czasu na jej przeczytanie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawy post, jedynie oglądałam film :)

    ♥Mój blog-kliik♥

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie czytałam, oglądałam film i również jakoś specjalnie mnie nie urzekł po nim chyba nie chciałabym sięgnąć po książkę, chociaż wiadomo, ze książki zazwyczaj są lepsze od filmów, ale po Twojej recenzji stwierdzam, że miałam racje heh. Chociaż może komuś się podobać, wiadomo każdy ma inny gust:)
    Pozdrawiam.
    [kiimir.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  17. Książkę zaczęłam, ale również nie spodobała mi się. I ją odłożyłam. Coś czuję, że poleży jeszcze długo na półce.

    OdpowiedzUsuń
  18. Przyznam szczerze, że całkiem niedawno zaczęłam oglądać ekranizację, ale kiedy przerwałam seans w połowie nie ciągnęło mnie za bardzo by ją dooglądać. Więc raczej za książkę również się nie wezmę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Nigdy nie czytałam tej książki, ale słyszałam o niej pozytywne opinie :)

    http://hello-wonderful.blogspot.com ♥

    OdpowiedzUsuń
  20. Fajnie by było! Hahaha :D. Ale klasa odpada, bo ja na ścisłe to bym się bała iść :(:D.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja też się trochę boję ale matmę lubię a z fizyki to się najwyżej korki weźmie jak coś. Mam tylko nadzieję, że się dostanę XD

    OdpowiedzUsuń
  22. Recenzja zniechęcająca po stokroć, no i dobrze dla bloga, że czasem pojawi się coś krytycznym okiem. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie czytałam, ale ostatnio chciałam kupić. Cieszę się, że zrezygnowałam :)

    Zapraszam do mnie:
    http://recenzje-ksiazek-patricia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Oglądałam film i szczerze powiedziawszy przyciągną moją uwagę tylko dlatego, że grała w nim Emma Waston. Ogólnie nie był jakiś genialny czy coś i w sumie to dokładnie zrozumiałam o co chodziło po przeczytaniu dokładnego opisu w internecie...
    Zastanawiałam się czy nie przeczytać książki, ale tylko utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że chyba nie warto :)

    Może zerkniesz także na moją recenzję? Widzę, że znasz się na rzeczy, więc zależy mi na opinii :) Z góry dzięki!
    http://jpdjpofeafc.blogspot.com/2015/03/morze-spokoju.html

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  25. Też czytałam tę książkę ze względu na film z Emmą Watson. Chciałam najpierw przeczytać a później oglądnąć. Ale poprzestanę na samym czytaniu bo... Niestety się chyba nie poświęcę, nawet dla Emmy xd
    Dziękuję za komplement! Już zaglądam ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Niby zniechęciłaś mnie do książki, ale z drugiej strony nie, aż tak bardzo, ponieważ jestem po dość dobrym wrażeniem filmu. Więc sama nie wiem, chyba muszę się kiedyś przekonać na własnej skórze, ale raczej postaram się pożyczyć skądś lub od kogoś, żeby nie zmarnować pieniędzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Filmu nie oglądałam i po lekturze książki nie zamierzam. Ale jeśli ci się podobał, to sądzę, że książka także przypadnie ci do gustu. Może to po prostu w moje gusta nie trafiła, co oczywiście nie znaczy, że jest zła.

    OdpowiedzUsuń
  28. Słyszałam już o niej!
    I przekonałaś mnie do niej! :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz wskrzesza jednego jednorożca :D
Odwiedzam blogi wszystkich, którzy zostawili komentarz pod ostatnim postem ;)