Fanką
krótkiej formy nigdy nie byłam i nie będę, ale od czasu do czasu lubię sobie
takie utwory poczytać, poszerzyć horyzonty i sprawdzić możliwości nieznanych mi
autorów. Do zbioru opowiadań Artura Żaka podeszłam z luźnym nastawieniem,
ciekawa, co też autor zdołał tu wymyślić.
Życie o smaku umierania to 13 krótkich opowiadań, które mają ze sobą wspólny
tylko jeden pierwiastek – śmierć. W każdym z nich znajdziemy ją na różne
sposoby, w niektórych towarzyszy nam od początku, w innych przygląda się z
boku, a w jeszcze innych przychodzi dopiero na koniec, by zebrać oklaski.
Nieważne w jakiej formie, zawsze przychodzi.
Jak
to w takich antologiach bywa, nie wszystkie historie przypadły mi do gustu, ale
to zupełnie normalne. Co kawałek porzucamy życie jednych bohaterów, by
posłuchać o innych, by potem znowu ich zostawić. Człowiek jeszcze nie wyjdzie
do końca z jednej opowieści, a już zaczyna kolejną, dlatego też dobrym sposobem
jest czytanie tych opowiadań pojedynczo, dawkowanie ich sobie.
Moja
rada odnośnie robienia sobie przerw pomiędzy kolejnymi historiami jest naprawdę
przydatna jeśli chodzi o techniczny aspekt czytania antologii, ale także warto
zastosować ją w tym konkretnym przypadku, bo każde pojedyncze opowiadanie z Życia o smaku umierania niesie ze sobą
ogromny kaliber emocji. Przeczytanie zbyt dużej ilości na raz wprowadzi was
zbyt głęboko w ponury i smutny nastrój, a tego nikomu nie polecam (bo sama
niestety na sobie to przetestowałam).
Chociaż
bohaterowie są od siebie różni i wydają się nie mieć ze sobą absolutnie nic wspólnego,
to jednak ich wszystkich łączy bardzo wiele – ból, smutek czy chęć zapomnienia.
Każdy z nich zmaga się ze swoimi problemami na swój własny sposób, z
problemami, w których obliczu nie raz staje przeciętny człowiek, nie wiedząc,
kogo może poprosić o pomoc i jak sam ma się nie zatracić w tej otchłani.
Artur
Żak prezentuje mroczną naturę każdego człowieka, do czego można się dopuścić
będąc w sytuacji bez wyjścia, jak można zareagować w obliczu zagrożenia i do
czego może doprowadzić ludzka głupota czy po prostu brak zwykłej rozmowy z kimś
zaufanym. Wszystkie historie są gorzkie, ale jednocześnie zmuszają do
refleksji, niejednokrotnie wytykając nam wszystkie błędy, jakie popełniamy albo
jakie moglibyśmy popełnić.
Znajdziemy
tu historie prostych ludzi, którym kłótnie rodzinne towarzyszą na każdym roku,
którzy zmagają się z problemami małżeńskimi czy popadli w konflikt z prawem.
Raz nawet przeniesiemy się do jednego z obozów koncentracyjnych z czasów drugiej
wojny światowej, więc tematyka zbioru jest zróżnicowana.
Chociaż
zdecydowana większość opowiadań mnie urzekła i sprawiła, że niejednokrotnie
musiałam odłożyć książkę, by zaczerpnąć oddechu i chwilę odetchnąć, to znalazły
się też tu takie, których dobrze nie wspominam. Można je policzyć na palcach
jednej ręki i wszystkie dotyczą niezbyt miłego traktowania kobiet, wręcz
wulgarnego, na które ja jestem wyjątkowo uczulona. W niektórych sytuacjach
autor po prostu przekroczył pewną niepisaną granicę.
Z
drugiej strony jednak autor pokazuje, że czasem w małżeństwie to mąż jest tą
poszkodowaną stroną, że żona wcale święta być nie musi, co w moim odczuciu
wypadało o niebo lepiej.
Moja
jedyna uwaga dotyczy języka, jakim posługuje się Artur Żak. Jest on prosty,
bezpośredni, pomaga wszystko doskonale zrozumieć, ale równocześnie momentami
wydawał mi się zbyt przesadzony. Chodzi mi tu o zbyt dużą ilość przekleństw. Były
momenty, w którym użycie brzydkiego słowa na „k” było uzasadnione i wynikało z
sytuacji, ale w wielu innych miejscach autor rzucał kobietami lekkich obyczajów
na prawo i lewo, co trochę raziło w oczy.
Życie o smaku umierania to wyjątkowy zbiór opowiadań, którego nie sposób będzie
podrobić. Znajdziemy tu ocean bólu i cierpienia, dwa jeziora nieporozumień i trzy
rzeki niezgody. Autor w piękny i brutalny sposób oddał realia ludzkiego życia,
pozbawiając czytelnika wszystkich złudzeń. Jest to lektura warta uwagi, chociaż
na pewno do lekkich i przyjemnych nie należy. Przygotujcie się na ciężką
tematykę i problemy, które będą wymagać gruntownego przemyślenia. Ale powiem
wam, że naprawdę warto.

Tytuł: Życie o smaku umierania
Autor: Artur Żak
Wydawnictwo: Poligraf
Ilość stron: 194
Grubość grzbietu: 1,0 cm
Cena: 35 zł
Mobilność: S (fizycznie)
Dziękuję za opinię! Wcześniej nie słyszałam o książce a teraz wiem, że muszę ją mieć :)
OdpowiedzUsuńRównież nie przepadam za opowiadaniami, bo podobnie jak Ty nie lubię tego, że zaczynam czuć sympatię do bohatera, a za kilka stron trzeba się pożegnać. Już dawno poszłam za podaną przez Ciebie radą i robię przerwy i to naprawdę pomaga! A co do tej książki, to muszę przyznać, że ma przedziwną, a jednocześnie intrygującą okładkę i paradoksalnie zachęcającą mnie tematykę śmierci :-).
OdpowiedzUsuńPozdrawiam !
https://zaczytana-artystka.blogspot.com/
Ja mimo tego że sama swoją radę znam, to i tak zawsze zapomnę z niej skorzystać xd
UsuńJa słyszałam o tej książce i myślę, że po twojej opinii zdecyduję się na nią! Ja z kolei lubię opowiadania, bo mogę przerwać między kolejnymi i wrócić za jakiś czas bez przerwanej ciągłości, co niemozliwe jest w przpadku książki. Ciągnie mnie tematyka, więc kiedyś na pewno się skuszę.
OdpowiedzUsuńmrs-cholera.blogspot.com
To w takim razie książka jest idealna dla ciebie :D
UsuńZ pewnością jest to ciekawa książka, ale jednak nie dla mnie.
OdpowiedzUsuńTo może być książka dla mnie :D
OdpowiedzUsuńZupełnie nie moja bajka
OdpowiedzUsuńW sumie jest to calkiem interesujacy sposob na ksiazke ;)
OdpowiedzUsuńNo cóż, każdego to kiedyś czeka, pytanie tylko jak to się skończy :-)
OdpowiedzUsuńBardzo zaciekawiłaś mnie tą książką, koniecznie muszę po nią sięgnąć. Bardzo lubię takie "klimaty" ;)
OdpowiedzUsuńJa znów uwielbiam krótkie opowiadania
OdpowiedzUsuńCiekawa książka muszę przyznać ale nie wiem czy dla mnie muszę spróbować :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Weronika ♥
pasjeweroniki.blogspot.com
Myślę, że tytuł jest godny uwagi. Ja w każdym razie sobie zapisuję.
OdpowiedzUsuńTematykę śmierci w nietypowy sposób ujmuje Weronika Murek w utworze "Uprawa roślin południowych metodą Miczurina ". To również jest zbiór opowiadań, z tym że Autorka posługuje się przekazem groteskowym z elementami fantastyki . Polecam, jeśli oczywiście lubisz takie formy.
Pisałam o tej książce u siebie.
http://czytamiznikam.blogspot.com/
Bardzo ciekawa propozycja ... Kusi mnie , oj kusi :D
OdpowiedzUsuńWydaje się na swój sposób interesująca, ale to raczej nie moje klimaty.
OdpowiedzUsuńNie słyszałam wcześniej o tej książce, ale zaciekawiła mnie!
OdpowiedzUsuńBardzo fajnie napisana recenzja- zdecydowanie wyróżniasz sie na tle konkurencji recenzenckiej :)
OdpowiedzUsuńChętnie przeczytam tę książkę. Moje klimaty ;)
OdpowiedzUsuńRecenzja świetna
Piękna recenzja, ujmująca, intrygująca i pełna. Nie wiem czy to są moje klimaty, a mimo to po przeczytaniu Twojej recenzji wiem, że chciałabym po tę książkę sięgnąć!
OdpowiedzUsuńA zdawała się taka niepozorna ta książka. Jestem zaskoczona i chce ją przeczytać. Jeden minus mam, ja zawsze każda książkę czytam na raz. Więc tutaj może być problem.
OdpowiedzUsuńZapowiada się ciekawa książka
OdpowiedzUsuńPo raz pierwszy spotykam się z tą książką.
OdpowiedzUsuńChyba nie do konca byłabym sklonna ja przecZytać
OdpowiedzUsuńJa chyba jestem literacką masochistką, bo uwielbiam płakać na książkach, uwielbiam, kiedy wprowadzją mnie one w ponury nastrój...
OdpowiedzUsuń