Ręka
w górę; kto kiedyś w dzieciństwie chciał zostać astronautą? Albo kto w chwili
obecnej spogląda w gwiazdy z pożądaniem i ciekawością? Śledzi każdy krok NASA i
zastanawia się, kiedy nastąpi dzień, w którym człowiek postawi stopę na
planecie innej niż Ziemia? Przyszłość owiana jest tajemnicą, nie za bardzo
możemy teraz przewidzieć, co i kiedy nastąpi, ale pamiętajmy, że historia lotów
w kosmos nie raz potrafiła zaprzeć dech w piersiach!
Jeśli
sądzicie, że podbijanie kosmosu to od początku do końca była domena mężczyzn,
to się mylicie. Nie jedna kobieta trafiła do ośrodka badawczego, dorzuciła
swoje trzy grosze w skomplikowanych obliczeniach, czy ostatecznie odwiedziła
ISS! Kosmiczne dziewczyny to książka
zawierająca 50 historii o trochę ponad pięćdziesięciu kobietach, które odegrały
jakąś rolę w historii badań kosmosu, nie raz przesuwając jakąś granicę, będąc „pierwszymi
kobietami” w danej dziedzinie.
Zacznę
trochę od tyłu, bo… od obrazków, których w tej książce jest w bród. Schemat
mamy prosty; dostajemy jedną stronę zwięzłego tekstu, potem dostajemy ilustrację
a4, potem znowu stronę tekstu, potem znowu ilustrację. Za grafiki odpowiada
cały sztab ludzi, którzy potem zostają wymienieni z imienia i nazwiska przy
swoich pracach, by ciekawy czytelnik (patrz ja!) mógł poznać ich inne dzieła, a
uwierzcie mi, naprawdę warto, bo wszystkie ilustracje są piękne!
Kosmiczne dziewczyny na każdym kroku udowadniają, że kobieta jest równie
pożądana w nauce co mężczyźni, a wszystkie uprzedzenia związane z płcią piękną
de facto nie mają żadnego sensu, bo przecież to nie od wyglądu zależy, a od
ciężkiej pracy i tego, co ma się w głowie. Bohaterki nie miały łatwej drogi do
przejścia, bo niestety, początek podboju kosmosu przypadł na czasy
dyskryminacji płci i przekonań, że kobieta nadaje się tylko do gotowania i
rodzenia dzieci, nie powinna w ogóle myśleć o nauce, ale na szczęście znalazły
się odważne gotowe do przełamania tych stereotypów i po części zmieniając
świat, udowadniając, że wystarczy tylko chcieć, by móc.
Chociaż
autorka – Libby Jackson - wielokrotnie podkreśla, że kobiety nie miały łatwo,
to jednak mimo wszystko ich trudną drogę do spełnienia swoich marzeń streszcza
w dwóch zdaniach, w ogóle nie skupiając się na ich porażkach i wielokrotnych
odrzuceniach, a przechodząc od razu do sukcesów. Rozumiem, że chciała pokazać
tylko te dobre strony i potencjalnie zachęcić młode dziewczyny do spojrzenia w
stronę nauki, jednocześnie nie pisząc elaboratu na temat każdej z astronautek,
ale naprawdę ciekawiło mnie, jak dokładnie te babki to zrobiły, że to zrobiły.
Ile rzeczy musiały poświęcić? Jak bardzo społeczeństwo było przeciw ich
decyzjom? Z tej publikacji nie dowiemy się na ten temat zbyt wiele.
Ale
czy to znaczy, że w książce nie znajdziemy nic o kosmicznych katastrofach? Oczywiście,
że znajdziemy bo nie sposób byłoby je zupełnie pominąć. Po prostu autorka sama
narzuciła sobie taką na nie inną konwencję na pisanie, by przekazać
czytelnikowi jak najwięcej skondensowanych faktów w małej objętości tekstu
(pamiętajcie, że na jedną bohaterkę przypada tylko jedna strona a4). Pokazano
tu między innymi kobiety biorące udział w feralnej misji promu Columbia czy
porażkę misji z 1986 roku do której doszło przez ludzką brawurę. Jednak autorka
przedstawia wszystkie te wydarzenia w bardzo suchy sposób, przez co czytelnik w
ogóle nie poczuje żadnego ładunku emocjonalnego. Ewentualnie można się zaśmiać
pod nosem, bo niektóre wypadki wynikały po prostu z głupoty i ironii losu.
Za
to Kosmiczne dziewczyny to kopalnia
ciekawych anegdotek na temat podbojów kosmosu, z udziałem kobiet, oczywiście.
Wiedzieliście, kto jako pierwszy przebiegł maraton w kosmosie? Na ruchomej
bieżni pokonała odpowiednik 42 kilometrów biorąc udział w maratonie bostońskim!
Albo kim były kobiety odpowiedzialne za szycie ubrań pozwalającym astronautom
wyjść i podbić Księżyc? Ich wysiłek został doceniony nawet przez samego Jima
Lovella, który chcąc nie chcąc musiał przetestować strój na własnej skórze.
Jest tu także krótka historia pani dietetyk, która była odpowiedzialna za
dobranie odpowiedniego jedzenia dla członków misji. O, dowiemy się też co czuły
żony astronautów, gdy ich małżonkowie byli zajęci podbijaniem kosmosu!
Kosmiczne dziewczyny to książka, po którą naprawdę warto sięgnąć, choć ma
trochę podręcznikowy wydźwięk, ale jeśli interesuje was kosmos, to gorąco
polecam. Nie jest kierowana ona do konkretnej grupy wiekowej, więc spokojnie
każdy z was może się za nią zabrać, nieważne, czy jest małą dziewczynką, czy młodym
studentem, czy może sam ma już dzieci i wnuki, nie ma tu ograniczeń wiekowych!
Historie zawarte w tej książce spełniają trzy warunki; inspirują (jakby ktoś
jeszcze chciał zmienić swoją ścieżkę zawodową i spróbować sił w NASA), edukują
(można się naprawdę dużo dowiedzieć o podbojach kosmosu) i dostarczają rozrywki
(bo całość jest napisana w lekki i przyjemny sposób).
Także…
zapinamy pasy i lecimy podbijać kosmos wraz z Kosmicznymi dziewczynami?

Tytuł: Kosmiczne dziewczyny
Tytuł oryginału: A Galaxy of Her Own
Tytuł oryginału: A Galaxy of Her Own
Autor: Libby Jackson
Tłumaczenie: Ewa Borówka
Tłumaczenie: Ewa Borówka
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Ilość stron: 144
Grubość grzbietu: 1,4 cm
Cena: 49,90 zł
Mobilność: M+
Pięknie wydana jest ta książka, myślę, że kiedyś zagości na mojej półce ;)
OdpowiedzUsuńOkładka do mnie nie przemawia o sama bym po nią nie sięgnęła. Ale twój opis jest ciekawy. Cóż ktoś kiedyś powiedział, że za każdym sukcesem mężczyzny stoi kobieta 😁 także coś w tym jest. A to pewnie jest ciekawa lektura, bo powiedzmy sobie szczerze kobiety w NASA to rzadkość,jak chyba e każdym ośrodku szkolenia koniecznego. Ciekawi mnie to :)
OdpowiedzUsuńA nawet jak już się tam pojawiają, to się o nich dużo nie mówi, bo z reguły stoją za kulisami :c
UsuńBo kobieta zawsze potrafi sobie życie urozmaicić! :) Słyszałam o tej książce, jednak nie miałam okazji jej poznać ;)
OdpowiedzUsuńFajnie się zapowiada, lecz 144 stron to dla mnie za mało bym czuła nie dosyt po przeczytaniu :/
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Weronika ♥
pasjeweroniki.blogspot.com
Nigdy nie interesowałam się astronomią i o dziwo jako dziecko nigdy nie marzyłam o podróży w kosmos, więc tym razem chyba sobie odpuszczę ;)
OdpowiedzUsuńJesteś chyba pierwszą osobą, która nie miała takiego marzenia! XD
UsuńCiekawa książka do wprowadzenia w takie kosmiczne tematy :D Ja się też świetnie bawiłam :D
OdpowiedzUsuńMyślę, że mogłaby mnie zaciekawić :-)
OdpowiedzUsuńKsiążka wydaje się być ciekawa, ale niestety nie dla mnie :) Ale wydanie jest genialne! :)
OdpowiedzUsuńNiestety, ale literaturę faktu wolę w tematyce, która mnie interesuje. A kosmos do niej nie należy.
OdpowiedzUsuń