Ta
powieść jest doskonałym przykładem trendu, który zyskał popularność jakiś czas
temu i do tej pory nie wyszedł z mody; zarobiliśmy kupę hajsu na świetnej
trylogii/serii? Napiszmy do niej pięć sequeli i osiem dodatków!
Weźcie
mnie nawet nie pytajcie, dlaczego dopiero teraz publikuję recenzję Dworu skrzydeł i zguby, który swoją
premierę miał w październiku zeszłego roku. Chociaż nie, tak duża zwłoka wymaga
krótkiego komentarza.