sobota, 17 września 2016

Film| Are you a Watcher or a Player? - NERVE - reż. Henry Joost, Ariel Shulman

Nie oszukujmy się, nie poszłabym na ten film do kina gdyby nie Dave Franco…

Znalezione obrazy dla zapytania nerve movie

Wiadomość o powstaniu filmu Nerve dotarła do mnie już jakiś czas temu. Zaintrygował mnie pomysł na fabułę i zaciekawiło wykonanie, jednak nie na tyle, aby wyczekiwać premiery. Moje nastawienie zmieniła recenzja Marthy Oakiss z bloga i kanału Secret Books, która bardzo dobrze wypowiadała się o tym tytule. No i oczywiście fakt, że Dave Franco gra tam główną rolę, miał dość duże znaczenie. Nerve powstał na postawie książki, która za granicą zbiera niepochlebne opinie. I z tego powodu bez wyrzutów sumienia, że przed lekturą oglądnę ekranizację, udałam się do kina.

Co to w ogóle jest Nerve?

Nerve jest aplikacją na telefony, coś jak „prawda czy wyzwanie”, ale bez prawdy. Osoba, która się rejestruje, może wybrać: albo zostać obserwatorem, który płaci, by oglądać, albo graczem, który gra, by wygrać. Na początku zadania są proste, ale wraz ze wzrostem popularności uczestnika, robią się trudniejsze, ale tym samym wzrasta ilość pieniędzy do zgarnięcia. Aplikacja analizuje wszystkie portale społecznościowe takie jak Facebook czy Instagram i wie dosłownie wszystko, zna każdą słabość, adres czy nawet dane bankowe.
Pomysł na aplikację jest dobry. Ja, jako osoba jeszcze przed oglądnięciem filmu myślałam, że takie coś mogłoby zaistnieć w normalnym świecie. Mógłby to być bodziec, aby nieśmiała osoba przełamała swój strach przed kontaktami z ludźmi i poznała nowe osoby. Wyszłaby ze swojej strefy komfortu i przy okazji zarobiła pieniądze. Zmieniłam jednak zdanie w trakcie oglądania. Zdecydowanie nie chcę, aby ta aplikacja miała prawo bytu w sklepie Play.

Nie ma co się wdawać w szczegóły głównych bohaterów, bo w tym wypadku bardzo dobry jest element zaskoczenia i niewiedza w kwestii tego, czego mamy się spodziewać po fabule. Warto wspomnieć jednak o dynamice filmu. Spotkałam się z określeniem, że Nerve to thriller dla młodzieży. Coś w tym jest, ale nie do końca. Bardziej pasowałby mi tu gatunek filmu przygodowego, ale to też nie odzwierciedla w stu procentach tego, z czym mamy do czynienia.

Znalezione obrazy dla zapytania nerve movie stills

Sam początek jest dość wolny, ale treściwy. W odstępie kilku minut dostajemy ogólny zarys postaci głównej bohaterki, pasji, pragnień i ludzi, którymi się otacza. Te pierwsze kadry stanowią dobry wstęp do całej historii, która później znacząco przyspiesza i nabiera tempa. Więcej dowiadujemy się o tytułowej aplikacji, widzimy, co robi z ludźmi i jak na nich wpływa. Poprzez ciąg idealnie powiązanych ze sobą wydarzeń jesteśmy świadkami wielkiej przemiany wśród głównych bohaterów. Prawdy, które zaczynają rozumieć, dają wiele do myślenia i można wiele z nich wynieść dla siebie.

Na osobny akapit zasługuje sposób kręcenia filmu. Oprócz kadrów nagrywanych za pomocą standardowego sprzętu filmowego, twórcy postawili na nietypowy sposób przedstawienia treści. Część filmu zaprezentowana jest z perspektywy sprzętów takich jak telefon czy komputer. Widz patrzy na wydarzenia jakby z wnętrza komputera, widzi na wskroś wszystkie otwarte okna przeglądarki. Niektóre kadry przypominają obraz z kamerki internetowej czy filmiki nakręcone za pomocą telefonu, a niekiedy i fragmenty kręcone trzęsącą się ręką bohatera.

Aktorzy zostali dobrani do swoich ról bardzo dobrze. Dave Franco idealnie pasuje do swojego bohatera, ale w końcu to Dave Franco, on zawsze gra dobrze. Aktorka wcielająca się w zołzowatą Sydney też idealnie ją zobrazowała. Przemianę swojej postaci ujęła nie tylko za pomocą słów ze scenariusza, ale i drobnych gestów świadczących o charakterze. Moja jedyna uwaga dotyczy Emmy Roberts. Powierzono jej główną rolę dziewczyny, która przechodzi największą metamorfozę. I jak na początku Roberts pasowała świetnie do cichej i nieśmiałej nastolatki, która boi się zagadać do chłopaka, który jej się podoba, to później diametralnie odbiegła swoją grą od zmienionej Vee.



I tu napotykam pierwszą wadę Nerve. Otóż dynamiczność, która wcześniej była plusem, w późniejszym czasie zaczęła się trochę nie trzymać kupy. Cały film rozgrywa się w przeciągu jednego dnia, a kluczowe wydarzenia mają miejsce tej samej nocy. Czyli wyjaśniając, rano Vee jest zamknięta w sobie i nieśmiała. Potem rejestruje się w Nerve. Wychodzi na miasto, aby rozpocząć wykonywanie zadań i tym samym zapoczątkowuje w sobie przemianę, która dopełnia się w przeciągu kilku godzin. Po głównym wątku kulminacyjnym Vee jest zupełnie inną osobą, zdolną nagle przemawiać do tłumu i inspirować ludzi, zachęcać do działania według jej przekonań. Trochę naciągane, a co lepsze, to jedyny aspekt filmu, który wydawał mi się mało realny. Sama aplikacja i to, jak bardzo wpływa na nastolatków z Manhattanu było do bólu rzeczywista.

Do kina poszłam nawet nie oglądając wcześniej zwiastuna. Nie byłam w żaden sposób nastawiona na to, co chcę zobaczyć, bo też nie miałam żadnych oczekiwań. I z tego powodu film wywarł na mnie ogromne wrażenie. Obecna cały czas akcja, świetna ścieżka dźwiękowa i bohaterowie sprawili, że ani razu nie pomyślałam o tym, aby spojrzeć na zegarek i sprawdzić godzinę.


Nerve może nie jest filmem z górnej półki, ale to świetny sposób na spędzenie wolnego czasu, bo film jest warty uwagi. Potrafi zaskoczyć, wprawić w zdumienie i frustrację. To produkcja z tych, po których w oszołomieniu wychodzi się z kina i które chce się oglądnąć ponownie zaraz po powrocie do domu z seansu. 

Znalezione obrazy dla zapytania nerve movie





Znajdziesz mnie również tutaj: 
Facebook: https://www.facebook.com/toreadornottoreadworld/ 
Instagram: https://www.instagram.com/thethirteenthbook/ 
Goodreads: https://www.goodreads.com/ewuniunia 
Snapchat: @ewuniunia

17 komentarzy:

  1. Co ja patrzę! Takie coś nie może zaistnieć, nie chciałabym czegoś takiego :o Jestem ciekawa filmu, chłopakow z rodziny Franco zawsze lubiłam xd

    OdpowiedzUsuń
  2. Byłam w kinie i zgadzam się z Twoją opinią w 100%! :D
    Pozdrawiam, x

    OdpowiedzUsuń
  3. Na pewno pójdę na ten film do kina, ale póki co wczoraj przyszła do mnie ksiażką i to ją chciałabym najpierw przeczytać :D
    Strasznie zajarałam się po obejrzeniu zwiastuna :D
    Kasi recenzje

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś mnie nie zachęca sam pomysł. Kojarzy mi się to z Paniką L. Oliver, może przeczytaj? :) Pomysł podobny tylko, że to dzieje się w miasteczku i nie ma kontaktu z internetem :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ogólnie jestem zdecydowanie na tak, jeśli chodzi o ten film, bo dla Franco naprawdę dużo bym zrobiła, więc oczywiście, że zajdę na niego do kina :D

    Z. z Kulturalnej szafy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajście do kina dla Franco to sama przyjemność :D

      Usuń
  6. Myślę, że kiedyś na pewno obejrzę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Trochę o tym filmie już słyszałam, ale nie miałam jeszcze okazji, żeby się z nim zapoznać, a ogólnie teraz cierpię na zbyt mało godzin w dobie na wszystko :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę obejrzeć ten film, uwielbiam Dave Franco, który bardzo ładnie prezentuje się na dużym ekranie ;D Oczywiście nie chodzi o samego aktora, ale fabuła wydaje się interesująca, współczesna i zawierająca w sobie dzisiejsze pokolenie. Świetny tekst!
    Serdeczności,
    Gaba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Franco ładnie się prezentuje, świetnie gra no i jest po prostu wyborny <3
      Dziękuję! ;)

      Usuń
  9. Ogólnie chcę zobaczyć ten film... ale nie aż tak żeby oglądać go w kinie :>
    Pozdrawiam i zapraszam
    Zaczytana

    OdpowiedzUsuń
  10. Mi też kojarzy się z "Paniką", która średnio mi się podobała.
    Książki tej raczej nie planuję przeczytać. Prędzej obejrzę właśnie ten film.
    Pozdrawiam, joolsandherbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem strasznie ciekawa tego filmu. Wydaje się być intrygujący :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam bardzo podobne wrażenia do Twoich. Również przed obejrzeniem filmu nie oglądałam zwiastuna, co moim zdaniem było świetnym posunięciem gdyż zdradza on wiele. W filmie bardzo podobały mi się kadry, o których wspomniałaś, a także muzyka. Nie mam mu nic do zarzucenia- no może oprócz końcówki, która jak dla mnie mogłaby być bardziej dramatyczna :D
    Pozdrawiam,
    NeedRead

    OdpowiedzUsuń
  13. taka przemiana w ciągu kilku godzin? masz rację, to trochę naciągane. jednak nie mówię filmowi nie, sam pomysł jest ciekawy. pewnie nada się jako odskocznia po ciężkim dniu :D
    zostaję na dłużej i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz wskrzesza jednego jednorożca :D
Odwiedzam blogi wszystkich, którzy zostawili komentarz pod ostatnim postem ;)