środa, 26 października 2016

Książkowanie| Never Never - Colleen Hoover & Tarryn Fisher

… czyli krótko, zwięźle i na temat.



To chyba pierwsza książka, jaką przeczytałam, która byłaby lepsza bez tego tragicznego zakończenia.

Charlie i Silas budzą się na lekcji w szkole, nie pamiętając tego, gdzie są, co robią, albo nawet tego, jak się nazywają. Nie znają ludzi, którzy są ich przyjaciółmi czy rodziną, ale wiedzą już jak działa telefon komórkowy. Są zdani na siebie, na swoją obserwację i na własne zapiski, które być może gdzieś kiedyś prowadzili, a które mogą im pomóc w odkryciu swojej tożsamości.

Po tych wszystkich nieśmiałych dziewczynach, które zmieniają największych bad boyów na lepsze, Never never to już nawet nie powiew świeżego powietrza, a poryw albo wichura. W końcu na rynku new adult pojawia się coś, czego jeszcze nie było. Mamy to szczęście, że wydawnictwo Otwarte postanowiło wydać Never never w całości jako jedną powieść i nie zdecydowało się na zabieg, który zastosowano za granicą, czyli publikowanie każdej z trzech części osobno.

Znalezione obrazy dla zapytania never never hoover

Narracja jest prowadzona z dwóch perspektyw, Charlie i Silasa. Poznajemy losy bohaterów w tym samym czasie co oni, więc nie ma elementu niedopowiedzeń. Przez całą historię towarzyszy nam nutka tajemniczości i nie sposób jest oderwać się od lektury. Gdy nie czytałam książki, myślałam o niej. Od dłuższego czasu nie spotkałam się z powieścią, która by mnie tak zaintrygowała. Byłam niesamowicie ciekawa zakończenia i rozwiązania akcji. Nie miałam żadnej teorii, więc teoretycznie powinnam być usatysfakcjonowana rozwiązaniem zaserwowanym mi przez autorki. Ale to chyba było najgorsze zakończenie jakie kiedykolwiek przeczytałam.

Duet Hoover&Fisher zachwycał mnie przez dwie z trzech części książki. Każdą kolejną stronę przerzucałam z coraz większym zainteresowaniem i niecierpliwością, aby główna tajemnica utraty pamięci się w końcu wyjaśniła. Dodatkowo co jakiś czas autorki zrzucały bombę w postaci niespodziewanego zwrotu akcji. Możecie się więc domyślać, jak zła jestem na zakończenie. Autorki zafundowały mi fabularny rollercoaster, więc pomimo mojego braku oczekiwań co do rozwiązania sprawy, spodziewałam się czegoś, co wbije mnie w fotel. Ale… Odniosłam wrażenie, że świetnie poprowadzona akcja przez ¾ powieści przejadła się autorkom. Jakby chciały całość skończyć na szybko albo jakby brakło im pomysłów, by to wszystko podsumować.

Znalezione obrazy dla zapytania never never hoover


Never never jest naprawdę świetną powieścią. Oprócz ostatnich 30 stron, które zniszczyły całe dobre wrażenie. Ale Hoover i Fisher same są sobie winne, bo całą swoją pracę i wysiłek włożony w stworzenie tego pomysłu zaprzepaściły tuż przed linią mety. Zmarnowały cały potencjał, jaki miała ta historia. Zakończyć można ją było na tysiąc sposobów, ale zdaje się, że wybrały one ten najgorszy z możliwych. 




Znajdziesz mnie również tutaj: 
 Facebook: https://www.facebook.com/toreadornottoreadworld/ 
Instagram: https://www.instagram.com/thethirteenthbook/ 
Goodreads: https://www.goodreads.com/ewuniunia 
Snapchat: @ewuniunia

12 komentarzy:

  1. Czekam na powieść, aż przywędruje do mnie z Book Touru. Mam nadzieję, że się nie zawiodę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj tak! Książka jest świetna, ale zakończenie wszystko popsuło, jednak historia miała potencjał ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja nie przepadam za twórczością Hoover i być może kiedyś coś mnie podkusi bym wzięła jej książki do ręki (dwie czytałam i póki co więcej nie mam zamiaru). Widzę, że jesteś rozdarta w swojej opinii, głównie to za sprawą końcówki, dlatego też zakładam, ze robię dobrze darując sobie ta książkę. Po co mam się denerwować? :D

    Pozdrawiam
    Kejt_Pe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealnie to określiłaś. Jestem rozdarta bo książka jest świetna, ale znowu końcówka wszystko psuje. I nie wiem, czy lepiej jest się frustrować z tego powodu, czy w ogóle nie czytać Never Never, bo jednak dużo można stracić

      Usuń
  4. Podobała Ci się? Więc jest nie dla mnie!
    Hahhaha żartowałam :D
    Ksiażka ni cholery nie dla mnie, Hoover kijem nie tknęłam i nie mam najmniejszego zamiaru tego zmieniać, zwłaszcza, że kilka osób, które mają podobny gust do mnie twierdzą, że do dziadowska powieść.
    A szkoda, bo ma piękną okładkę :D
    Kasi recenzje

    OdpowiedzUsuń
  5. Ta książka ciekawi mnie już od dłuższego czasu. Dużo już słyszałam a tym fatalnym zakończeniu. Mimo to chętnie przeczytam tę pozycję i wyrobię sobie własne zdanie :)
    Pozdrawiam, Ola
    bookwithhottea.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam wiele recenzji tej książki i każdy narzeka na zakończenie. Aż się boję sama sięgać po tę pozycję. ;) Ale ostatnio miałam bardzo udane spotkanie z Colleen Hoover i jej November 9, więc może dam szansę i tej książce. ;)
    Pozdrawiam,
    Amanda Says

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie ta powieść była idealna w każdym calu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Książkę przeczytałam, ale z każdym rozdziałem było coraz gorzej. Zakończenie było okropne. Jedynie to okładka podoba mi się najbardziej. :D

    Jools and her books

    OdpowiedzUsuń
  9. A ja uważam, że mnie ta cała tajemnica mocno by irytowała :P Choć fakt, to coś nowego :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam w planach tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeczytałam i co do zakończenia również bardzo się rozczarowałam. Można było inaczej to rozwinąć i nie zostawiać tyle otwartych wątków.

    Zapraszam na BT
    http://zaczytanawiedzma.blogspot.com/2016/11/book-tour-uratuj-mnie-anna-bellon.html
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz wskrzesza jednego jednorożca :D
Odwiedzam blogi wszystkich, którzy zostawili komentarz pod ostatnim postem ;)