niedziela, 18 czerwca 2017

Jednoseansówki czyli przegląd filmowy. "Baywatch. Słoneczny patrol" oraz "Piraci z Karaibów. Zemsta Salazara"

Bo przecież nie samymi książkami człowiek żyje?


W ostatni weekend miałam przyjemność dwa razy udać się do kina na wyczekiwane przeze mnie premiery; najnowsza część Piratów z Karaibów a także Baywatch, czyli niby zwykła komedia. Sądzę, że oba tytuły są warte uwagi, chociaż pochodzą z zupełnie innego gatunku. Ale co najważniejsze, w każdym gra jeden z moich ulubionych aktorów.

Znalezione obrazy dla zapytania baywatch słoneczny patrol

Zaczęło się od Baywatch. Słoneczny patrol na który poszłam tylko i wyłącznie z powodu Zaca Efrona, nie oszukujmy się. Uwielbiam go i sumiennie chodzę na każdy film z jego udziałem. Spodziewałam się przygłupiej komedii, bo ostatnio Efron gra tylko w takich filmach, a się okazało, że ten film jest utrzymany na naprawdę niezłym poziomie i zapewnia świetne rozpoczęcie wakacji, już w połowie czerwca.

Pierwowzorem oczywiście był znany wszystkim serial o tym samym tytule, nałogowo katowany przez poprzednie pokolenie młodzieży, na którego popularność ja już się nie zdążyłam załapać. Pod tym względem nie umiem ocenić, czy odgrzanie starego kotleta wyszło tak, jak należy. Jednak patrząc na ten film zupełnie nowym okiem jako twór niezależny, nie wychodzi to tak źle.


Głównym bohaterem jest Mitch, utalentowany i umięśniony ratownik, który uratował już kilka setek żyć. Przewodzi on zgranemu zespołowi, którego celem jest zapewnienie bezpieczeństwa na plaży. Zbliża się dzień wybrania nowych rekrutów do pełnienia służby, a w gronie kandydatów znajduje się przezabawny grubasek starający się o angaż już któryś rok z rzędu oraz profesjonalny pływak, zadufany w sobie zdobywca dwóch medali. Oczywiście ideą Patrolu jest utrzymywanie porządku na plaży, ale szybko się okazuje, że w ich pracy chodzi o coś więcej, a twórcy urozmaicą akcję o dodanie kilku intryg, pościgów, trupów i fajerwerków.

Największa zaleta Baywatch to niezaprzeczalnie aktorzy. Zac Efron jako egoistyczny laluś czy Dwayne Johnson jako niosący dobro ratownik to wisienka na torcie. Znajdziemy tu wielkie morze aluzji do poprzednich ról aktorów, nieustające dogryzki pod adresem Efrona, że wygląda jak Justin Bieber albo urządza sobie High School Musical. Film momentami jest przeraźliwie kiczowaty, ale podczas niektórych scen można aż popłakać się ze śmiechu. Mój ulubiony kawałek w kostnicy albo szpiegowanie pod przykrywką to tylko niewielki fragment z tego, co was czeka.

Znalezione obrazy dla zapytania dwayne johnson baywatch gif

Wierni fani pierwowzoru z lat dziewięćdziesiątych także dostaną coś dla siebie. Na kilka minut pojawia się David Hasselhoff będący mentorem nowego Mitcha, a także Pamela Anderson, oczywiście w slow motion. Do tego, ku mojemu zaskoczeniu, jedną z bohaterek gra aktorka, która wcielała się w rolę Annabeth w filmach o Percym Jacksonie.

A po wyjściu z kina aż żałowałam, że nad morze wyjeżdżam dopiero za miesiąc, bo aż by się chciało trafić na taką plażę, gdzie nad twoim bezpieczeństwem czuwa tak zgrany sztab ludzi.

#Mały_Update: Tak bardzo wczułam się w ten klimat, że 13 czerwca znowu poszłam na niego do kina i z przyjemnością udałabym się po raz kolejny. Myślę,  że może mieć z tym związek świetnie dobrana ścieżka dźwiękowa, dobrze wybalansowane żarty, no ale bądźmy szczerzy, jest na co popatrzeć na ekranie... (Zac Efron). To chyba odpowiednia rekomendacja. 




Tego samego dnia widziałam też najnowszą część Piratów z Karaibów, tak, w końcu, nareszcie! I jeśli chodzi o ten tytuł, jest tyle opinii ile ludzi na świecie. Czwarta część została okrzyknięta najgorszym filmem z cyklu, ale przekornie dla mnie zawsze pozostanie na pierwszym miejscu.

No ale w kim postać Jacka Sparrowa nie wywołuje dreszczyku emocji i ciepła na serduszku? Tfu, przepraszam, postać kapitana Jacka Sparrowa, zapijaczonego starego pirata, którego gloria chwały powoli przemija na rzecz kapitana Barbossy, którego ja nie potrafiłam rozpoznać przez połowę filmu (popatrzcie co bogactwo, czyste ciuchy i umyte włosy robią z człowiekiem). Od zakończenia akcji w Na krańcu świata minęło 17 lat, a od Na nieznanych wodach około 5. I tu warto zaznaczyć, że piąta część bardzo dużo nawiązuje do trzeciej i do czwartej, chociaż do tej drugiej w trochę mniejszym stopniu. Ale spokojnie, wierni fani cyklu docenią te nawiązania ze wzruszeniem, za to nowi odbiorcy nie odczują żadnego dyskomfortu, bo wszystko ładnie zostanie wytłumaczone.

Znalezione obrazy dla zapytania salazar's revenge gif

Głównym bohaterem tym razem jest Henry Turner, syn mojej znienawidzonej pary Willa Turnera i Elizabeth Swann. Jego matka wychowała go na inteligentnego młodzieńca, jednak chłopakowi od urodzenia brakuje ojca, który przypadkiem został uwięziony na pokładzie Latającego Holendra. Stary Will obrósł w małże i inne urocze zwierzątka wodne, Barbossa podbija wody, a Jackowi przestało życie się układać, ukojenie znalazł w rumie i w Czarnej Perle uwięzionej w butelce.

Oprócz Henry’ego twórcy dorzucili nam dla niego kobitkę, Carinę, małą sierotkę, której celem życia jest zdobycie informacji na temat swojego ojca, a którą przypadkiem posądzono o bycie czarownicą, bo dziewczyna za bardzo bratała się nauką. Henry i Carina ewidentnie mieli zastąpić duet Knightely i Blooma z poprzednich części, wyszło im to całkiem nieźle, a przede wszystkim, bardzo ich polubiłam. Chemia między ich postaciami była aż namacalna przez kinowy ekran.

Znalezione obrazy dla zapytania captain salazar gif

Największą wadą całego filmu jest chyba tytułowy Salazar i jego kompania nieśmiertelnych, którzy pragną zemścić się na Jacku. Kapitan nieźle zalazł im za skórę, jak to tylko on ma w zwyczaju, jednak cały wątek jest jak wyjęty z pierwszej części Piratów. Kolejny raz mamy do czynienia z dziwnymi postaciami, którzy ni to żyją, ni to straszą, zabić ich nie można, niby są źli, a jednak pragną przełamać klątwę. Ale pod wieloma względami są oni sto razy gorsi niż ci z Klątwy Czarnej Perły, bo graficy komputerowi chyba jednak trochę pojechali po bandzie i nadużyli CGI, które aż się wylewa z tych ich statków. Już pominę fakt, że Salazarowi włosy latały jak szalone koło twarzy zupełnie bez sensu. Sam jego wygląd był raczej komiczny niż straszny. Przypominał bardziej klauna po imprezie, któremu ktoś zasunął w zęby i zabrał perukę.

Ta część nie jest najlepszą, jaka mogłaby się przydarzyć, ale mnie się mimo wszystko bardzo podobało. Chociaż potrafię zauważyć, że Jack stracił trochę blask i stał się parodią samego siebie. Carina zajeżdżała mi dość mocno Clare z Outlandera albo Ray z Gwiezdnych wojen. Jedynie Barbossa trzymał poziom, ale to i tak jego małpka była najlepsza.

Pirates of the Caribbean: Salazar's Revenge


Film warto oglądnąć chociażby dla świetnej sceny z bankiem albo ze ślubem, czy nieśmiertelnym rekinem. Dobra, inaczej, mimo wszystko warto, ale nie nastawiajcie się na nie wiadomo jakie fajerwerki. I koniecznie zostańcie do samego końca, bo po napisach jest ukryta scena. 



To tyle na dzisiaj. Mam nadzieję, że przypadnie wam nowa seria do gustu. Piszcie w komentarzach, czy widzieliście któryś z tych filmów!

A poza tym przypominam i zachęcam do wzięcia udziału w konkursie. Czas macie do 30 czerwca, a więcej informacji znajdziecie tutaj ;)




 Facebook Instagram Goodreads Twitter Google+ LubimyCzytać





21 komentarzy:

  1. Ja też nienawidzę pary Willa I Elizabeth! Jednak Jack to Jack i mimo, ze ta część nie była rewelacyjna, to sam powrót na pirackie wody był niesamowity <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to żółwik! Jack może i schodzi na psy, ale i tak uwielbiam go oglądać :D

      Usuń
  2. Na Piratach nie byłam choć bardzo chciałam. Na słoneczy patrol poszłam tak samo tylko dla Zaca, ale film bardzo mi się podobał. :)

    Pozdrawiam Agaa
    ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To koniecznie nadrób Piratów. Łączmy się w uwielbieniu dla Efrona <3

      Usuń
  3. Również byłam na piratach i także mimo minusów podobała mi się. Na nieszczęście w kinie, w którym byłam piratów puszczają tylko z dubbingiem. Totalna masakra słuchać Jacka z głosem Pazury! Po za tym miałam lekkiego focha bo mimo wszystko chciałam obejrzeć wątki z Keirą i Orlandem, a sądziłam po tych ich wszystkich wystąpieniach (zwłaszcza Blooma), że nie będzie ich mało. I po seansie była z tego też powodu rozczarowana :(
    Pozdrawiam!
    http://recenzje-zwyklej-czytelniczki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, nawet nie wyobrażam sobie jakie tortury musiałaś przejść!
      Ja akurat się cieszyłam, bo jak Orlando jeszcze jest spoko, to on w duecie z Keirą mnie cholernie wkurza xd

      Usuń
  4. Myślę, że na "Baywatch" się skuszę. Od "Piratów..." zawsze mnie odrzucało, bo nie przepadam ani za tym aktorem, który gra główną rolę, ani za filmami przygodowymi.

    OdpowiedzUsuń
  5. No ja akurat lubiłam parkę Will i Elizabeth, za to wkurza mnie, że film zaczyna iść w to, który znany aktor chce się zabawić w pirata. Poprzednia część niespecjalnie mi się podobała, bo zabrakło mi jednak mroku. Martwi mnie, że Jack stał się parodią Jacka, ale chyba po prostu pójdę i się przekonam. ;) Ty mnie na pewno przekonałaś, że może być przyjemnie - dotychczas czytałam same złe recenzje i trochę mnie to zniechęcało.
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potraktuj tę część z przymróżeniem oka, a na pewno bardziej ci się spodoba. To nie jest to samo co pierwsze części, ale i tak mogło wyjść gorzej

      Usuń
  6. Również byłam na "Piratach" i tak ja poprzednie części bardzo mi się podobał (bo przecież kto nie kocha Jack'a). Salazar miał tak świetny głos <3 A na "Słoneczny Patrol" idę jutro z klasą, bo też lubię Zac'a no cóż, stara miłość do HSM nie mija.
    Pozdrawiam cieplutko i ściskam :*
    M.
    martynapiorowieczne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Salazar miał taki dziwny głos.
      Życzę powodzenia XDD

      Usuń
  7. "Baywatch" to kompletnie nie jest mój typ kina. Nie lubię komedii, za to kocham dramaty, a często wybieram jednak kino niezależne, które nie jest typowo komercyjne, a robione z pasji. Oglądałem nową część "Piratów" jednak w porównaniu do poprzednich kompletnie mi się nie spodobała. Zrobili z tego coś takiego jak z nowymi Star Warsami. W obu przypadkach poprzednie epizody miały swój specyficzny klimat i pewną magię, jednak w tych nowych nastawili się na młodszych odbiorców, klimatu zabrakło i co chwilę rzucają jakimiś nieśmiesznymi żartami jak w przypadku słowa podobnego do seks. Nie pamiętam już tego, ale ta scena była jak dla mnie dość żałosna. No cóż, jeśli chodzi o filmy trudno mi znaleźć coś dobrego.
    xx K

    Zapraszam do mnie: http://book-dragon-blog.blogspot.com/2017/06/20-poczatek-wszystkiego-recenzja.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znowu tego niezależnego nie za bardzo lubię, bo wg mnie to przerost formy nad treścią
      Ta scena rzeczywiście nie była śmieszna. Albo inaczej, byłaby zabawna dla dzieci, które mają dziwne skojarzenia i dowiedziały się, co to sekstans czy jak to tam się zwie

      Usuń
  8. Baywatch... może kiedyś, ale Piraci już za mną, w dniu premiery, bo naprawdę nie mogłam się doczekać. Zgadzam się, opinii jest wiele wiele, ale moja jak zwykle pozytywna. Uwielbiam produkcje Disneya
    P.S. Salazar ma umyte włosy Snapa Z HP :P
    POCZYTAJ ZE MNĄ!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baywatch koniecznie! Idealny na chandrę xd
      Ej, to dobre porównanie... XDD

      Usuń
  9. Piraci <3 Oczywiście nie udało mi się wybrać do kina i nie wiem, kiedy ja to obejrzę, ale póki co sam fakt, że jest nowa część mnie ekscytuje :P Jack parodią samego siebie? No trudno i tak go uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurde, ja to jestem dziwny człek. Oglądałam każdą część Piratów (z wyjątkiem tej najnowszej) po kilka razy i.. nic. Jakoś mnie nie porwali. Świetny film, oczywiście, świetna muzyka, świetni aktorzy, wszystko genialne, ale po prostu nie szaleje. To jak z Rhysem z ACOTARU - wszystkie laski ściągają majtki przez głowę, a ja tylko: " no fajny" xD
    Pozdrawiam ciepło :)
    Kasia z Recenzje Kasi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bo Rhys jest fajny, ale jeszcze nie aż tak, bym ściągała dla niego majtki przez głowę, hehe XDD

      Usuń
  11. Moja lista filmów do "nadrobienia" jest tak długa, że te pozycje mogą się nie doczekać obejrzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam dokładnie tak samo! A znowu jak chcę coś oglądnąć to jest tego tyle, że nie wiem, za co się zabrać

      Usuń
  12. Świetny post-te animacje bardzo mi się spodobały! :)
    agnesssja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz wskrzesza jednego jednorożca :D
Odwiedzam blogi wszystkich, którzy zostawili komentarz pod ostatnim postem ;)