sobota, 6 stycznia 2018

Book Haul z CAŁEGO ROKU czyli najwięcej książek w jednym miejscu [PODSUMOWANIE 2017]

Ja sama nie wiem, dlaczego to sobie robię.



Kto jest mistrzem głupich pomysłów? Ja! (I Niekulturalna Kasia, bo planowała zrobić dokładnie to samo. Chociaż nie, cały czas ja, bo Kasia w końcu nie zrobiła *patrzy ze zmrużonymi oczami*). Bo w końcu jaki jest lepszy sposób na urozmaicenie sobie czasu w zimowy wieczór oglądając drugą część Kapitana Ameryki niż stworzenie stosiku książek, które przyszły do mnie w przeciągu ostatniego roku? Prawdopodobnie jest milion, ale ja na takowy nie wpadłam, także oto tu jestem i się produkuję. Zabijcie mnie, bo ja już widzę ten syf, który stworzę przy robieniu zdjęć. (Chciałby ktoś mi pomóc posprzątać? Płacę w naturze!)

A powiedzieć wam ciekawostkę? W momencie, w którym to czytacie, ja rwę sobie włosy z głowy i próbuję coś z nimi ogarnąć, bo w dniu dzisiejszym, to jest 6 stycznia 2018, mam studniówkę, a wszyscy fryzjerzy zamknięci, no bo święto. Pytaliście mnie o sukienkę – udało się znaleźć! Jest taka, jaką sobie wymarzyłam, więc przynajmniej w tym sukces osiągnęłam, chociaż łatwo nie było. Trzeba było pochodzić, pojęczeć a potem wykonać kilka telefonów (i wysłuchać, że kolor bordowy jest niemodny). Kupiłam także buty, co też nie było łatwym zadaniem, bo okazuje się, że cholernie trudno jest znaleźć wygodne szpilki. Ogarnęłam też wszystkie dodatki i inne pierdołki, bez których na taką imprezę nie powinno się iść. Tylko te włosy… Ale dobra! Przejdźmy do rzeczy, nikt tu nie przyszedł słuchać moich studniówkowych dram.

Rok 2017 zaczął się od stycznia (niespodzianka! Zdziwieni?). Wtedy moja mała choroba jeszcze nie była w aż tak rozwiniętym stadium, bo kupiłam zaledwie 8 książek. Między innymi uzupełniłam swoją kolekcję klasyki angielskiej w pięknym wydaniu ze Świata książki oraz zdobyłam fenomenalne Siedem minut po północy, którym już się zachwycałam w TOPce.


W lutym miałam urodziny, więc trzeba było zrobić sobie stosowne prezenty (osiemnastka, a jak!). Spełniłam swoje małe marzenie i kupiłam sobie to cudowne brytyjskie wydanie Harry’ego Pottera z obrazkiem Hogwartu tworzonym przez grzbiety. W lutym podjęłam też swoje pierwsze współprace recenzenckie. Efekt? 28 książek.



W marcu poszalałam równie mocno, chociaż na to już nie mam usprawiedliwienia. Pamiętam, że skupiłam się wtedy na współpracach i łowieniu promocji. Ogarniałam prawo jazdy i żeby nie zwariować, kupowałam nowe książki – w liczbie 26.


W kwietniu podjęłam dwa wyzwania: skompletowanie całej Serii niefortunnych zdarzeń oraz całej Ani z Zielonego Wzgórza. Całkiem nieźle wtedy mi poszło. Do tego w dzień, w który zdałam egzamin praktyczny na prawo jazdy, dostałam swoją pierwszą „szczotkę” i było to Imperium burz. Podwójna radość! I tym razem 14 nowości.


Maj zaskoczył mnie na dwa sposoby. Raz bardzo pozytywnie, bo udało mi się wygrać konkurs zorganizowany przez wydawnictwo Polarny Lis, gdzie nagrodą była karta podarunkowa do Empiku. A drugi za sprawą Chemika czyli nowej powieści Stephenie Meyer, która rozczarowała mnie tak bardzo, że do dnia dzisiejszego do siebie po niej dochodzę. I tak, te wszystkie nowe książki (17) to były z rozpaczy po Chemiku… terapia zakupowa, okej?


W czerwcu pobiłam pierwszy rekord nowych książek w miesiącu. Dalej kompletowałam Serię niefortunnych zdarzeń, później kupiłam sobie całe Opowieści z Narnii, bo w sumie od zawsze mi się marzyły i przygarnęłam całego Percy’ego Jacksona z tego samego powodu. Wynik to 36 nowych książek.


Lipiec stał u mnie pod znakiem wyjazdów, ale nie przeszkodziło mi to w zakupach. Dorzuciłam oczywiście książki w dziwnych językach, jakżeby inaczej. A oprócz tego gdy wróciłam z Włoch do domu, mój pokój zasłany był chyba największą ilością paczek, jaką kiedykolwiek widziałam. Zaowocowały one 18 nowymi książkami i dodatkowymi wersjami Gwiazd naszych wina.


W sierpniu postanowiłam numerować kolejne zdobycze rzymskimi cyferkami, także dajcie mi minutkę, zanim to odszyfruję (mat-fiz). 25 nowości, głównie łupy ze współprac, bo wakacje i tak dalej. Mogłam sobie poczytać w spokoju.


Wrzesień był dla mnie tragiczny, bo szkoła i tak dalej. Podjęłam próbę prowadzenia bullet journal, ale nawet to mi nie pomogło w powrocie do rzeczywistości, więc stosunkowo szybko się poddałam. Na szczęście z pocieszeniem przyszło mi 16 nowych książek.


W październiku kupiłam Pożegnanie z Avonlea, które było ostatnim brakującym tomem serii o Ani. Moje życie stało się w części kompletne. Ale żeby nie było tak kolorowo, znalazłam sobie nowe zajęcie i zaczęłam kompletować Sparksa w tym białym wydaniu. Jak człowiekowi się nudzi, to wpada na głupie pomysły, okej? (Przykładem tego jest cały ten post). Był to miesiąc targów, próby przetrwania w szkole, a do tego w październiku znowu pobiłam i znowu ustanowiłam nowy rekord nowych książek – 38.


Listopad był małym oddechem dla mojej biblioteczki, ba, dla całego domu! Kupiłam w nim tylko 9 książek. Chyba w natłoku próbnych matur na chwilę zapomniałam o swoim nałogu.


W grudniu były święta, okej? No i skorzystałam z kilku promocji, ale w dalszym ciągu pozostawałam w racjonalnej sferze liczb. Przyszło do mnie tylko 12 książek. Pominę fakt, że moje zbiory wzbogaciły się o dwie kolejne wersje językowe Gwiazd naszych wina


Bilans końcowy? Uwaga, teraz lepiej odłóżcie wszystkie ostre przedmioty, przełknijcie to, co macie w ustach i złapcie się fotela.

W 2017 roku przyszło do mnie…

5…

4…

3…

2…

1…

247 nowych książek.

Ja naprawdę wolę nie wiedzieć, ile na to wszystko poszło pieniędzy…

A tak to wszystko prezentuje się na zdjęciu/zdjęciach. (Część książek już tam nie zobaczycie, bo się ich pozbyłam, a 9 nie jestem w stanie zlokalizować, ale i tak pozostaje całkiem niezłe stadko do podziwiania).




Dla porównania w 2016 kupiłam „tylko” 90.

Sypiąc garścią liczb:

63 dostałam ze współprac
100 kupiłam sobie sama (jaka ładna liczba, to nie było zamierzone)
84 dostałam albo wysępiłam albo przyszło do mnie z innych źródeł
83 z tego przeczytałam
164 pozostaje na stosie tbr owianym hańbą

Mam nadzieję, że niczego źle nie policzyłam, aczkolwiek nie zdziwię się, jeśli jednak tak było.

Chyba wszystko zostało już w tym temacie powiedziane. Nie osądzajcie mnie za bardzo, ja sama nie wiem, skąd to wszystko się wzięło, okej? Ale teraz, gdy już wywaliłam i ogarnęłam cały ten bajzel, to pozbędę się kilku(nastu) książek, więc bądźcie czujni, wyprzedaż się szykuje.

Chyba, że zostałam przywalona przez całą tę górę papieru… jak jutro nie pojawi się post to znaczy, że tak właśnie się stało. (Albo że potknęłam się o sukienkę na studniówce. Albo wywaliłam się przy tańczeniu poloneza. Albo nic nie dali mi do jedzenia i umarłam z głodu.)


A wy, ile przetworzonych drzew przygarnęliście do swojej biblioteczki w 2017 roku? Prowadzicie jakieś statystyki tego, co kupujecie lub do was przychodzi, czy tylko ja w ten sposób sobie urozmaicam życie?


 Facebook Instagram Goodreads Twitter Google+ LubimyCzytać





25 komentarzy:

  1. Jejusieńku. Ile książek :D A ja się cieszyłam, akurat, że kupuję coraz mniej, bo i tak ledwo u mnie z miejscem!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ewa, skarbie, jebnięta jesteś 😊
    Ale i tak cię uwielbiam (chyba właśnie z racji ów jebnięcia 😂)
    O studniówcd mi nawet nie mów, przed chwilą razem z teściową przejrzałam cały internet w poszukiwaniu sznura butelkowo-zielonych korali. Takie oto są plusy teściowej-krawcowej - sukienkę mam jak ze snu, ale co się oszukałam koronek, szmatek,łatek i innych dupereli, to moje. I tak, u mnie też będzie "niemodny" w tym sezonie kolor xD O kupnie szpilek nie chcę nawet myśleć!
    Ej w sumie powinnam o książkach pisać, ale... Ja sobie o nich z tobą na priv pogadam. Terapie ci zrobię, co ty na to? 😎

    Udnej studniówki, nóg nie połam! 😘
    Ula

    www.doinnego.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ile książek! :) Do mnie na szczęście przybyły tylko co koło 70 :)

    Pozdrawiam, Z książką w ręku

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow! Wariatka XD mam podobnie! Niestety... Cóż zrobię, jak książkami żyję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No dobra, właśnie siedzę z otwartymi ustami i cieknącą śliną! O losie, chcę połowę zobaczyć u siebie :D Podziwiam za podliczenie i podsumowanie! Ja większość kupiłam w formie e-booka. Papierowych książek nawet nie wiem ile zdobyłam. Jednak jako że, jestem osobą podliczającą wszystko - dosłownie wszystko :D to sama się sobie dziwie, że nie zrobiłam tego z książkami zdobytymi przez rok :D Hm, może w tym zaszaleje i będę robić taką listę :D
    Fantastycznej studniówki życzę! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. *o* <--- Ta minka idealnie obrazuje mój zachwyt <3 I widzę Mroza <3
    Jesteś szalona, serio :D Ale takie osoby są super ^^ Też miałam cel skompletować całą Anię i udało mi się to :D O "Serii niefortunnych zdarzeń" nadal marzę, ale liczę na to, że w końcu wznowią wydawanie tych książek w twardej oprawie :D Ceny na olx i allegro mnie przerażają xd
    Ja miałam studniówkę w tamtym roku (w 4 kl technikum) i miałam piękną koronkową bordową sukienkę. Do tego dokupiłam sobie śliczne czarne zamszowe szpilki w szpic, obcas 10 cm, bez żadnej platformy. Koniec końców wyszło tak, że wzięłam swoje stare czarne szpilki na platformie z obcasem 15cm i to w nich się bawiłam. A tamte "studniówkowe" siedzą w szafie, bo nie umiem w nich chodzić hahah ^^
    Buziaki i udaneJ studniówki :* Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
  7. Rewelacja :) Ogrom książek ...ja też mam spore zapasy,ale miejsca mi się kurczą. Obu ten rok też był taki owocny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Istny raj!
    Ile cudownych książek, nic tylko czytać to co stoi w kolejce.
    Dobrej zabawy na studniówce i udanego poloneza :)

    http://pochlonietalektura.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. OMG, ile ty tych książek nakupiłaś, nadostawałaś czy kto wie co jeszcze... Chciałbym powiedzieć, że nie zazdroszczę, ale nie potrafię xD Więc tak, zazdroszczę. Bo ja w całym roku kupiłam sobie może tyle książek, co ty w jednym miesiącu... Ale cóż... :P

    OdpowiedzUsuń
  10. O... kurczę. :D A ja ostatnio przyprawiłam mamę o palpitacje serca nieomal, jak jej oznajmiłam, że w ciągu trzech lat przybyło do mnie 288 książek. A Ty tu prawie tyle w rok zebrałaś! :D Istne szaleństwo. :D
    W samym 2017 przybyło do mnie 109. Akurat nie sprawdzam, ile kupuję sama, a ile dostaję, ale chyba wolę nie wiedzieć. :)
    Miłej zabawy na studniówce! (Nie słuchaj ich, bordowy zawsze jest w modzie! Też miałam bordową suknię, do ziemi, była piękna. <3 A co do włosów, nie byłam u fryzjera, mama mi zakręciła i jakoś poupinała. I tak się rozwalą. :D).

    OdpowiedzUsuń
  11. Przeczytałam pierwsze zdanie (a raczej pytanie) i od razu pomyślałam o Kasi :D

    Dostaję oczopląsu na widok wszystkich tych książek *_* Chociaż w sumie nie powinnam wchodzić w tego typu posty, w końcu to jak dawanie czekolady uzależnionemu od słodyczy... :D
    Btw, jak oceniasz "Na południe od Brazos"?


    Pozdrawiam ciepło,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. O jeju, ja nie miałabym gdzie tych książek dać. Dlatego sporo tego co czytam pochodzi z biblioteki, inaczej prawdopodobnie nie dałoby się wejść do mojego pokoju. Chociaż muszę przyznać, że o ile kiedyś większość moich własnych książek to były prezenty, to ostatnio się zaczęło kupowanie. Na razie są to normalne liczby, a nawet dość małe ( wychodzi na to, że tak raz na 3-4 miesiące robiłam zamówienie na kilka książek). Ale jak tak dalej pójdzie, to mogę skońcyć odobnie jak ty...
    xoxo
    L. (http://slowotok-laury.blogspot.com/)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też wolę nie wiedzieć ile pieniędzy poszło na książki w minionym roku... i tych wcześniejszych też. Jakoś tak lepiej mi z tym żyć, ale rok 2018 wcale nie zapowiada się skromniej w tej kwestii.

    Pozdrawiam,
    Lady Spark
    [kreatywna-alternatywa]

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie no, w życiu nie widziałam takiego postu, ale... w pełni szanuję! Aż sama od dziś zacznę sobie swoje zakupy gdzieś zapisywać :D No i hej, jeśli coś jest głupie ale działa, to przestaje być głupie – więc liczę na to, że za rok znowu zobaczę taki post! :D

    Recenzje Koneko

    OdpowiedzUsuń
  15. Aniele, ile tego, przewijałam, żeby dotrzeć do końca i już mnie palec boli. A ty tyle pracy w to włożyłaś! Brawo, tylko nie szalej tak za rok!
    Jednak ten Harry jest cudowny, już go kocham!
    W takim razie, miłego czytania, ponad 160 książek...

    OdpowiedzUsuń
  16. Rzeczywiście, przy tej liczbie po prostu opadła mi szczęka. Na szczęście to jak najbardziej pozytywne zaskoczenie, tylko pozazdrościć takiego wyboru :)

    Pamiętam czas mojej studniówki (dawno temu), dziś ubrałabym i uczesałabym się zupełnie inaczej :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja też w tym roku zmagałam się z tym nałogiem. Udało się go pokonać dopiero wtedy, gdy zobaczyłam, że już wogóle nie mam miejsca. Jestem z siebie dumna. Od dwóch miesięcy nie kupiłam żadnej książki, ale mam wrażenie, że jeszcze dzisiaj się to zmieni, bo skończyłam czytać ACOTAR i potrzebuję następnych części.
    Życzę miejsca w domu i szczęśliwego 2018 roku.

    OdpowiedzUsuń
  18. Wow! Ja mając tyle książek nie wiedziałabym co zrobić z pozostałymi obowiązkami bo chciałabym tylko czytać i czytać ;) Ja w 2017 roku kupiłam 8 książek, resztę brałam z biblioteki. Może w tym roku uda mi się dorwać więcej książek na własność :)

    OdpowiedzUsuń
  19. O cholerka! Piękna sumka :D Książkoholik i zakupoholik to duet nierozłączny haha.

    OdpowiedzUsuń
  20. Jane Austen ❤️ Nicholas Sparks ❤️ Żniwiarz ❤️ Świetne zakupy. Pozdrawiam i zapraszam do mnie stelladj.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. O Chryste Panie Boże miły! Gdyby tak podsumować rok 2017, to ja pewnie kupiłam 20-30 książek za dumę max 60 zł (tak, ankytwariaty mnie kochają i CIUCHLANDY!). Jejku, a ty tyle kupiłaś/dostałaś w tym roku, ile ja mam ogólnie na SWOJEJ PÓŁCE (nie liczę półek mamy, bo nawet ty byś się zawstydziła!)
    Pozdrawiam i zapraszam w swoje skromne progi!
    Wyrwane z wyobraźni

    OdpowiedzUsuń
  22. Wow, wow, wow, ale wynik! Piękne wydanie Harrego i Ani z Zielonego Wzgórza. Do Ani na pewno chciałabym wrócić, bo jakoś na wspominki mnie ostatnio wzięło...

    OdpowiedzUsuń
  23. O matko! Jaki ten stos jest piękny!!! Wprost nie mogę się napatrzeć! <3 Zazdroszczę i zostanę na dłużej, bo muszę poznać Twoją opinie na temat wszystkich tych książek. ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  24. Miałam w planach tego typu post już dawno. Tylko, że mój haul powinien składać się z prawie dwóch lat przesyłek. Aż się boje pomyśleć ile tego było. :D Gratuluje wytrwałości w tworzeniu tego postu. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Zaskakuje mnie, gdzie ty je w ogóle mieścisz :) Zazdroszczę tylu cudnych książek <3

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz wskrzesza jednego jednorożca :D
Odwiedzam blogi wszystkich, którzy zostawili komentarz pod ostatnim postem ;)