wtorek, 2 stycznia 2018

Dwunasty miesiąc, dwanaście książek - Book Haul - grudzień 2017

No, znowu wyszło przyzwoicie! Przynajmniej porównując do book hauli z poprzednich miesięcy…


Witam was dzisiaj w grudniowym book haulu, ale nie ostatnim z 2017 roku (szykuję stosik ze wszystkich dwunastu miesięcy, możecie składać mi kondolencje). Standardowe pytanie na początek, kiedy ten czas tak zleciał? Mogłabym przysiąc, że dopiero co pisałam podsumowania z marca, lipca, sierpnia… a tu już grudzień!

Jak zwykle zaczęło się niewinnie. Na klasowe mikołajki zażyczyłam sobie książkę. Dałam koledze do wyboru trzy tytuły, by sam mógł zdecydować, co mi kupić. Postawił na Nibynoc (ku mojej największej uciesze) i tak oto ta piękna powieść u mnie zagościła. Mam nadzieję, że zabiorę się za nią prędzej niż później, bo niesamowicie nie mogę doczekać się lektury.

W ten sam dzień wybrałam się do Biedronki z dwoma celami; bataty i Sparks. Mieli w ofercie dwie powieści tego autora w cenie 40 złotych. W sensie pakiecik był za cztery dyszki. A że tych tytułów nie miałam, no to szybciutko pognałam i tak kupiłam Najdłuższą podróż oraz Noce w Rodanthe.

A skoro przy Sparksie już jesteśmy, to w konkursie na Instagramie udało mi się wygrać jego najnowszą powieść czyli We dwoje. Nie pytajcie, jak ja to zrobiłam, bo sama nie wiem. Dziwnym trafem dopisało mi szczęście i zostałam wylosowana.

Grudzień był też dla mnie miesiącem poszukiwań idealnej sukienki na studniówkę. W Krakowie sklepów od groma, ale nic nie skradło mojego serduszka. Zrobiłam z mamą kolejne podejście do tego polowania i wybrałyśmy się na stare miasto, a jak już byłyśmy w pobliżu Grodzkiej, to Dedalus był obowiązkowym przystankiem. Tam porwałam Rubinowy krąg za dyszkę! To ostatnia część Kronik krwi i zarazem jedyna, jakiej mi brakowało. Z nowym rokiem chciałam sobie ją kupić za pełną cenę (40 zł!), a tu taka niespodzianka.

Na tej samej eskapadzie kupiłam też Lolitę. Pozbyłam się swojego poprzedniego wydania, które było wersją kieszonkową, bo zapragnęłam zaopatrzyć się w to ładniejsze.


W grudniu odkryłam też nieprzebyte zapasy Amazona. Jak mogliście już zauważyć, kolekcjonowanie Gwiazd naszych wina to moje hobby, które niebezpiecznie zaczyna ewoluować. Udało mi się wyhaczyć Een weeffout in onze sterren w szalonej cenie bo za jednego dolara i kilka centów. Tak, jest to wersja holenderska. Nie obyło się bez problemów, bo książka przyszła do mnie w stanie tragicznym, ale na szczęście Amazon pomógł rozwiązać problem i już jestem cała szczęśliwa (no prawie).

Za to na wczesnego Mikołaja tata sprezentował mi kolejną edycję GNW. Wybył służbowo do Francji i przywiózł mi wydanie… francuskie, hehe. Kto by się spodziewał? Nos étoiles contraires zasiliło mą kolekcję.

Wybyłam jeszcze do jednej taniej księgarni i w przypływie matematycznej miłości do królowej nauk kupiłam jedną jedyną słuszną książkę o gwieździe matematycznego świata – o liczbie pi. Tytuł publikacji jest równie zacny i brzmi tak: π. Biografia najbardziej tajemniczej liczby na świecie. Mam nadzieję, że dzięki niej uda mi się zgłębić jej wszystkie sekrety.

Przy okazji moja mama zgarnęła sobie Śmiertelny sen. Nie mam pojęcia co to, ale u mnie na półce leży, więc doliczam do stosiku.

Tuż przed świętami wybrałam się z mamą po marchewki i ser na sernik. Wylądowałyśmy w Empiku, gdzie kupiłam sobie najnowszego Greena w tej wersji okładkowej, która pasuje do wszystkich innych jego powieści, jakie mam na półce. Żółwie aż do końca kosztowały mnie cenę okładkową, a to bardzo, bardzo, bardzo, bardzo mocno bolało.

Za to w kolejce do kasy (dość sporej, no bo święta) miałam chwilę na rozglądnięcie się po okolicy i… wypatrzyłam mega-super-hiper wielką promocję na Władcę cieni Cassandry Clare. Powieść normalnie kosztuje 50 zł, ale z empikowską kartą można było kupić ją za 31 z groszami. Nastąpił wtedy historyczny moment, bo drugi raz w życiu Empik miał jakąś promocję, która jednocześnie się opłacała i wpasowywała w moje gusta.


Łącznie w grudniu przygarnęłam 12 książek. Trochę więcej niż w listopadzie, ale w dalszym ciągu jest to jedna z mniejszych liczb na przestrzeni roku.

Zaś sypiąc garścią statystyk grudzień prezentuje się tak:

Recenzje książek


  
  
  


Okołoksiążkowe

 


Statystyki

+ 9 443 wyświetleń
+ 257 komentarzy
+ 10 obserwatorów


A wam jak minął grudzień? Ile nowych tytułów przygarnęliście i co dostaliście pod choinkę? 


 Facebook Instagram Goodreads Twitter Google+ LubimyCzytać





22 komentarze:

  1. Mój grudzień ciekawy nie jest, za to u Ciebie dużo się działo! I, jak mnóstwo książek :O Oby 2018 również taki był :) Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam, że "Nibynoc" jest fajne, też kupiłam :D
    Ja w grudniu zalatana studiami i przeczytałam tylko 8 książek :)

    Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak słyszałam więc dlatego ją chciałam :D

      Usuń
  3. Sukienki są piękne na sukienkowo.pl :) sama zawsze u nich kupuję i jestem zadowolona :)
    A co do czasu... chyba im człowiek straszy, tym szybciej leci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za pomoc. Sukienkę już kupiłam, ale stronę sobie zapiszę na przyszłość :D

      Usuń
  4. We dwoje to naprawdę dobra pozycja :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdobyłaś tak wiele książek, że aż zazdroszczę. :D I bardzo fajny pomysł ze zbieraniem książek zagranicznych wydawnictw, bardzo mi się to podoba. Życzę zaczytanego 2018!

    potegaksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, przynajmniej ciebie mam po swojej stronie w tej kwestii :D

      Usuń
  6. Mi w grudniu przybyło chyba 6 książek, co jak na mnie jest dużą liczbą XD

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie się czyta, jak ktoś powiększa swoją biblioteczkę z prawdziwą pasją i oddaniem. Życzę kolejnych sukcesów czytelniczych! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie! Gratuluje! I Ty masz fioła z tym Greenem. :D A co z tą sukienką na studniówkę w końcu? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malutkiego...
      Sukienka kupiona, studniówka zaliczona! <3

      Usuń
  9. Ty na serio szalejesz z tymi książkami! Tyle wspaniałości, trochę zazdroszczę, ale gdzie ty to mieścisz?
    Jestem ciekawa generalnego podsumowania!
    POCZYTAJ ZE MNĄ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tutaj mamy problem bo nie mieszczę xd

      Usuń
  10. Sama zakupiłam Żółwie aż do końca i jestem bardzo ciekawa tej książki. Mam to samo wydanie Gwiazd Naszych Wina tylko po angielsku, niezłe zdobycze ;)
    Zaczytanego 2018!
    Pozdrawiam!
    http://loony-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne propozycje. Tez musze cos zacząć czytac! :)

    http://nouw.com/flaviagutowska/co-dostalam-od-ani-lewandowskiej-32471464

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam Sparksa, a Najdłuższą Podróż mamw dwóch wydaniach, no miłość :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Oo, też lubisz krakowskiego Dedalusa? Co jestem w Krakowie to tam wpadam, można dostać tam rzeczy przedziwne. W moim Poznaniu takich księgarni nie ma :C Sama w tym miesiącu kupowałam głównie przez internet, bo najtaniej, i załapałam się na promocję książek Wydawnictwa Czarnego w kawiarnio-księgarni anarchistycznej. Teraz moja półka wygląda jak reklama Czarnego, bo bardzo wsiąkłam w ich reportaże ^^ Na święta dostałam wielkie tomiszcze "Dramat rosyjski" z antykwariatu. W Empiku nie kupuję, wolę wpierać małe, lokalne księgarnie albo kupować od razu od wydawnictw, a nie od molocha, który swoje grzeszni ma na sumieniu. Ale najlepsza książka dopiero do mnie idzie: wielki podręcznik do typografii :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dedalus górą. Zawsze coś ciekawego się w nim znajdzie :D
      Empik zdziera. Chyba lepiej wychodzi nam kupić książki w innym miejscu i zaoszczędzić, prawda?

      Usuń
  14. Piękne nabytki:) Mam nadzieję, że sukienka już nabyta:) A ja chętnie przeczytałabym tą biografię liczby PI:)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz wskrzesza jednego jednorożca :D
Odwiedzam blogi wszystkich, którzy zostawili komentarz pod ostatnim postem ;)