niedziela, 9 lipca 2017

Przepisy na soki, smoothies i więcej - "Juiceman" Andrew Cooper [RECENZJA]

Książka kucharska? Tego jeszcze nie grali.


Chyba nigdy nie dzieliłam się z wami tą tajemną wiedzą, ale kiedyś pewnego dnia przy wizycie w galerii zapragnęłam coś zjeść. Pośród wszystkich restauracji albo pseudo restauracji w food cornerze panuje ogromny wybór, ale mój wegetarianizm zdecydowanie ogranicza podjęcie decyzji, w dodatku chciałam jeszcze sięgnąć po coś zdrowego. Wtedy trafiłam na bar ze smoothies i przepadłam.

Co pierwsze widzisz, gdy patrzysz na Juicemana? Ładnego faceta na okładce, nie oszukujmy się, ja wiem, co ci chodzi po głowie. Później zaś zwracasz uwagę na ciekawy tytuł. To były dwa główne powody, dla których zdecydowałam się sięgnąć po tę książkę.

Na pierwszych stronach autor krótko i treściwie opowiada nam swoją historię, jak zaczęła się jego historia ze zdrowym odżywianiem, sokami, jak to wszystko łączy z podróżami i pracą w świecie mody. Wtedy, a także i przy niektórych przepisach, mamy realne potwierdzenie, że to wszystko działa i przynosi zadowalające efekty. Dzięki temu autor nie jest anonimowy, bo poznajemy jego dzienną rutynę i wiemy, jak jego dzieci reagują na eksperymenty.


Kawałek dalej mamy zwięzłą legendę i wytłumaczenie wszystkich symboli używanych na przestrzeni całej książki. Poszczególne przepisy opatrzone są znaczkami, które wskazują na niską zawartość cukru, stopień pikantności albo zastrzyk energii. Z drugiej strony mamy też rozwinięte przeznaczenie produktów używanych w sokach i koktajlach. Wiedzieliście, że gruszki wspomagają trawienie, arbuzy pomagają w redukcji wagi, wanilia ma działanie uspokajające, a czarny pieprz działa oczyszczająco? Dzięki temu schematowi można łatwo sprawdzić, jakie korzyści przyniesie wypicie danego koktajlu.

Jednak tutaj napotkałam pierwszy problem. Z jednej strony wszystkie produkty zostały rozszyfrowane, ale tylko pod względem swojego działania, bo z samej nazwy, wyglądu i dostępności już nie. Podczas przeglądania przepisów napotkałam na kilka rzeczy, które pierwszy raz widziałam na oczy i musiałam użyć Google, by dowiedzieć się, co to jest. Dajmy na to fenkuł aka koper włoski. U mnie w spożywczym na osiedlu nigdy się z nim nie spotkałam. Albo grzyby chaga dostępne tylko w sklepach z ekologiczną albo bio żywnością w postaci proszku lub tabletek, których cena waha się od 50 do 120 złotych. Podobna sytuacja z czymś, co nazywa się lucuma i ma być owocem smakującym jak słodkie ziemniaki połączone z syropem klonowym. To cudo można kupić za 30 złotych. Trochę drogo jak na 400 ml przyjemności.


Książka podzielona jest na kategorie. Najpierw myślałam, że cała będzie się opierać na sokach, ewentualnie na smoothies, a tu się okazuje, że to tylko niewielki fragment tego, co tu znajdziemy. Anrew Cooper poszerzył swoją publikację o przepisy na toniki, egzotyczne herbaty, mleka roślinne, lody, śniadania, a nawet peelingi do ciała wytwarzane z odpadków po wyciskaniu.

Moja przygoda z blenderem albo z sokowirówką opiera się głównie na tym, co znajdę na dziale w warzywami albo co akurat mam dostępne w domu pod ręką. Nie zaprzątam sobie głowy przepisami, łączę składniki według własnego gustu i także nie dbam o proporcje, dlatego Juiceman nie trafia do mnie w stu procentach. Niektóre pomysły autora na koktajle wymagają po prostu zbyt dużego zaangażowania. Trzeba odmierzyć łyżeczkę pestek słonecznika, szczyptę nasion chia, dwie stołowe łyżki masła migdałowego albo kilka mililitrów mleka kokosowego. To nie są rzeczy, które na ogół trzymam w domu, a ja nie znając się zupełnie na ich przeznaczeniu, musiałabym robić specjalną wycieczkę do ekologicznego marketu po, na przykład, srebro koloidalne (chociaż nie mam pojęcia, czy je tam znajdę).


Przepisów tu jest od groma i jeszcze trochę. Oprócz tych wymagających wiele uwagi i zabawy z wagą czy miarkami, znajdziemy takie, które zrobisz w kilka minut. Potwierdzić mogę jedną prawdę zaserwowaną przez Andrew Coopera; koktajle to świetny pomysł na posiłek, bo łatwo można go ze sobą zabrać w drogę, a także to dobry sposób na przemycenie produktów, których nie lubisz. Szpinak zmiksowany z bananem i truskawkami w ogóle nie smakuje jak szpinak, a dostarcza dokładnie takie same substancje odżywcze.

Wiem już teraz, że po niektóre przepisy w ogóle nie sięgnę, bo cenię swój czas i pieniądze w poszukiwaniu nietypowych składników. Inne koktajle na pewno udoskonalę, przynajmniej wszystkie te, które zawierają w sobie cynamon, bo szczerze nienawidzę tego drobnego brązowego proszku. Kilka na pewno wypróbuję i zobaczę, czy jakieś z nich przyjmą się na dłużej.


Nie mówię tak, nie mówię nie. Myślę, że ta książka kierowana jest raczej do osób, które w jakiś sposób już są zaznajomione ze zdrowym odżywianiem i złapały bakcyla na miksowanie, bo jeśli chodzi o laików, to raczej nie wyciągną oni z tej publikacji wszystkiego, wręcz przerażą się ogromną ilością produktów potrzebnych do zrobienia koktajlu.



Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję wydawnictwu Buchmann


Znalezione obrazy dla zapytania okładka książki juicemanFakty objawione:
Tytuł: Juiceman
Autor: Andrew Cooper
Wydawnictwo: Buchamann
Ilość stron: 226
Grubość grzbietu: 2,0 zł
Masa: 716 g
Ciężar: 7 N[g=9,81 m/s2]
Cena: 39,90 zł
Mobilność: L+ (trochę ciężka i ma niestandardowy rozmiar)


 Facebook Instagram Goodreads Twitter Google+ LubimyCzytać





38 komentarzy:

  1. Jakoś nigdy nie zaznajomiłam się zbytnio z koktajlami, a chyba powinnam, bo to świetny pomysł! Nie zamierzam jednak sięgać po tę książkę, nie jest w moim stylu, prędzej wyszukam w googlach szybkie przepisy na koktajle czy coś, a nie będę bawiła się w tak dokładne, pracochłonne przepisy.
    Pozdrawiam!
    Zapraszam do mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja polecam swój sprawdzony przepis na koktajl. Banan, mango, trochę szpinaku i winogrona. Do tego kostki lodu. Mniam <3

      Usuń
  2. Miałam już ostatnio pytać, co to za książka z tym facetem, ale jakoś mi wyleciało z głowy. No i taaa-dam już wiem, chociaż po cichu liczyłam, że to jakaś biografia z licznymi zdjęciami (i to nie z fotkami jedzenia). Książka całkowicie nie dla mnie, bo nie wyobrażam sobie łazić po sklepie godzinę szukając jakiegoś małego proszku, a tym bardziej nie zapłaciłabym za niego 30zł, które mogłabym wydać choćby na jakąś książeczkę. Po prostu nie jestem targetem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W książce jest dużo zdjęć, oprócz jedzenia też jest więcej tego pana ^^
      No widzisz, zgadzamy się xd.

      Usuń
    2. Jedyne co mnie przekonuje to zdjęcia tego pana :)) Wyjdzie na jaw,że jestem próżna :")

      Usuń
    3. A tam. Kierują mną te same motywy :3 Tyle że ten pan ma żonę i dzieci :C

      Usuń
  3. Lubię pić koktajle, ale chyba już nie tak bardzo je przygotowywać. Tak samo jak Doviko, nie chciałabym latać po sklepie za jednym proszkiem, wydaje mi się to kompletnie bez sensu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Latać i szukać to pikuś, potem go znajdujesz i cena cię zabija ;-;

      Usuń
  4. Koktajle bardzo zainteresowały mnie ostatnio, ale szyba wolę poszukać przepisów w necie niż płacić za książkę 40 zł. Na jakimś dyskoncie miałabym jakieś dwie książki w tej cenie :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    Szelest Stron

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie potrafię korzystać z przepisów. Gdy to robię, zazwyczaj coś knocę, a potem nie da się tego ani zjeść, ani wypić. Kiedyś przygotowałam zapiekankę, to nawet pies nie chciał jej jeść. Jeżeli już coś robię, to wolę korzystać z prostych składników. Jakoś nie wyobrażam sobie, aby wydać kilkadziesiąt złotych na jakąś przyprawę lub korzeń. Ale jeżeli kogoś na to stać, to czemu nie? Każdy ma wolną wolę. Smoothie i różnego rodzaju soki uwielbiam, ale nie jestem pewna, czy sięgnęłabym po tę pozycję.

    Pozdrawiam serdecznie, Ola z Kulturalnej Areny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój totalny hit korzystania przepisu był wtedy, gdy piekłam babeczki i zapomniałam dodać cukru XD

      Usuń
  6. Nie czytam często takiego typu książek, ale zdjęcia wyglądają naprawdę smakowicie <3
    Pozdrawiam!
    https://bookcaselover.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby to jedzenie jeszcze zawsze wychodziło tak idealnie jak na zdjęciach ... xd

      Usuń
  7. Jak wbiję do ciebie to mi zrobisz smoothie <3 A po składniki się przejdziemy, będzie super *0*

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam takie książki, a recenzja bardzo obiektywna...po prostu świetna! Nienawidzę cynamonu xd
    Pozdrawiam ciepło!
    https://podroozdokrainyksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Cynamon to złoooooooooooo

      Usuń
  9. Ogólnie nie lubię książek.. kucharskich? (nie wiem, czy tę tak można nazwać XD), ale taką z przepisami na koktajle i tym podobne, to bym chętnie przeczytała:) Świetna recenzja!:)
    https://minniepisze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię, ale mam ograniczony wybór bo jak kupię zwykłą, to 90% zawiera mięso a pozostałe 8% to desery XD.
      Dziękuję :D

      Usuń
  10. Raczej nie dla mnie, aczkolwiek myślę, że jakby wpadła w moje ręce, to mogłabym co nieco z niej wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ładny facet, ładne zdjęcia i ładne egzotyczne nazwy. Chyba pozostanę przy własnych eksperymentach :p

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś miałam taki pomysł żeby kupić sobie książkę kucharską i pobawić się trochę przepisami, ale bałam się, że wysadzę kuchnię w powietrze i zrezygnowałam z tego pomysłu. Teraz, kiedy za rok będę musiała iść na studia może mi się przydać właśnie coś takiego ;)
    Obserwuję ;)
    http://timeofbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się czasem zdarza coś przypalić tak, że na amen. Dlatego mam cały czas rotację garnków w kuchni XD
      Łączę się z tobą w bólu!

      Usuń
  13. Bardzo ciekawa książka. Nie czytam książek kucharskich może dlatego, że za często nie gotuje hah :) Także to książka nie dla mnie, ale miło było przeczytać recenzje na jej temat.

    http://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam podobne podejście do tego typu książek i przygotowywania koktajlów. Zazwyczaj mieszam wszystko co mam pod ręką i eksperymentuję w kuchni. Jakoś nie wyobrażam sobie biegania za konkretnym składnikiem, który kosztuje mnóstwo pieniędzy. :)

    Książka z pewnością dobra dla osób bardziej zaangażowanych w zdrowe odżywianie i profesjonalistów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Ktoś kupi banana, ktoś kupi mango, dorzuci się truskawki i voila. Nie chce mi się lecieć specjalnie po "fenkuła" jak głodna jestem xd

      Usuń
  15. Chętnie zajrzę do tej książki, jak tylko pojawi się taka okazja. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie korzystam z książek kucharskich, bo mama ma zawsze zbiór swoich ulubionych przepisów w zeszycie i zaglądam tylko do nich. :)
    Obserwuję.

    mój blog :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę mamy, która gotuje xd

      Usuń
  17. Nie jestem pewna, czy zależy mi na poznaniu tej książki. Sama prawie codziennie robię domowe soki i zadowalam się pomarańczowym lub jabłkowo marchewkowym :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Z chęcią sięgnę po książkę i wypróbuje przepisy :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Moje koktajle ograniczają się do jogurtu naturalnego i owoców, które akurat wpadną mi pod rękę, więc to zdecydowanie książka nie dla mnie :D

    Pozdrawiam
    ver-reads.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Lubię takie rzeczy więc książka jak najbardziej dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Dobra, to teraz się przygotuj na długi komentarz. Postaram się streszczać, ale ze mnie rasowa opowiadaczka, więc... Dawno, dawno temu.... no dobra, w sumie to nie tak dawno, bo jakoś tydzień temu byłam świadkiem jak mój tata robi sobie koktajl. Wpierdzielil do blebdera arbuz. Spoko. Wrzuca Marchewkę. Też dobrze. Wpieprza tam cebulę... No okej, tata lubi cebule, wybaczam mu to. Ale na tym się nie skończyło. Bo widzisz, akurat jadłam leczo, ale jakoś mi nie szło. Tata więc tak zerknął i spytał: "będziesz to jeszcze jadła?", a ja że nie, że sobie może wziąć. No to wziął. I wpieprzył to leczo, takie 300% - kiełbasa, przyprawy, papryka, cukinia... No wiesz, LECZO... Do blendera razem z tym arbuzem xD Czujesz ten bełt? (później stwierdził, że nawet dobre, ale kiełbasa mu się źle komponuje........)
    Tak więc postanowiłam mu sprawić książkę z przepisami na wszelkiego rodzaju twory blendowane, żeby mi się rodziciel nie struł xd i szczerze mówiąc czekałam co powiesz o tej książce, bo w Empiku ją macałam sobie i całkiem fajniutka... Ale jak mówisz, że tam takie cuda trzeba kupować, to ja jednak podziękuję. Nie że tata nie kupi, bo on kupi te wszystkie srebra, nasionka i inne takie. Nie że nie odmierzy - Janusza jest perfekcjonistą. Ja się po prostu boje, że on kupi składniki, a potem będzie tworzyć wlaabe mikstury xddddd tak więc wolę żeby nie wiedział o istnieniu tak fikuśnych owoców i warzyw. Niech się trzyma arbuza i cebuli, to przynajmniej znane i "bezpieczne" xD
    Buziaki ;*
    Ula z Drzwi do Innego Wymiaru ❤

    www.doinnego.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój tata to by się z moim dogadał. Zawsze jak robię sobie spaghetti i mi zostanie sosu, a akurat jest pomidorowa to co tam, dowali sosu. Albo jak cokolwiek innego mi zostanie z vege-pro-jedzonka to on zawinie do kotleta, przykryje bułą, pokryje cebulą i zje XD
      Nie wiem jak działają te dziwne rzeczy, ale niektóre nazwy nie brzmiały dobrze. Może poszukaj innej książki XD

      Usuń
  22. Kuuurcze, według Twojego opisu, ta książka wydaje mi się na prawdę fajna. Ja jakoś zwykle byłam za leniwa na robienie soków, koktajli, czy szejków, ale to by mnie chyba zmotywowało :D

    OdpowiedzUsuń
  23. O, to książke musze na pewno przeczytać! Zaczynam zabawe z sokami więc na pewno się przyda.:)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz wskrzesza jednego jednorożca :D
Odwiedzam blogi wszystkich, którzy zostawili komentarz pod ostatnim postem ;)