piątek, 3 listopada 2017

Tajemnica zniknięcia Agathy Christie - "Królowa zbrodni" - Andrew Wilson

Każdy zna Agathę Christie. Ale czy na pewno?


Zimą 1926 roku zaginęła znana i lubiana autorka kryminałów. Odnalazła się po 11 dniach bez wyjaśnień, co się stało i dlaczego. Do tej pory te wydarzenia owiane są tajemnicą. Andrew Wilson postanowił zgłębić sekret Agathy Christie w swojej książce. Przekonał ją do rozmowy oraz opowiedzenia swojej historii. Autorka zgodziła się pod warunkiem, że książka ukaże się minimum czterdzieści lat po jej śmierci. I tak Królowa zbrodni została opublikowana.

Największym atutem powieści jest… pomysł. Autor przedstawił w swoim dziele autentyczne wydarzenia, ale jak sam twierdzi w przedmowie, nie wszystkiego udało mu się dowiedzieć. Dziury, które powstały w historii, załatał sam za pomocą fikcji literackiej. Nie jestem ekspertem, jeśli chodzi o Christie, więc nie umiem ocenić, które szczegóły wspomniane w tekście miały miejsce naprawdę, a które zostały po prostu wymyślone. Królowa zbrodni nie jest powieścią licencjonowaną, więc nie brałabym wszystkiego z niej na serio. Andrew Wilson  świetnie wymyślił, by na tapetę wziąć zaginięcie autorki sprzed lat i przedstawić je w formie powieści fabularnej.

Fabuła toczy się wielotorowo. Wydarzenia opisywane są nie tylko z perspektywy Agathy Christie, ale też i innych istotnych bohaterów. Narracja zgrabnie przeskakuje między osobami i miejscami. Chociaż nie ma wyraźnie zaznaczonych narratorów w poszczególnych rozdziałach, to całość skonstruowana jest tak, że naprawdę ciężko byłoby się w tym pogubić.


To jeden z powodów, dla których uważam, że moja żona nie odebrała sobie życia. Zdjęła futro i odłożyła je na tylne siedzenie, a następnie prawdopodobnie zeszła ze wzgórza i zniknęła Bóg jeden wie gdzie. Prawdopodobnie poszła w dół, ponieważ zawsze nienawidziła chodzenia pod górę.

No i znowu. Największy problem mam z bohaterami. Nie podobały mi się przemyślenia Christie dotyczące jej męża. Jest sobie jakaś tam scena, po czym kobieta tak od czapy zaczyna wspominać coś, co miało związek z jej mężem. Jakby jeszcze do tych rozmyślań zainspirowało ją coś, na co zwróciła uwagę w danym momencie, to by było pół biedy. Ale nie. Te wszystkie rozważania biorą się znikąd, nie prowadzą nigdzie i są zupełnie niepotrzebne, a jest ich tak wiele, że jakby wszystkie przeredagować, powieść byłaby o 50 stron krótsza.

Do tego dochodzi moje rozczarowanie dotyczące samej postaci Christie i sposobu, w jaki została przedstawiona przez Wilsona. Moje wyobrażenia na temat autorki nijak mają się do kobiety opisywanej w Królowej zbrodni. Zawsze myślałam, że kobieta, która na swoim koncie ma blisko 100 powieści, jest silną i niezależną babką. Wilsonowska wersja jest płaczliwą, upierdliwą i samolubną drama queen. Ale cóż. Każdy ma swoją wizję, prawda?


Czasem bohaterowie prowadząc rozmowy między sobą, bardzo nienaturalnie się wyrażali. Nie chodzi mi o język ich wypowiedzi, a o styl, jakim się posługiwali. Zamiast powiedzieć, że „Ból rozsadza mi głowę”, to mówią „Moja głowa. Rozsadza ją ból”. W kontekście te sformułowania brzmiały jak wyrwane ze słów narratora, przedstawione w trzeciej osobie, w stronie biernej i w taki sposób, w jaki ogólnie prowadzi się w książce narrację.

W Królowej zbrodni brakuje mi elementu wciągnięcia się w fabułę i palącej chęci poznania dalszych losów bohaterów. Powieść była okej, przyjemnie się ją czytało, ale to wszystko. Nie umierałam, by przeczytać jeszcze jeden rozdział. Ciekawiło mnie wyjaśnienie sprawy zaginięcia, ale forma, w jakiej podano rozwiązanie, nie wywoływała większych emocji. Czytałam napędzana samą ideą powieści, a nie faktyczną akcją, której wiele tu nie uświadczymy.

Mimo wszystkich minusów, jakie tu zdołałam wyliczyć, powieść mi się podobała. Liczy sobie raptem 300 stron, więc spokojnie można się z nią rozprawić w 3-4 godziny. Czyta się szybko i niezobowiązująco, ale po skończonej lekturze ma się ochotę na więcej. Ja, na przykład, zaczęłam buszować po internecie w poszukiwaniu większej ilości informacji na temat tajemniczych 11 dni z życia Christie, bo Królowa rozbudziła moją ciekawość.


Dziwię się, że książka przeszła bez jakiegoś większego echa. Patrząc na to, jak niezwykłą i utalentowaną autorką była Christie, nawet nieautoryzowana „biografia” powinna zrobić jakiś szum. A tutaj cicho sza. Chyba, że to ja żyję pod kamieniem i skutecznie nic do mnie na ten temat nie dotarło. A szkoda, bo kurczę, Królowa zbrodni mimo kilku minusów zasługuje na uwagę, bo to przyjemna powieść idealna dla wszystkich fanów autorki i dla tych, którzy chcą spędzić miło czas z mało wymagającym kryminałem.

Ciekawa anegdota:

Gdy wzięłam książkę do szkoły i czytałam ją na zastępstwie, moja koleżanka stwierdziła, że powieść musi być dobra, bo ma bardzo ładną okładkę i tłoczone litery w tytule. Ciekawe spostrzeżenie.



Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Bukowy Las





36141940Fakty objawione: 
Tytuł: Królowa zbrodni
Tytuł oryginału: A Talent for Murder
Autor: Andrew Wilson
Tłumaczenie: Magda Białoń-Chalecka
Wydawnictwo: Bukowy Las
Ilość stron: 304
Grubość grzbietu: 2,2 cm
Masa: 336 g
Ciężar: 3,3 N [g=9,81 m/s2] 
Cena: 34,90 zł
Mobilność: M (leciutkie, chudziutkie) 


 Facebook Instagram Goodreads Twitter Google+ LubimyCzytać





20 komentarzy:

  1. Powiem tak. Na początek, te dane o okładce, wadze itp bardzo oryginalne ;) nie widziałam tego u nikogo innego - tylko u Ciebie. Wcześniej nie zwracałam na to uwagi. Co do recenzji - intrysująca książka, mimo, że to nie mój rodzaj książek. Może kiedyś sięgnę po nią! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie jak pierwszy raz to zobaczyłam to mi się bardzo spodobał ten pomysł :D Faktycznie, oryginalnie :)

      Usuń
    2. A dziękuję, dziękuję. Postanowiłam gdzieś ulżyć swojej matfizowej duszy (patrz; z fizyki umiem obliczyć tylko ciężar i to by było na tyle)

      Usuń
  2. Pomysł na książkę- rewelacyjny. Tajemnica sprzed lat- moje zaciekawienie rośnie :) Okładka- cudna, koleżanka ma rację co do tego, natomiast co do opinii, że jak okładka ładna to książka też dobra, niestety wiemy doskonale, że nie zawsze to idzie w parze (naprawdę niestety!). Szkoda, że to nie mój gatunek. Gdybym czytała tego typu książki, ta byłaby właśnie wpisywana na listę "must read" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydawcy już zniuchali zysk i teraz największe gnioty pakują w ładne wydania, żeby ludzie skusili się na okładki xd

      Usuń
  3. Wiem, że to dziwne, ale nie przeczytałam jeszcze ani jednej książki autorki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Klasyka! Nie czytałam, bo do klasyki muszę mieć dużą chęć - chcę zawsze właściwie do niej podejść, zrozumieć i nie ulegac wszystkim opiniom, które przez tyle lat się nawarstwiły

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ja miałam przyjemność czytać 3 książki Christie i żadna mi się nie spodobała. Jednak się nie zrażam. Może w tym gąszczu jej powieści coś dla siebie znajdę xd

      Usuń
  5. Nie czytałam ani jednej propozycji ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. O proszę, a ja w ogóle nie miałam pojęcia, że taka sytuacja miała miejsce! I jeszcze, że sama książka może pojawić się minimum tyle lat po śmierci autorki! Cóż tak takiego się wydarzyło! Ale nie będę przeszukiwać internetu, na początku zapoznam się z książką, której tytuł podkradam do swojej listy.

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, też nie wiedziałam, dopóki tej książki w łapki nie dostałam xd

      Usuń
  7. Pomysł na książkę świetny, wykonanie może nie aż tak, ale zdaje się, że kiedyś jednak po nią sięgnę, choć uwaga! do tej pory nie przeczytałam ani jednej książki pani Christie *wstyd*

    Co do uwagi koleżanki, chciałoby się powiedzieć - eh, gdyby tylko rzeczywiście tak było...:P

    Pozdrawiam,
    Ania z https://ksiazkowe-podroze-w-chmurach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow jakie tutaj u Ciebie zmiany na blogu :D
    Książka chyba nie dla mnie, ale po recenzji już wiem, że muszę ją polecić przyjaciółce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. EDIT. Coś mi się zacięło, nie miałam bocznych pasków, przez co recenzja dziwnie wyświetlała się na szerokość całej strony ^^

      Usuń
    2. A propos... chciałabym trochę zmienić szerokość postów, więc nie spoileruj xd

      Usuń
  9. Kocham kryminały, ale jakoś Christie mnie do siebie nie ciągnie w żaden sposób, mimo, że Mama i siostra się nią niezmienne zachwycają 😅 Nigdy nie słyszałam o tych 11 dniach, kiedy zaginęła i nie wiadomo było co się z nią stało.

    Pozdrawiam, she__vvolf 🍂🐺

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie słyszałam o tej historii, tym bardziej więc zdziwił mnie pierwszy akapit, który chyba najbardziej zachęca do sięgnięcia po lekturę. Ciekawy opis i jeszcze bardziej interesująca historia <3
    Kot z http://zaczytanejeze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. O zaginięciu Agathy Christie usłyszałam po raz pierwszy w serialu Doctor Who, gdzie w sposób charakterystyczny dla serialu zostało to wyjaśnione. Potem sporo o zaginięciu czytałam, ale nie trafiłam na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypadkiem jeszcze bardziej zachęciłaś mnie do oglądnięcia Doctora Who xd

      Usuń
  12. Nie czytałam jeszcze książek tej Pani, więc i tej książce nic nie wiedziałam, ale zaciekawiłaś mnie :d

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz wskrzesza jednego jednorożca :D
Odwiedzam blogi wszystkich, którzy zostawili komentarz pod ostatnim postem ;)