środa, 15 sierpnia 2018

Historia (nie) o dziewczynie, która widzi napisy na ludzkich ciałach - "Naznaczona" Adelia Saunders [RECENZJA]


Czy wy też, gdy widzicie tytuł tej książki, to na myśl przychodzi wam pierwszy tom z serii Dom Nocy? Tamten też nazywał się Naznaczona (mam w związku z tym małe plany, ale zobaczymy, jak to wyjdzie, póki co nic nie obiecuję!).

Opis fabuły tej powieści będzie skomplikowaną sprawą. Spokojnie mogłabym tylko sparafrazować ten widniejący na okładce, ale wiem, że nie będzie to dobrym pomysłem, bo on po prostu okłamuje i zwodzi potencjalnego czytelnika. Dowiemy się z niego, że Naznaczona to historia Magdaleny, która posiada nietypowy dar; widzi tajemnicze napisy na ciałach napotykanych ludzi; mogą to być imiona, daty, czasem dziwne i nic nie znaczące słowa. W Paryżu dziewczyna poznaje Neila, na którego policzku widnieje jej imię. Ciekawa koncepcja, prawda? Więc teraz wszystkie wasze nadzieje zbiorę w jedno miejsce, zgniotę i wyrzucę, bo Naznaczona to zasadniczo  niewiele ma wspólnego z tym opisem.

Już na samym początku byłam zaskoczona i trochę rozczarowana, gdy okazało się, że to nie jest tylko historia Magdaleny. Dziewczyna jest jedną z trzech głównych bohaterów; pozostali dwaj to Neil i Richard, ojciec Neila, których perspektywy także tu dostaniemy. Tak naprawdę te trzy wątki mają ze sobą niewiele wspólnego, każdy biegnie swoim torem i nie wchodzi innym w drogę. Można zauważyć drobne powiązania między nimi, ale naprawdę są one bardzo delikatne. I to by było na tyle, jeśli chodzi o moje oczekiwania względem książki z wątkiem fantastycznym o dziewczynie, która widzi napisy na ludzkich ciałach.

Cała fabuła skupia się głównie wokół historii Richarda, mężczyzny próbującego dociec, o co tak naprawdę chodziło z jego matką, jej macierzyństwem i śmiercią. Czytało mi się o jego drodze do poznania prawdy naprawdę przyjemnie. Byłam ciekawa, co wydarzyło się przed laty, a rozwiązanie całej zagadki, wow. Do tego mamy wątek Neila, który… nie potrafię powiedzieć nawet o czym tak naprawdę był, bo zasadniczo nic nie wnosił do fabuły, a rozdziały z jego perspektywy tylko wybijały mnie z rytmu, denerwowały i nudziły, bo ten bohater nie miał nic ciekawego do powiedzenia. Jest jeszcze Magdalena, nasza dziewczyna z darem, który stanowi dodatek do całej historii, a który na samym początku mnie irytował. Sięgamy do dzieciństwa bohaterki, by lepiej poznać jej niecodzienną umiejętność, co może działać na nerwy, bo młoda Magdalena nie była błyskotliwym dzieckiem. Na szczęście z tego wyrosła i stała się całkiem znośnym dorosłym, o którym później już z przyjemnością się czyta. Szkoda tylko, że nie poświęcono trochę więcej czasu jej darowi, bo jak w pierwszej połowie mówi się o nim trochę, to w drugiej zapomina się o nim zupełnie. Także Magdalena i Richard na plus, bo ich historie są ciekawe, ale Neil do odstrzału.

Wiecie, co jeszcze jest ciekawe? Magdalena gdzieś tam się przewija w rozdziałach opowiadanych z perspektywy Neila, ale ja miałam wrażenie, że to zupełnie inna osoba niż ta, o której czytamy we fragmentach strikte o niej. Nie wiem, czy to wynika ze sposobu postrzegania jej przez Neila, czy co, chociaż w sumie nie powinno, bo historie obu postaci opowiadane są przez trzecioosobowego narratora, który powinien zachować dystans do nich obojga.

Za to mój największy problem dotyczący tej powieści wynika ze stylu pisania autorki. Panuje tu straszny chaos! Adelia Saunders chce zawszeć jak najwięcej treści w jak najmniejszej objętości tekstu, przez co rzuca mnóstwem faktów, ale w żaden sposób nie łączy ich ze sobą. Miałam przez to wrażenie, że czytam jakąś wyliczankę, a nie spójną, fabularną powieść.

Słowem podsumowania, żałuję, że Adelia Saunders nie wykorzystała pełni potencjału, który tkwił w pomyśle na Naznaczoną. Brakuje mi tu „tego czegoś”. Do tego dar Magdaleny spokojnie można byłoby trochę rozwinąć, czym bym nie pogardziła, bo tak naprawdę cały ten wątek nie ma zbyt jasnej konkluzji. Losy Richarda należą do tych „raczej ciekawych”, za to historia Neila… no cóż, te rozdziały fundują rozrywkę pokroju kopania ziemniaków.


Jeśli tak jak ja, zwróciliście uwagę na Naznaczoną z powodu nietypowego pomysłu na dar głównej bohaterki, to ostrzegam, że możecie się mocno rozczarować. Niewiele tu elementów fantastyki, przynajmniej w porównaniu do tego, co sugeruje opis z okładki. Za to jeśli odstraszał was ten nadnaturalny wątek, bo nie ma się czego bać, jest go tu naprawdę niewiele i nie powinien was razić w oczy. I poleciłabym tę książkę właśnie takim osobom, nastawionym na lekką i przyjemną powieść obyczajową o odkrywaniu tajemnic, poznawaniu swojej przeszłości, zabarwioną delikatnymi elementami realizmu magicznego, bo wpisuje się ona bardziej w kategorię powieści dla kobiet niż fantasy. 




Fakty objawione: 
Tytuł: Naznaczona
Tytuł oryginału: Indelible
Autor: Adelia Saunders
Tłumaczenie: Sylwia Chojnicka
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Ilość stron: 400
Grubość grzbietu: 2,5 cm
Cena: 36,90 zł
Mobilność: M



 Facebook Instagram Goodreads Twitter Google+ LubimyCzytać



31 komentarzy:

  1. No właśnie ja też uznałam, że autorka miała naprawdę ciekawy pomysł na fabułę, ale nie wykorzystała do końca potencjału. Mi również czegoś zabrakło i liczyłam na to, że będzie trochę więcej o tym darze Magdaleny. Oczekiwałam trochę innej historii, ale jako całość książka nie była zła. Brakuje jej właśnie tego czegoś. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że nie jestem osamotniona w swoim zdaniu xd

      Usuń
  2. Z tego co piszesz, myślę, że ta książka może mi się nudzić. Nie za bardzo mam na nią ochotę. Szkoda też, że książka nie skupia się zbytnio na tych zdolnościach bohaterki, to byłoby ciekawe.
    potegaksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jest to książka dla mnie. Wady, które przedstawiłaś, eliminują ją w moich oczach D:
    http://demoniczne-ksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Mogłaby być to książka dla mnie, ale skoro jest mało elementów fantastyki, to raczej podziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A mogła to być taka fajna książka, bo pomysł super. Szkoda, że wykonanie takie sobie.

    OdpowiedzUsuń
  6. No pomysł bardzo ciekawy :) Chętnie zajrze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Spodziewałam się jakiegoś wow, bo pomysł świetny, ale i tak może być ciekawa książka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona jest dobra, ale opis niestety obiecuje co innego, przez co można się rozczarować

      Usuń
  8. Hmmm...w takim razie chyba się nie skuszę. Swoją drogą to już nie pierwsza powieść, gdzie autor nie udźwignął własnego pomysłu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie każda książka jest dobrze napisania. Też spotykałam takie, które miały potencjał, ale nie zostały rozwinięte (a szkoda...). W każdym razie ciekawa recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Faktycznie z domem nocy się kojarzy, ale fabuła wydaje się być zupełnie inna. Nie mniej jednak książka zapowiada się ciekawie, choć trochę odstrasza mnie ten chaotyczny styl pisania🤔

    OdpowiedzUsuń
  11. Szkoda ze ksiazka cie rozczarowala :/ nie siegne po nia

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba ją sobie odpuszczę.
    http://whothatgirl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Takie nietypowe pomysły to ja lubię :) Chcę przeczytać !

    OdpowiedzUsuń
  14. Oglądałam drame w której laska widziała u ludzi zegary śmierci fajna sprawa

    OdpowiedzUsuń
  15. właśnie mam zamiar ją czytac i tak nie za bardzo jestem przekonana

    OdpowiedzUsuń
  16. tak, mi też na mysl od razu przyszedł dom nocy którego szczerze nie znoszę i nie polecam ;) nie lubię gdy w powieści panuje chaos a autorka zarzuca czytelnika mnóstwem faktów + widząc w zapowiedziach naznaczoną liczyłam na to że ksiązka skupi się na magicznym darze głównej bohaterki, skoro tego nie było to odpuszczę sobie tę pozycję ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jakoś mnie do niej nie ciągnie, może przez skojarzeniem z Domem Nocy ;)
    Pozdrawiam!
    znalezionewsrodwielu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Ogólnie pomysł ciekawy, ale szkoda, że ten wątek z dziewczyną nie jest szerzej ujęty.

    OdpowiedzUsuń
  19. Cieszę się, że trafiłam na Twoją recenzję, bo dzięki niej nie zmarnuję czasu przy tej książce. Zainteresowała mnie ona właśnie z uwagi na jej opis i ten niezwykły dar Magdaleny, ale skoro to jest tylko niewielka część fabuły, to ja podziękuję za jej lekturę. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wydaje mi się ,że ta książka przypadłaby mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  21. A już myślałam że chętnie ją przeczytam, a tu klops, mnie również nie przypadłaby do gustu :(

    OdpowiedzUsuń
  22. Po opisie juz wiem, że raczej się nie skusze na jej przeczytanie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Tak strasznie nie lubię, jak opis sugeruje co innego, niż znajdziemy w ksiąće. Współczuję rozczarowania!

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz wskrzesza jednego jednorożca :D
Odwiedzam blogi wszystkich, którzy zostawili komentarz pod ostatnim postem ;)